Jak poprawić angielski w wolnym czasie? Moje metody

Nauka angielskiego w szkole to z reguły jedynie zalążek językowych umiejętności. Obnażenie przed samym sobą tego faktu bywa brutalnie przygnębiające – coś o tym wiem. Niemal przez cały okres mojej edukacji byłam piątkową uczennicą. Nigdy nie miałam problemów z angielskim, maturę zdałam na 98% bez żadnego przygotowania i niewiele było mi trzeba, by stwierdzić, że z angielskim poradzę sobie niemal wszędzie. Tę zuchwałość bardzo szybko ukrócił pierwszy zagraniczny wyjazd.

Kiedy przyszło mi porozmawiać z kimś po angielsku, włączała się we mnie blokada. Doskonale wiedziałam co powinnam powiedzieć, w moich wyimaginowanych rozmowach zawsze wychodziło to perfekcyjnie, a na żywo nie potrafiłam wydusić z siebie nic poza jakimś totalnym bełkotem. Stres? Zbyt duże skupienie na poprawności gramatycznej? Pewnie jedno i drugie w komplecie z totalnym brakiem doświadczenia. Jakiekolwiek pytanie skierowane w moją stronę, kończyło się z reguły gorączkowym rozglądaniem za współtowarzyszami, z miną krzyczącą: „Help!”. Nawet Turcy i Egipcjanie, którzy po angielsku potrafili tylko mówić, okazali się mieć lepsze zdolności ode mnie. To totalnie zrujnowało moją budowaną przez szkolne lata pewność własnych umiejętności.

Niedługo potem zdałam sobie sprawę, że z reguły omijam wszystkie artykuły, filmy, książki w języku angielskim. Nawet, gdy podejmowałam próbę przeczytania, czy obejrzenia, pierwsze lepsze słowo sprawiające mi trudność niweczyło starania. Więcej było w tym lenistwa, niż niepewności własnych umiejętności, ale to również dało mi do myślenia. Uznałam, że być może właśnie w pokonywaniu lenistwa tkwi sekret poprawy lingwistycznych zdolności i postanowiłam powalczyć.

Od tego czasu udało mi się: wyrobić kilka fajnych nawyków, poznać wielu „wspomagaczy” w tej walce i zrozumieć, że nauka angielskiego w domu wymaga przede wszystkim systematyczności i samozaparcia. Nie mogę co prawda przyznać, że moje umiejętności w tej dziedzinie są w tej chwili na najwyższym poziomie, ale z całą pewnością napiszę, że wiele się poprawiło. Poznajcie kilka moich metod i sprawdzonych pomocników.

1) Dni po angielsku

Zarówno dla mnie, jak i dla mojego chłopaka priorytetem była poprawa zdolności rozmawiania po angielsku. Postanowiliśmy więc co jakiś czas urządzać sobie dni, w trakcie których rozmawiamy ze sobą wyłącznie w tym języku. Z reguły są to weekendy, bo wtedy oboje jesteśmy w domu i jest wiele okazji do rozmów. Początkowo trudno było się przełamać i uwolnić od natłoku myśli z cyklu: „Jakiego czasu użyć?”, nie wspominając już o jakiejkolwiek płynności mówienia. Nasze początki były głównie dukaniem pojedynczych słów, przeplatanych kilkusekundowymi przerwami. Ale nie ma się co zrażać! Grunt to ustalić zasady. Nasze zasady powstały po kilku nieudanych próbach, brzmią następująco:
1. Mówimy tylko po angielsku. Nie ma (poza sytuacjami kryzysowymi) czegoś takiego jak: „Dobra to teraz na chwilę po polsku, bo chcę szybko coś powiedzieć”.
2. Nie zastanawiamy się zbyt długo nad poprawnością gramatyczną – skupiamy się na przekazaniu informacji w sposób zrozumiały dla drugiej strony.
3. Poprawiamy się wzajemnie, gdy wyłapiemy, że druga strona popełniła błąd.

Zdziwicie się, jak szybko poprawicie zdolność mówienia i dostrzeżecie drugoplanową rolę tych wszystkich gramatycznych spraw wpajanych w szkole. Lubię tę metodę za to, że jest również niezłym lekarstwem na zły humor – językowe potyczki w towarzystwie bliskiej osoby potrafią być całkiem zabawne. Oczywiście spokojnie można praktykować ten rodzaj nauki również z rodzeństwem, przyjaciółmi. Co więcej, w wielu miastach są organizowane spotkania osób rozmawiających po angielsku – często uczestniczą w nich obcokrajowcy ze sporym doświadczeniem. Cokolwiek wybierzecie, pamiętajcie, że grunt to przełamać tę blokadę w sobie, potem będzie już tylko lepiej.

2) Artykuły w sieci

Jak już wcześniej wspomniałam, rzadko czytałam cokolwiek po angielsku. Zrażałam się jeszcze zanim przeczytałam pierwsze zdanie – „Tak dużo i wszystko po angielsku? Nie mam czasu”. Gdy już postanowiłam się przełamywać i zaczynałam czytać, zauważyłam, że najbardziej zniechęcam się, gdy trafiam na nieznane mi słowo. Jedno, potem drugie, trzecie… pyk! Karta w przeglądarce zamknięta. Nie poddałam się jednak tak łatwo. Dowiedziałam się, że istnieją dodatki do przeglądarek, które tłumaczą pojedyncze słowa. Nie trzeba odpalać słownika, translatora, wystarczy dwukrotnie kliknąć, by pojawiło się tłumaczenie. To była dla mnie ogromna pomoc i motywacja do podejmowania kolejnych prób. Przykładowe słowniki przeglądarkowe:

  • DictCheck – dodatek do przeglądarki Mozilla Firefox, z którego korzystałam przez jakiś czas.
  • Quick Translator – dodatek do tej samej przeglądarki, z którego korzystam obecnie.
  • W przeglądarce Safari po najechaniu na interesujące nas wyrażenie, pod skrótem cmd+ctrl+d funkcjonuje słownik angielsko-angielski, wyjaśniający znaczenie słowa.

Początki są trudne, czytanie sprawia sporo wysiłku i człowiek często łapie się na tym, że nie skupia się na treści, a na usilnej próbie dogłębnego zrozumienia tekstu. Z czasem jednak czytanie wchodzi w nawyk i staje się większa przyjemnością.

jak poprawic angielski, nauka angielskiego w domu

3) Bajki, vlogi, filmy

Zaczęłam od bajek – one z reguły charakteryzują się bardzo wyraźną i łatwą do zrozumienia narracją. Początkowo wybierałam te z napisami (angielskimi), później bez napisów, z czasem przerzuciłam się na filmy zagranicznych vlogerek z dobrą dykcją. Chciałam „osłuchać się” z językiem, nauczyć poprawnej wymowy słów. W tej chwili próbuję przekonać samą siebie do oglądania angielskich wersji popularnych seriali i prezentacji TEDa bez napisów. Co polecam?

  • Draw my life od Michelle Phan. Męczyłam ten filmik dziesiątki razy. Jest bardzo łatwy do zrozumienia dzięki obrazkom, które uzupełniają treść wypowiadaną przez autorkę. Filmów z serii „draw my life” jest wiele na YouTube, polecam się im przyjrzeć.
  • Bajki z napisami: Na przykład bardzo łatwy do przyswojenia Czerwony Kapturek lub inne pozycje z tego kanału. Wszystkie operują bardzo prostym i łatwym do zrozumienia słownictwem.
  • Bajki bez napisów: Clifford the red big dog, Bear in the big blue house, Strawberry Shortcake.
  • W serialach nie jestem zbyt dobrze zorientowana, ale bazując na tym, co znam, dość łatwą do zrozumienia opcją wydaje się być na przykład Gossip Girl.

4) Aplikacje, gry, kursy internetowe

Jeśli śledzicie regularnie linki godne polecenia, wiecie, że dość często polecam strony przydatne w nauce języków. W tej chwili w sieci możecie znaleźć całe mnóstwo takich wspomagaczy. Oto kilka moich ulubionych:

  • Duolingo – Aplikacja dostępna na wszystkie najpopularniejsze mobilne systemy operacyjne. Wspominałam o niej we wpisie o moich ulubionych aplikacjach. Kolejne etapy pokonujemy, wykonując zadania, które polegają na: wybieraniu prawidłowej odpowiedzi, tłumaczeniu zdań z angielskiego na polski i odwrotnie, a także powtarzaniu zdań po angielsku.
  • engVid – Lekcje angielskiego w formie filmów prowadzonych przez native speakerów. Do wyboru mamy kilkoro nauczycieli. Bardzo przydatne podpowiedzi dotyczące nauki języka.
  • Ba Ba Dum – świetnie zaprojektowana gra umożliwiająca łatwą i przyjemną naukę słówek (wraz z wymową). Uwaga: potwornie wciąga!
  • Podcasty Diki – Zbiór podcastów na różnym poziomie zaawansowania.
  • Elllo – Duży zbiór słuchowisk uzupełnionych wersją pisaną. Brzmią trochę jak te ze szkolnych podręczników, ale mimo wszystko przydatne.

Kilka ciekawych stron polecanych przez Was w komentarzach:

  • Lyrics Training – Uzupełnianie tekstów piosenek w trakcie ich słuchania. Świetna opcja na trenowanie rozumienia ze słuchu.
  • Ororo.tv – Filmy i seriale z angielskimi napisami.
  • Memrise – Zbiór kursów w różnych językach.
Tyle jeśli chodzi o moje metody. Wszystko to brzmi bardzo perfekcyjnie, ale nie dajcie się zwieść myśli, że robię to wszystko codziennie. Nadal brakuje mi systematyczności, a mój angielski nadal nie jest na poziomie, który byłby dla mnie satysfakcjonujący, ale gdy myślę jak to wyglądało kiedyś i tak sądzę, że zrobiłam wielki postęp. Moje językowe cele na najbliższe miesiące to: więcej filmów bez napisów, więcej czytania i przede wszystkim więcej okazji do rozmów w obcym języku.
Czekam na Wasze metody, może odkryję coś lepszego od tego, co dotąd stosowałam!
  • Wiedziałaś, że duolingo jest też dostępne w wersji przeglądarkowej? :)

    • Tak, ale jakoś niechętnie jej używam. Wersja mobilna to dobry sposób na kolejkę u lekarza, czy długą podróż, a na tę przeglądarkową trochę szkoda mi czasu ;)

  • Szkoła i nauka języka obcego to dwa zupełnie inne światy. Moja nauka angielskiego to wielka sinusoida właśnie za sprawą nauczycieli. Przez 12 lat edukacji miałam 8 nauczycieli angielskiego i z tego faktycznie 1 osoba się nadawała do tego zawodu. Angielski spychałam zawsze na dalszy plan, bo wolałam się uczyć niemieckiego (nauczycielka miała lepsze metody). Teraz wzięłam się za angielski: powatrzam i nadrabiam materiał. Przyznam, że zaciekawiłaś mnie Ba Ba Dum i zaraz sprawdzę.

  • Ewa Dybowska

    Przede wszystkim powodzenia! :)
    Również mam opory przed mówieniem, zupełnie jak Ty. Przy każdej próbie kontaktu po angielsku na wakacjach zagranicą mój mąż bardzo mi gratulował. Odwagi ;)
    Aby być bardziej na bieżąco z nauką ściągnęłam sobie aplikację Don’t Break The Chain i codziennie (o ile cokolwiek robiłam) zaznaczam, że ten dzień nie był wolny od nauki angielskiego :)
    Duolingo przeszłam już całe, pozostają powtórki, żeby się nie nudzić uczę się teraz przy jego pomocy hiszpańskiego. Jako, że ten język nie jest dostępny w wersji dla polskojęzycznych, uczę się z wersji anglojęzycznej i ćwiczę dwa języki naraz ;)
    Kolejną aplikacją, której używam jest Memrise. Nauka bez tłumaczenia na polski, trochę jak w słowniku angielsko-angielskim. Powoli zaczynam się wciągać i traktuję naukę przez Memrise jako grę ;) Pobrałam również kurs do nauki hiszpańskiego na Memrise.
    Z EngVid lubię oglądać Ronnie i przypominać sobie podstawy, ale chyba muszę poszukać innych nauczycieli i zacząć się bardziej rozwijać.
    Co do szybkiego tłumaczenia w przeglądarce na Chrome polecam wtyczkę Nice Bubble Translate. W mojej branży sporo artykułów o nowościach pojawia się właśnie po angielsku, a wtyczka przyspiesza czytanie ;)
    Ponad powyższe moim noworocznym postanowieniem jest przeczytanie co najmniej 3 książek po angielsku, więc już jestem w trakcie pierwszej. A że czytam na Kindle’u to i słownik mam pod ręką ;) Angielsko-angielski ofc :)
    Uff, co do dni po angielsku, ustaliliśmy z mężem, że piątek będzie dobrym dniem, zazwyczaj spędzamy wieczór w samochodzie jadąc do rodziców, więc jest dużo czasu na angielskie rozmówki. Jak na razie udało nam się raz ;) No i niezbyt efektywnie. Ale nie poddaję się, zapisuję w kalendarz i kolejny piątek będzie po angielsku!
    No i żeby nie pominąć filmów na YouTube, dzięki którym znam angielskie nazwy wszystkich kosmetyków ;) ale nie tylko! Na koniec może trochę dziwna rada, ale gdy oglądam serial lub film po angielsku lubię powtarzać niektóre zdania wypowiadane przez bohaterów. Po pierwsze uczę się wymowy, po drugie mówię cokolwiek po angielsku na głos, po trzecie zapamiętuję całe zwroty i mam nadzieję, że będę ich używać :)

    • Dzięki!
      U nas dni po angielsku też nie zawsze wychodzą jak trzeba, a czasem trwają krócej, niż powinny, ale grunt to próbować. Zauważyłam, że lepiej nam to idzie, gdy zajmujemy się czymś – na przykład gotujemy obiad. Wtedy rozmowa jest niewymuszona i przychodzi o wiele łatwiej ;)

  • TikiTiMiti

    Podobnie miała się sprawa u mnie. W gimnazjum dwukrotnie brałam udział w wymianie szklonej do Niemiec, podczas których bardzo niewiele mówiłam, chociaż oczywiście w szkole zbierałam same piątki (co ciekawe, nawet dostałam się do ogólnopolskiego etapu olimpiady języka niemieckiego). Ale konfrontacja z językiem w rzeczywistości powodowała u mnie paniczny strach, że powiem coś źle i zostanę wyśmiana (układałam zdania w głowie, ale nie miałam odwagi się odezwać). Ze zrozumieniem języka nie mam problemów, ponieważ często oglądamy w domu niemiecką telewizję (uroki życia na Śląsku), czasem oglądam niemieckie youtuberki i dostałam kiedyś niemieckie wydanie Harrego Pottera (doczytałam do połowy, bo wcześniej czytałam polską wersję, więc mnie nie wciągnęło).

    Jeśli chodzi o angielski, to w liceum brałam udział w wymianie do Holandii (była tam również młodzież z Niemiec i Węgier) i o dziwo strach przed rozmawianiem zniknął. Może to dzięki prostszej angielskiej gramatyce i świadomości, że pozostali też muszą się naprodukować przy komunikowaniu. Niemcy byli zdziwieni, że oprócz angielskiego w Polsce uczymy się też niemieckiego: „Ale jak to, po co wam niemiecki? Dwa języki obce w szkole?!”. Obecnie korzystam z aplikacji przeglądarkowej Vocabla, oglądam Big Bang Theory z napisami (ale staram się wpierw wsłuchać w słowa) i czasem rozmawiam z chłopakiem po angielsku (nie mamy wyznaczonego dnia, tak jakoś swobodnie nam to wychodzi).

    A moim postanowieniem noworocznym jest nauka włoskiego! Zaczęłam od podstawowych zwrotów (korzystam z książki Beaty Pawlikowskiej), żeby móc się dogadać na urlopie. Za rok się okaże jak mi poszło :)

    • Powodzenia z włoskim! :)

    • Nie wiem ja z włoskim, ale w wersji do nauki niemieckiego jest bardzo dużo błędów.

      • TikiTiMiti

        Ojej, to nawet się nie zorientuję. A jakiego typu są to błędy?

        • W zeszłym roku napaliłam się na książkę do nauki angielskiego, ale jedna z moich czytelniczek napisała mi o błędach, więc wybrałam się do księgarni i sprawdziłam na wersji niemieckiej (bo to język, który znam bardzo dobrze). Podaję na przykładzie niemieckiego jest szereg literówek i tak np. wyraz bez podany jest jako ohn a powinno być ohne, występują błędy składniowe w zdaniach, w niemieckim ważne są rodzajniki a niestety w książce jest loteria powinno być der a jest das itp., a to ma znaczenie przy daleszej nauce.

          • TikiTiMiti

            Szkoda, dałam się złapać obietnicom p. Pawlikowskiej… Ale myślę, że na poziom urlopowy i dla własnej satysfakcji z podjęcia próby nauki wystarczy :) Może poszukam później innych książek do nauki tego języka.

  • Wszystko przez ten fatalny program nauczania w większości szkół, gdzie nacisk kładzie się na gramatykę, a mówienia nie ma prawie wcale. Co z tego, że maturę pisemną zdałam świetnie, skoro na wakacjach unikałam kontaktu z językiem za wszelką cenę.
    Ja na co dzień stosuję metodę youtube’ową i serialową, to świetna sprawa, bo nie ma się poczucia nauki tylko przyjemnego spędzania czasu. Warto tylko pamiętać o zróżnicowaniu oglądanych kanałów i seriali, bo łatwo wpaść w pułapkę słuchania w kółko tych samych słów, np. oglądając tylko filmiki o kosmetykach.
    Do tego oczywiście czytanie ulubionych blogów i czasem również książek.
    A jak się nie ma nikogo do rozmowy, to można robić tak jak ja i gadać do siebie :D Często łapię się na tym, że odruchowo mamroczę pod nosem po angielsku. Takie drobne rzeczy bardzo pomagają, serio!
    Kilka miesięcy temu postanowiłam rzucić się na głęboką wodę (jak dla osoby, która nienawidzi mówić po angielsku) i zostałam opiekunem gościa zagranicznego na Fashion Weeku. Nie było zmiłuj, trzeba było mówić po angielsku i jakoś dałam radę. Początki były trudne, ale już drugiego i trzeciego dnia szło mi lepiej :)

  • Zdecydowanie jestem za oglądaniem seriali po ang. Moje szkolne doświadczenia z ang wyglądały podobnie jak u Ciebie – same piątki, jak nie szóstki, matura na 100% więc byłam pewna, że jestem świetnie przygotowana do angielskiego na wyższym poziomie. Studia szybko ściągnęły mnie na ziemię, gdy każde kolejne koło ze słuchania oblewałam. Dopiero regularne oglądanie angielskich seriali (How I Met Your Mother, Gosspi Girl, The Big Bang Theory, 2 Broke Girls – czyli nic wymagającego) po trzech miesiącach poprawiło mi oceny na 4 z plusem ;-)

    • Jaki z tego morał? Seriale są dobre na wszystko! ;)

  • Kocham angielski od wczesnego dzieciństwa i miałam wielkie szczęście do szkół i nauczycieli, którzy wychodzili poza program i właśnie oprócz gramatyki uczyli nas mówić. Ale wiem, że nie wszyscy tak mieli, czego najlepszym przykładem jest mój własny mąż. Dla niego jednym z przełomów kontaktu z angielskim a zwłaszcza czytania w tym języku był … Kindle, który dostał ode mnie w prezencie! Kindle ma wbudowany słownik angielsko-angielski, więc jeśli czytając nie znamy jakiegoś słowa to bardzo łatwo sprawdzić jego znaczenie nie odrywając się do lektury. A to plus widoczny postęp w % przeczytania książki bardzo motywuje do czytania coraz więcej i więcej. Teraz Pan M. właściwie nie czyta na Kindle książek po polsku, a wyłącznie te po angielsku!

  • Takiego tekstu mi właśnie było trzeba. Myślałam ,że tylko ja mam blokadę przed mówieniem po angielsku , której nie mogę w żaden sposób przełamać. Od marca planuje korepetycje -śmiesznie to zabrzmi ale właśnie korepetycje z mówienia bo nie mam możliwości porozmawiania w domu z kimś. Super linki na pewno skorzystam. Mam nawet wypożyczone książki po angielsku także biorę się za siebie po sesji. Pozdrawiam i dziękuję za tekst :*

  • 4premiere .

    EngVid jest cudowny, z wielka checia podgladam tam zwlaszcza Phrasal verbs, ktore sa na codzien w uzyciu u brytyjczykow. 3/4 ich jezyka to czesto one. Najlepsza metoda to praca wsrod roznych akcentow:) Ja znowoz duzo czytam i w tym zawsze goruje:) Warto tez ogladac nawet w tle TV.

  • Cosmetics Freak

    My ostatnio postanowiliśmy oglądać filmy z angielskimi napisami:)

  • isitayela

    Ja ostatnio wkręciłam się w serie książek penguin readers. Dostosowane są do poziomów, od a1-c1, więc spora rozbieżność. Czytając, słucham nagrania i staram się to robić codziennie. Mam nadzieję, że na efekty nie będę musiała długo czekać;)

  • A ja polecam SuperMemo. Namiętnie zasuwałam codziennie 15 minut wchłaniania nowych słówek, a metoda jest na tyle atrakcyjna, że jedyne czego trzeba się było trzymać to systematyczność. Jeśli ominęło się jednego dnia włączenie programu, na drugi dzień trzeba już było poświęcić nie 15, tylko 30 minut. Dla mnie to był idealny motywator, żeby codziennie zajrzeć do programu. Poza tym, jeśli słówko w końcu weszło mi w pamięć, program do końca nie zapominał o tym i zapytał mnie właśnie o to słówko np. po 2 miesiącach. Niejednokrotnie okazywało się, że dalej je pamiętam, a satysfakcja była meeega :) Pozdrawiam, Agata

    • Mnie z kolei nauka samych słówek szybko nudzi i moja nauka zazwyczaj kończy się po jednym dniu ;)

  • Masz świetne pomysły i postaram się wprowadzić je w życie, kiedy skończy się ten sesyjny natłok. Mam tak samo, jak ty, kiedy mam mówić po angielsku nachodzi mnie zupełna blokada, chociaż znam język całkiem nieźle. Nagle okazuje się, że najprostsze zdanie wylatuje mi z głowy, bo martwie się, czy nie popełnię jakiegoś błędu. To okropne. Zwłaszcza, że teraz zaczęłam pracę, w której czeka mnie kontakt z wieloma obcokrajowcami.

    • Może to akurat będzie Twoim sposobem na przełamanie tej blokady :)

  • Ciekawy pomysł z tymi dniami po angielsku. Też uważam, że ważne jest „osłuchanie się” z językiem, oglądając seriale z napisami czy vlogi nawet nie wiesz kiedy uczysz się nowych słówek. Polecam Lyrics Training i ororo.tv, może Ci się spodoba. Pozdrawiam.

    • Obie strony świetne! Dzięki :)
      Pozwolę sobie dodać do wpisu.

  • Z kilku propozycji skorzystam na pewno. U mnie też kuleje głównie mówienie – straszna blokada mnie łapie, kiedy mam coś powiedzieć. Dzięki za przydatny wpis!

  • Bardzo przydatne pomysły. Ja na przykład uczę się dzięki słuchaniu muzyki, rozmawianiem z nativ speakerami albo dzięki czytaniu gazet i blogów w danym języku. Naklejanie karteczek na przedmioty z ich nazwami w języku którego się uczę, też bardzo pomaga zapamiętywać słówka.

  • Serdecznie nie znoszę angielskiego nauczanego w szkołach i na studiach. Poziom zawsze jest marny i dobre oceny mają się nijak do umiejętności. W tej chwili kończę ostatni semestr obowiązkowego angielskiego na studiach i się wreszcie uwolnię od tej męki!

    Ale angielski jako taki bardzo lubię, ale bynajmniej nie dzięki obowiązkowym zajęciom. Jestem zdania, ze najlepiej języka nauczy grupa. Zajęcia prywatnie, ale nie indywidualnie, tylko w grupie. Ja przez jakieś 8 lat chodziłam na takie zajęcia, grupy były ok 10-12 osób, lektorzy – świetni, a 3 mi się przewinęło. Zdałam dzięki temu dwa certyfikaty, na wyjeździe w Anglii nie miałam problemów z mówieniem i generalnie polubiłam ten język i ciągle mam ochotę go rozwijać i nim mówić – oglądając filmy, seriale, czytając artykuły.
    I chyba mogę śmiało powiedzieć, ze ucząc się tylko na obowiązkowych lekcjach umiałabym tylko ułamek tego, co teraz.
    Wiem, ze nie każdy ma czas, ale jak już się znajdzie chociaż z jeden wieczór w tygodniu, to warto poszukać takich zajęć.

  • Jak odzyskam mój telefon na pewno wypróbuje.

  • Magda

    Moim uczniom często polecam oglądanie filmów z napisami i coś, dzięki czemu sama nauczyłam się języka – myślenie po angielsku. Za każdym razem kiedy o czymś pomyślisz spróbuj w myśli przełożyć to na angielski. Zanim się obejrzysz, będziesz myśleć po angielsku, a to pomoże przełamać lody w mówieniu :) No i to ćwiczenie można wykonywać w dowolnym czasie, nawet kiedy jest się samemu.

    Co do aplikacji mam mieszane uczucia. Zbyt wiele w nich widziałam błędów, często ich używanie może spowodować szkody, które trudno będzie naprawić. Bardziej polecam aplikacje gazet (chociażby tych babskich jak Vogue czy Glamour), znajdziemy tam prezentacje z niedługimi opisami, a kiedy poczujamy się pewniej, możemy przerzucić się na dłuższe teksty. Mamy jednak 99% pewności (całkowitej nigdy nie ma :)), że teksty są gramatycznie, leksykalnie i stylistycznie poprawne. No i jest to prawdziwy język, taki jakim posługują się native speakerzy :)

    • Magda, w jakich aplikacjach spotkałaś błędy?

      • Magda

        Jakiś czas temu (kiedy aplikacje zaczęły być modne wśród uczniów) sprawdziłam na wyrywki sporo aplikacji, w sumie ponad 100 w różnych kombinacjach językowych (nauczam dwóch języków obcych i sama jeszcze uczę się trzeciego). Smutna prawda była taka, że w każdej testowanej aplikacji znalazłam błędy (najczęściej składniowe i gramatyczne). Ponieważ było ich całkiem sporo i test robiłam około roku temu (na przestrzeni kilku miesięcy, myśląc, że może aktualizacje coś zmienią), trudno mi wymienić tu konkretne nazwy. Utwierdziłam się jednak w przekonaniu, że aplikacje są zawodne.

  • ja ogladalam filmy i anime po angielsku i tam musialam podstawy poznać. Swietny pomysł z bajkami i aplikacją. Fajny wpis z masa informacji na raz

  • Gdy kliknęłam w ten post, pomyślałam sobie, że pewnie będzie mnóstwo sztampowych porad. I bardzo się myliłam. Dzięki za te wszystkie aplikacje – na pewno się przydadzą!
    Co do biegłości językowej – jestem przykładem na to, że można mieszkać za granicą i pracować po angielsku non-stop i nadal mieć problemy z gramatyką i słownictwem :) Najważniejsze to nie zrażać się! Szczerze mówiąc native speakerzy, a przynajmniej Amerykanie w moim przypadku, też mają problemy z gramatyką a jednocześnie są bardzo otwarci na to, gdy ktoś zza granicy stara się z nimi porozumieć po angielsku. Dla nich to zazwyczaj jedyne wyjście, bo innego języka nie znają :)

    • Ja w ogóle uważam, że zdolność do porozumiewania się w innym języku zawsze będzie górowała nad znajomością kilkunastu czasów, stron biernych i okresów warunkowych.

      • Dokladnie! I dlatego bardzo zaluje tego, w jaki sposob mnie uczono w szkole angielskiego. Zreszta, wiekszosc z nas pewnie. Gramatyka, cwiczenia pisemne, a niemal zero praktyki. A jak przychodzi co do czego to tak jak w Twoim przypadku – blokada, brak pewnosci siebie i brak..jezyka w buzi.
        Mam nadzieje, ze teraz to sie zmienia i ze nauczyciele nieco…nowoczesniej podchodza do nauczania jezyka obcego.

  • Piotr

    Nie kłamałaś. Ba Ba Dum rzeczywiście wciąga – siedzę od godziny.
    W ogóle stworzyłaś bardzo fajny zbiór linków. Właśnie pobieram przegladarkowy słownik.
    Świetny blog, podrawiam!

  • nauka w szkole polegała na robieniu przez 2 lekcje jednego unitu, potem wstawianie tego samego co w książce do ćwiczeń , na zasadzie cat drink milk i w ćwiczeniach : dog … milk. Wow jaki wysoki maturalny poziom ksiązek:(

    • akurat „cat drinkS milk” :D
      Myślę, że seriale na początek oglądane z napisami też dużo dają – można obejrzeć z napisami, potem bez. Tak się douczaliśmy ze znajomymi będąc zagranicą, podpisy pomagają przełamać opór przed językiem obcym, jak się oswoimy, to można wyłączyć i próbować bez :)

      • chodziło mi o schemat działania. Ćwiczenia identyczne jak ksiażka a potem matura z kosmosu.

        Zastanawiałam się nad tym postem i dodała bym gg- są specjalne grupy i strony że rozmawia się z innymi osobami w wybranym języku. Sama z tego korzystałam kilka lat temu.

  • ilo

    Może ktoś poleci jakieś podcasty z teksami technicznymi? Coś trochę bardziej zaawansowanego niż te na Diki, bardziej interesuje mnie poziom uniwerystecki niż maturalny. Co prawda znalazlam kilka naprawdę dobrych serwisów, ale dostęp jest płatny

    • Co masz na myśli pisząc „tekstami technicznymi”? Można wejść na itunes i tam poszukać. Lub wpisać „Podcast awards” w Googla i sprawdzić, co było najczęściej słuchane. Daj znać, co konkretnie Cię interesuje, może będę znała.

    • Sprawdź podcasty BBC, albo poszukaj blogerów w pożądanej przez Ciebie tematyce – oni często publikują podcasty :)

  • M.

    Też zawsze miałam blokadę przed mówieniem, ba, nadal mnie to stresuje ;) Ale najbardziej pomogło mi gdy w tamtym roku poznałam (i poznaje cały czas, w związku z organizacją studencką, w której działam) dużo obcokrajowców. Po prostu musiałam się z nimi porozumiewać i nie ma przebacz. Nawet uczyłam ich trochę polskiego ;)
    Dużo daje mi oglądanie filmików na YT (szczególnie brytyjek), czytanie po angielsku, choćby blogów. (na telefonie mam też np. bbc i czytam sobie krótkie informacje, artykuły). Fajną sprawą sa tzw. tandemy, coraz częściej organizowane- spotkania, na których ‚wymieniamy się’ językiem, np. ja ucze kogoś polskiego, a on jest niemcem więc pomaga mi w niemieckim itp.
    Moim zdaniem fajnym rozwiązaniem są czaty! Może to nie gadanie, a pisanie, ale też trzeba szybko reagować i na początek to fajna sprawa :)

    Być może w przyszłym roku czeka mnie wyzwanie jakim jest studiowanie po angielsku, a więc motywację do szlifowania języka mam! :)
    Powodzenia i Tobie!! ;)

    • Tandemy wydają się być świetną ideą! A czaty? Też dobra rzecz, chociaż mam wrażenie, że wyszłam z wprawy. Ostatni raz rozmawiałam z obcą osobą na czacie chyba jeszcze w liceum ;)

      • claoodja

        Paulino! Jakiś czas temu ktoś mi polecił http://www.hellotalk.com/ . Używam na tablecie, bo tak mi wygodniej. Można pisać, nagrywać się, poprawiać błędy, tworzyć notatki i tłumaczenia. W zasadzie zdziwiło mnie ile osób chce poznać polski. Na dwa miesiące używania tylko raz zdarzyło mi się, że chłopak prócz możliwości rozwijania umiejętności mówienia po angielsku szukał miłości ;P Ale tak po za tym bardzo pozytywnie oceniam to wszystko.

  • sa

    Miałam to szczęście, że od 5 klasy miałam konwersacje z Amerykanami (nie ma to jak znajomi mający obcokrajan za żonę/męża) najpierw w ramach zajęć dodatkowych, potem przez 5 lat miałam takie zajęcia w szkole. Efekt jest taki, że umiem tylko mówić i gramatykę biorę „na czuja”. Warto powiedzieć sobie: umiem i już i traktować język wyłącznie jako narzędzie do komunikacji, bez spiny ;))
    Oglądanie filmów, seriali itp. Jest super :D
    a moja kuzynka np. Bierze sobie codziennie piosenkę i uczy się słówek, których nie zna.
    aha i polecam profesorów z edgarda (Henry ;)) słownictwo przyswaja się niewiadomo kiedy ;)

  • goska

    Mi bardzo pomoglo czytanie gazet angielskich. Zaczelo sie od zwyklych artykulow w stylu „z zycia wziete” :) Czytalam z zainteresowaniem i szybko wzbogacilam swoje slownictwo.

  • Ja nałogowo słucham podcastów. Bardzo polecam Pata Flynna: http://www.smartpassiveincome.com/category/podcast/ – do każdego odcinka jest spisany skrypt, więc w razie czego wszystko można sprawdzić. Przesłuchałam już na pewno ponad 120 godzin różnych podcastów po angielsku i teraz coraz częściej zauważam, że rozumiem coś, czego wcześniej nie rozumiałam – a nie włożyłam w to żadnej pracy.

  • Ciekawe metody duolingo znam osobiście :)

  • Eliza

    Jak ktoś ma problemy ze słówkami to polecam memrise.com Mnóstwo kursów i to nie tylko w języku angielskim. Ale ostrzegam: wciąga bardzo, nie można się oderwać :D

    • Chyba założyłam tam kiedyś konto, ale szybko sobie odpuściłam. Muszę odświeżyć pamięć!

  • Najlepiej i najłatwiej jest uczyć się „seamless”, czyli nie aktywnie, ale przy okazji. Ja angielskiego nauczyłem się m.in. z gier komputerowych, nawet jak już były polskie wersje – wybierałem angielską. Gdy ciśniesz we wszelkie „cywylizacje”, czy wszelkie gryz dużą ilością dialogów, język wchodzi do głowy „sam”. Wraz z kupą dziwnych słowek – moment gdy będąc na okresie próbnym zakasowałem w rozmowie z holenderskim klientem „przy kawie” angielski mojej project managerki, używając słow takich jak „nitrogen-based fertilizers” albo „combustion engine” był bezcenny :D

    Zmien jezyk przegladarki, fesja, systemu operacyjnego, google’a – zobaczysz ile słow wejdzie ci „sama”

  • Oglądam seriale z angielskimi napisami. Dzięki temu całe frazy zostają w głowie. A gdy nie rozumiem jakiegoś ważnwego słówka, sprawdzam od razu w translatorze.

  • Duolingo to moja nowa zajawka :) Oprócz tego słucham podcastów internetowych m.in TedHealth, oglądam seriale z napisami, czytam anglojęzyczne blogi i strony internetowe. :) Kiedyś więcej mówiłam po angielsku, no i niestety też lepiej, ale mimo wszystko umiejętności w większości zostają i gdy trzeba to się aktywuję :)

  • Feet

    Ja od października siedzę na Erasmusie w Niemczech. Niemieckiego nie znam, więc chodzę na zajęcia po angielsku, jak i w tym języku się porozumiewam. Wstyd przyznać ale blokadę mówienia mam nadal… Oczywiście jest dużo lepiej niż na początku, mimo że też myślałam, że skoro matura na prawie 100% zdana to nic mnie nie zaskoczy. Z czytaniem, pisaniem czy rozumieniem wykładowców faktycznie nie miałam raczej problemu, ale gdy przychodziło coś powiedzieć… tragedia… Właśnie zaczyna się sesja, więc pozdrawiam znad Worda, w którym przygotowuję (już trzecie!) 20-minutowe wystąpienie na seminarium… gdyby ktoś był zainteresowany intruzjami magmowymi i ich dość szczegółowym opisem to zapraszam haha :D Sam wyjazd oczywiście każdemu polecam! Nowe znajomości, przygody, zwiedzanie, nowe kultury.. wspaniała sprawa!

    • Może to też w pewnym stopniu kwestia nieśmiałości? Tak czy siak, powodzenia! :)

  • Karolina Biegańska

    chyba wprowadzę w życiu dni po angielsku :)

  • Bardzo fany post! Sama mam wielki problem z moim angielskim, mówienie idzie mi bardzo słabo i strasznie się tego wstydzę. Twoje pomysły są spoko, ale uzupełniłabym to o jakieś ćwiczenie pisania :)

    • Wystarczy znaleźć znajomego, który jak ty chce ćwiczyć język i umówić się na korespondencję mailową po angielsku. Można też znaleźć kogoś do korespondencji na jednym z wielu portali pen pal

  • oj tak to prawda, że angielski w szkole, na studiach to co innego niż angielski w życiu. Nigdy nie byłam super orłem z angielskiego, a jak już przychodzi coś powiedzieć to często się blokuje. Korzystam z duolingo, bardzo fajna sprawa i przyjemne. Filmików nie oglądałam nigdy zbyt wiele, ale za to polecam książki po angielsku z poziomami od wydawnictwa Longmann. Fajne, jak ktoś nie czuje się na tyle silny, żeby zabrać się za normalną książkę po angielsku.
    pozdrawiam!
    creativamente

  • alexannpo

    http://lang-8.com/ jeśli chodzi o naukę pisania :)

  • fantastyczny post, dziękuję Ci za niego :) od stycznia wzięłam się za angielski w domu- przeczytałam pierwszą książkę po angielsku, opowieści świąteczne, więc nie rzuciłam się od razu na głęboką wodę ale stopniowo :) otworzyłam wszystkie linki i chętnie je sprawdzę :) ja zdałam maturę rozszerzoną bardzo dobrze i poszłam na filologię w moim mieście i po dwóch miesiącach rzuciłam to w cholerę bo poziom osób i zajęć był na etapie mojego gimnazjum a podręczniki miałam z drugiej klasy liceum- szczyt! nie miałam czego się tam uczyć, wręcz mogłam cofnąć się do poziomu wiedzy niektórych znajomych z grupy, którzy nie potrafili powiedzieć dziesięciu zdań o sobie :) powodzenia z dalszą nauką, jak odkryjesz coś nowego, daj znać :)

    • Ja miałam odwrotną sytuację z łaciną – w 3 miesiące na studiach zrobiliśmy tyle, ile w liceum w cztery lata :)

  • Filip

    Memrise, a nie mermise. :)

  • Vero nike

    Ja tam korzystam z Ba Ba Dum i mnemotechnik :) Inne metody niezbyt na mnie działają w porównaniu do tych, które wymieniłam.

  • Keri

    Znam ten ból. Jak z angielskim jakoś nie miałam żadnego problemu i w wieku 16 lat potrafiłam się już prawie biegle komunikować z nativami, tak z niemieckim nie jest tak łatwo. Mialam 6-letnią przerwę w nauce niemieckiego i teraz pomimo, że mieszkam w Niemczech od ponad roku, często nie potrafię się przemóc. Z obcokrajowcami mówiącymi po niemiecku mogę nawijać cały czas, ale z rodowitymi Niemcami za nic (co ma oczywiście związek z ich szybkim tempem wysławiania się, slangiem, itp) Jak tylko mógę zaraz sugeruję przerzucić się na angielski. Tak to już jest :) Wszystko przychodzi z czasem

  • Ja mam podobne metody do Ciebie, ale najlepiej u mnie sprawdzają się vlogi i seriale zagraniczne. Kiedy już się osłuchasz i jesteś w stanie zrozumieć w ogóle co dany bohater powiedział (i nie chodzi tu o translacje) to potem ich dowcipy wydają się sensowniejsze :) Ja jeszcze czasem włączam kanały informacyjne w telewizji – oczywiście zagraniczne. Nie ma to jak posłuchać co się dzieje na świecie z lepszą aktualizacją ;)

    • Każdy serial zyskuje jeśli się go rozumie w oryginalnej wersji językowej, ale najbardziej uderzającym przykładem jest serial „Friends” i doktor House :) Tego się w tłumaczeniu prawie nie da oglądać, jak się wie, jak oryginalnie brzmi

      • oj tak, Friends ale też How I met your mother :)

  • Basia

    możecie polecić jakiś darmowy słownik na telefon, bo mam problem znaleźć… rzekomo jest darmowy, a jak przechodzę dalej, to chcą, żeby zapłacić.. Będę wdzięczna:)

    • julkaaa250

      wystarczy translate google ;) można pobrać pakiety żeby dało się używać offline np. jeśli chcesz tłumaczyć z Polskiego na Angielski (i odwrotnie) pobierasz pakiet angielskiego i polskiego, podobnie z innymi językami , Angielski-Hiszpański ,Polski-Hiszpański itd to bardzo pomaga gdy nie ma się dostępu do internetu ;)

  • Ja polecam do podszkolenia się w językach obcych zmiane języka na komputerze, telefonie, fejsie itd. Poza tym książki po angielsk naprawdę dużo dają i oglądanie filmów z napisami w danym języku ;)

  • Jesli czekasz na moment, w którym twój angielski będzie dla ciebie satysfakcjonujący, to możesz się nie doczekać :) Ja się dogadam z praktycznie każdym obcokrajowcem, z angielskim mam kontakt od ponad 20 lat, parę obozów z obcokrajowcami, pobyt za granicą i nadal mój angielski nie jest dla mnie satysfakcjonujący :) Faktem jest, że moja gramatyka jest mocno zaniedbana, ale ileż lat można w kółko wałkować tryby warunkowe? :) Z metod, które stosuję żeby języka nie zapomnieć główne to czytanie po angielsku [internet] oraz oglądanie filmów i seriali w oryginale. Bez napisów :)

    A wszystkich, których męczy blokada przed mówieniem zapewniam – że większość mówiących po angielsku, nawet pochodzących z anglojęzycznych krajów nie zna gramatyki na 100% – każdy popełnia błędy więc nie ma się czym stresować

    • Myślę, że możesz mieć rację. Jeśli człowiek chce się rozwijać, żaden stan wiedzy nie będzie dla niego wystarczająco dobry ;)

  • Wow, jestem pod wrażeniem! Dwóch rzeczy – że takie świetne rzeczy można znaleźć w internecie oraz, że masz ich taką bogatą kolekcję. Dla samej rozrywki warto spróbować! Dzięki!

  • Kara

    Ja mam ogromny problem z przełamaniem się co do mówienia w j. angielskim i zupełnie nie wiem jak sobie z nim poradzić..

  • Era

    Widzę ze temat językowy jest ostatnio na językach:p i w świecie blogów wszyscy piszą rady i porady jak doskonalić lub szlifować… jak kto woli… język obcy. Polecam rzucić się na głęboką wodę i spróbować pisać bloga w języku obcym. W moim przypadku jest to język angielski… spróbowałam jakiś czas temu… na początku były opory… 150 powodów dlaczego NIE (ze czasochłonne, że będą błędy, że ktoś to będzie czytać. … a przecież nie chcę być osobą publiczną) Przełamałam się i widzę że coraz większą frajdę mi sprawia… przelewanie myśli po angielsku na blogowe strony. Wręcz zaczynam szukać inspiracji w moim codziennym życiu. … i zastanawiam się o czym bym mogła napisać bo przecież nie jestem ekspertem w żadnej konkretnej dziedzinie:p.
    By the way… dzięki za polecenie strony z gierka… niby nic specjalnego:p…a wciąga na maxa:)

  • izi_inglisz

    Duolingo, Fiszkoteka, be buddy <3

    Kilka miesięcy temu miałam certyfikaty na eng b2 i meeeega barierę w mówieniu. Rozwiązanie? Program BE BUDDY. w organizacji AIESEC jest mnóstwo praktykantów. Moja współlokatorka wzięła pod opiekę dziewczynę z Indii. Najpierw mega stres i drzwi zamknięte na dwa spusty. Teraz opiekuję się praktykantką z Nowej Zelandii, a z Apoorvą wciąż mamy kontakt.

    Jedna kawa w tygodniu i zupełnie inne podejście do tematu. Poczytajcie o tym ;))

    • Świetna sprawa, dzięki za informację :)

  • Eryk412

    Dzięki Ci za Ba Ba Dum ♥, wciąga na maxa.

  • Z chęcią spojrzę na Twoje linki :) U mnie z tą nauką angielskiego jest trochę inna sprawa- od kilku lat mieszkam w USA, ale przyleciałam tu praktycznie bez znajomości angielskiego, więc ciągle jeszcze pracuję nad swoimi umiejętnościami:) W dodatku mieszam w Chicago, gdzie Polonia jest ogromna i dosłownie można przeżyć tygodnie bez wypowiadania słowa po angielsku, co niestety utrudnia naukę języka. Myślę jednak, że nie odkryję Ameryki jeśli powiem, że najwięcej daje bezpośredni kontakt z językiem i zmuszanie się do mówienia po angielsku, dlatego uważam, że Wasze „dni po angielsku” to super pomysł. Też na początku miałam blokadę, bo przejmowałam się za bardzo gramatyką albo tym, żeby wymawiać słowa jak najbardziej poprawnie. Potem nauczyłam się, że najważniejsze to mówić tak, żeby być zrozumianym, a nie podziwianym za literacki język :) W zeszłym roku nawet przełamałam się i zaczęłam w końcu naukę w college. I póki co to jest to, dzięki czemu uczę się najwięcej angielskiego :)

  • baska

    Oprócz oglądania filmów, bajek i seriali fajnym sposobem na osłuchanie się z językiem są też angielskie audiobooki. Ja słucham przy wykonywaniu innych czynności, więc nie trzeba na to nawet przeznaczać „specjalnego” czasu (można do śniadania/obiadu/ przy sprzątaniu/ w autobusie). Ostatnio wciągnęłam się w harrego pottera, niby nic nowego bo czytałam książkę po polsku, ale mam wersję czytaną przez jakiegoś brytyjskiego aktora teatralnego gdzie sam akcent jest muzyką dla uszu…sama przyjemność ;)

  • A ja na Duolingo uczę się francuskiego i hiszpańskiego po angielsku i dzięki temu poznałam też kilka idiomów w angielskim, których wcześniej nie znałam i wyłapałam kilka błędów u siebie :D
    Oglądam też ulubione filmy Disneya w obcym języku – szczególnie te, które znam na pamięć.

  • Obsession

    uwielbiam Adama i Ronnie z engVid :) dodatkowo by w końcu otworzyć się na mówienie od listopada chodze na prywatne lekcje :) jst coraz lepiej

  • Malgorzata Kapral

    dorzucam grammati, szybko wchodzą regułki gramatyczne do głowy i potem wiesz, kiedy co użyć. Sprawdź! :)

    • Dzięki, wygląda obiecująco :)

  • asia

    mam pytanie co do ororo.tv . po najechaniu na nieznane słowo w napisach filmu pokazuje tłumaczenie, ale po rusku? można to jakoś zmienić ???

    • Niestety nie orientuję się w ustawieniach tej strony.

  • Bardzo dobre sposoby nauki języka wskazujesz w tym poście, przyda mi się trochę doszlifować język – skorzystam i dziękuję za pomoc :)

  • Ev

    Świetny post! Ja niestety z angielskiego jestem tzw. noga … nigdy nie trafiłam na nauczyciela który by mnie zmotywował do nauki j. angielskiego. Ciut lepiej szło mi z j. niemieckim nawet przez ostatni rok chodziłam na kurs z niemieckiego i uważam, że wyrzuciłam pieniądze w błoto … ciągle poszukuje w sobie motywacji do samodzielnej nauki języków i ten post otworzył mi troszkę oczy ;) Dziękuję i pozdrawiam :)

  • Edyta Hetman

    Prawda, najważniejsza jest praktyka. Zawsze starałam się czytać po angielsku, jako nastolatka wyszukiwałam książki Penguin Readers, tłumaczyłam ulubionych teksty piosenek i w ogóle chłonęłam angielski jak tylko się dało. Teraz mam to szczęście, że pracuję w brytysjkiej korporacji, więc angielskim posługuję się codziennie. Niestety zabrakło mi tego zapału do hiszpańskiego i mimo kilku lat nauki coraz mniej z niego pamiętam.

  • Wiola Starczewska

    Duolingo, uwielbiam! Już teraz nie mam problemów z angielskim, ale to, co pomogło mi osiągnać ten poziom to czytanie książek i oglądanie filmów z napisami po angielsku (a potem już bez, oczywiście)

  • Najlepsza opcja to zawsze obcowanie z żywym językiem ;) Polecam czytanie książek w oryginale!

  • Bardzo przydatne jest słuchanie włączonych w tle angielskich stacji radiowych.

  • Skąd ja to znam? Ech… W szkole wszystko OK, a potem tragedia, bo w trakcie rozmowy pojawia się stres, że wszyscy dookoła wyłapią błędy, które popełniam. Usiłowałam zabrać się za e-kurs języka angielskiego, jednak jest to równie sztuczne, co te szkolne lekcje, więc… Zniechęciłam się. Jednak już mam postanowienie noworoczne, że zacznę czytać artykuły w języku angielskim i nie zniechęcę się przy pierwszej porażce ;)

  • Cudowny wpis. Znalazłam w nim wiele stron, z których zamierzam korzystać :-)
    Dziękuję :-)

  • Bardzo dobry wpis. Angielski jest moją największą piętą achillesową. Jestem w najgłupszym możliwym miejscu – niby całkiem sporo rozumiem, ale jak już mam usiąść nad np. tekstem technicznym… wymiękam.

  • MarcinP

    Ja polecam słuchać radia BBC. Cały czas mówią i mówią o aktualnych rzeczach, więc jak rozumie się 70% to nie trzeba oglądać polskiej TV aby wiedzieć co dzieje się na świecie :)

  • Aaa Aaa

    Polecam oglądanie kanału English Club Tv. Na videostar można obejrzeć kilka minut przed podjęciem decyzji zakupu pakietu. Program jest nadawany na wszystkich poziomach trudności, w blokach. Uważam, że ludzie, którzy pracują tam, robią kawał świetnej roboty. Ja co jakiś czas wykupuję dostęp na 3 miesiące i jestem zadowolona. Z tego co kojarzę, niektóre platformy cyfrowej telewizji mają w ofercie ten kanał. Sprawdźcie! Poza tym, jak zwykle świetny wpis.

  • Ola

    Świetny pomysł z tymi dniami po angielsku! W tym momencie bardzo ubolewam, że nie mam żadnego odpowiedniego towarzysza do takich rozmów (chyba, że nauczę mówić mojego psa).
    Co do artykułów – u mnie jest tak samo – widzę morze tekstu i uciekam. Na pewno wypróbuję jakąś wtyczkę do tłumaczenia pojedynczych słów. O, i jeszcze tak mi się przypomniało – w Empiku mają fajną gazetkę przeznaczona do nauki angielskiego – teksty po ang., ale gdzieś z boku zawsze są polskie tłumaczenia, super sprawa :)

  • Paula

    Jestem za granica od dobrych 7 lat i wciaz mam problem, zeby rozmawiac po angielsku! A najlepsze jest to, ze mam dosc dobra prace w UK. Moj jezyk jest na poziomie sredniozaawansowanym, znam gramatyke, zasady, czasy itp. I pisanie wychodzi mi lepiej niz mowienie. A czasem jak mowie, to tak sie umiem przyblokowac, ze ludzie zaczynaja myslec, ze nie znam j. angielskiego i mowia do mnie jak do osoby, ktora dopiero co zaczela przygode z j. angielskim. I zacinam sie, gdy cos mowie, albo nagle zapominam prostych nawet slow. Troche sie czuje jakbym byla lekko uposledzona momentami ( bez obrazy, to nic zlego). Wiem, ze to kwestia niskiej samooceny i tego, ze przez iles lat wykonywalam zawody, z ktorych nie bylam dumna…. Ale meczy mnie to, bo ja naprawde umiem dosc plynnie sie wyslawiac. Chyba pora popracowac nad samoocena i nadrobic ‚braki’. Skorzystam ze wskazowek, Pozdrawiam.

  • Ororo.tv jest naprawdę świetnym pomysłem na naukę angielskiego i ciągle oglądam tam filmy. Napisy się bardzo przydają, zwłaszcza jeśli ogląda się trudny serial. Dużo czytam po angielsku i widzę, że powiększa się moja znajomość słówek :) Na pewno skorzystam z aplikacji i kursów internetowych, które wymieniłaś :)

  • Lakierowy kuferek

    Używałam kiedyś duolingo, ale o nim zapomniałam. Dzięki twojemu wpisowi znowu muszę zabrać się za naukę angielskiego :)

  • @nia

    Dziękuję za ten artykuł.
    Zaczęłam od Memrise, ale wydał mi się monotonny, więc połączyłam go z Duolingo i ćwiczę raz to, raz to :)

  • claoodja

    polecam aplikację Gymglish na androida. Przez pierwszy tydzień jest za darmo. Lekcja trwa około 15 minut. Ile zrobicie w tydzień – tyle wasze :D polecam ze względu na starannie opracowany materiał.

  • Bardzo pomocny artykul, jako lektor jezyka angielskiego sto procent sie zgadzam, ze warto ogladac filmy w danym jezyku- ja tak sie nauczylam angielskiego!

    Zapraszam Cie rowniez na mojego bloga lifestylowego, gdzie opisuje swoje zycie w USA, studia i zycie w Londynie oraz / lub przede wszystkim zamieszczam cene porady dla mlodych ludzi w tematyce pracy, np jak napisac dobre CV, jak znalezc dobrey staz i tym podobne.

    Zapraszam

    Kornelia!

  • Caroline90

    U mnie bardzo dobrze sprawdzają się anglojęzyczne vlogi, najlepiej na tematy, które mnie samą osobiście interesują. Zauważyłam, że jeśli treści mają jakiś związek z moimi zainteresowaniami to znacznie łatwiej przyswoić mi np. nowe słownictwo. Sądzę, że wiele osób tak ma. To rzecz jasna jest taki codzienny dodatek, bo zasadniczą część nauki angielskiego „załatwiły” u mnie wyjazdy do Irlandii i zajęcia na obozach Just Speak. Zapisałam się na nie trochę sceptyczna, czytałam o immersji i jej skuteczności, jakoś mnie to przekonało, by jednak spróbować. Polecam tę opcję osobom mającym opory z mówieniem, bo naprawdę można się przełamać i nabrać dużej swobody.

  • LightBreeze

    Wpis troche stary, ale też się wypowiem ;)
    Jestem w drugiej gim i miałam tak jak ty- ze sprawdzianów 4 i 5, na koniec 5 z angielskiego, byłam przekonana, że nawet dobrze go znam. Nie miałam potrzeby uczyć się jakis dodatkowych słówek czy czasów (w szkole w 1 gim nie mielismy nawet wtedy czasu perfect…) no i tak nie miałam motywacji ani powodów do tej nauki, a przekonana byłam , że język dobrze znam, aż do momentu gdy okazało się, że nigdzie w internecie nie mogę znaleźć takiego serialu po polsku. (Dobra, jest to kreskówka, ale bardzo ciekawa :P Gravity Falls) więc znalazłam z jakies 30 odc po angielsku i zaczęłam je oglądać. Było to jakos pod koniec tamtego roku. Na początku mało ogarniałam co się dzieje, ale żeby zrozumieć akcję zaczęłam ćwiczyć słówka codziennie, czasy, te wszystkie gonna, wanna itp. I wydaje mi się, ze to bardzo pomogło. Miałam jakąś motywacje do nauki. Teraz próbuje zrozumieć kolejny serial, a jest to ciężkie, ale nie znalazłam polskich napisów, a dubbingu lub lektora nienawidzę :P
    Bardzo mi pomogło tez prowadzenie instagrama po angielsku, bo zaczęłam pisac z różnymi osobami i w koncu zaczęłam używać tego języka :). Teraz mogę normalnie z kimś popisać, a np jeszcze rok temu przychodziło mi to z trudem i co chwile używałam translatora.
    No cóż, sorki za rozpisanie się i dzięki za super wpis! Memrise używam i bardzo lubie :)