Czy warto przeczytać książki Reginy Brett?

Długo zwlekałam z podzieleniem się opinią na temat twórczości Reginy Brett. Dwie z trzech książek z jej dorobku – „Bóg nigdy nie mruga” oraz „Jesteś cudem” – dostałam w prezencie kilka miesięcy temu, ale były tak rozchwytywane przez wszystkie kobiety w mojej rodzinie, że wróciły do mnie dopiero teraz. Popularnością mogłyby śmiało konkurować z Greyem i jego odcieniami szarości, choć w ich przypadku sława wydaje się być o wiele bardziej zasłużona.

Gdybym miała opisać te dwie pozycje jednym zdaniem, powiedziałabym, że to takie przewodniki po życiu, przypominające o tym co ważne i wyzwalające pragnienie bycia lepszym człowiekiem. Obydwie składają się z 50 krótkich felietonów pełnych optymizmu, pozytywnego myślenia i wiary w ludzi. Wiele osób klasyfikuje je jako typowe poradniki, ale moim zdaniem daleko im do klasycznych pozycji tego typu. Nie ma tu tak często spotykanej w poradnikach propagandy sukcesu, rad, które już w trakcie czytania wydają się być zupełnie oderwane od rzeczywistości. Są za to proste, szczere, czasem nawet ocierające się o banał przemyślenia wysnute na podstawie własnych i cudzych doświadczeń.

A skoro już wspominam o banałach: Sięgając pierwszy raz po „Bóg nigdy nie mruga” spodziewałam się dużej dawki frazesów, w tego typu tematyce trudno ich uniknąć. Faktycznie, podczas czytania wielu zdań trudno oprzeć się myśli: „Gdzieś to już czytałam/słyszałam”, ale wszystko to opakowane jest w historię życia autorki na tyle zręcznie, że przez długi czas udaje się uniknąć znużenia.

Pierwsza część – „Bóg nigdy nie mruga” jest idealnym kompanem na momenty, w których wszystko wydaje się iść nie po naszej myśli, to taki sposób na zatrzymanie się i spojrzenie na swoje problemy z innej perspektywy. „Jesteś cudem” z kolei motywuje do stania się lepszą wersją samego siebie. Początkowo chciałam tu napisać, że obydwie książki Reginy biorą za fraki i porządkują życiowe priorytety, ale w przypadku tej autorki trafniejszym będzie raczej stwierdzenie, że obejmują ramieniem i oprowadzają po zakamarkach człowieczeństwa.

Nie sądźcie jednak, że to lektury bez wad. Nie wszystkie rozdziały pochłonęłam z taką samą ciekawością. Niektóre wręcz pomijałam, stwierdzając w trakcie czytania, że są koszmarnie naiwne. Były też takie łudząco do siebie podobne, wywołujące myśl: „Ileż można”. Najbardziej jednak irytowała mnogość nawiązań do wiary. Unikam jak mogę poradników sprowadzających rozwiązanie wszystkich ludzkich problemów do powierzenia ich Bogu, a w przypadku niektórych rozdziałów miałam wrażenie, że właśnie taki rodzaj literatury czytam. Trudno krytykować osobę głęboko wierzącą za wyrażanie swoich przekonań wartości, jednak sądzę, że w wielu miejscach można było tego uniknąć.

Najbardziej utkwił mi w pamięci jeden rozdział: ten, w którym autorka opisuje swoją heroiczną walkę o życiowy cel – zostanie dziennikarką poczytnej gazety. W trakcie czytania tego felietonu, co najmniej kilka razy pomyślałam, że ja już po pierwszych porażkach, cierpkich słowach wykładowców, pracodawców dałabym za wygraną. Zaimponował mi fakt, że nie dała sobie wmówić, że jest do niczego i osiągnęła swój cel. Takich wartych zapamiętania rozdziałów było więcej, ale ten zapamiętałam szczególnie. Pewnie pierwszy lepszy psycholog dorobiłby do tego teorię głoszącą, że odniosłam to do swojego łatwego zniechęcania się i niestety musiałabym się z nią zgodzić.

Jeśli miałabym odpowiedzieć na pytanie zawarte w tytule, powiedziałabym: Warto, zwłaszcza, gdy akurat potrzebujesz pozytywnego kopniaka i otrzeźwienia. Nie da się w tego typu książkach uniknąć banałów i chyba nie o to w tym wszystkim chodzi. Sztuką jest napisać o rzeczach, które teoretycznie wiedzą wszyscy w taki sposób, by wywołać emocje, potrzebę zmian i wiarę we własne możliwości. Nie wszystkie rozdziały trzeba przekładać na własne życie, nie wszystkie należy traktować poważnie, ale warto przeczytać choćby dla tych kilku, które mogą coś wnieść w nasze życie.

Cytaty warte zapamiętania:

Traktuj życie jak serię sprintów, a nie jeden niekończący się maraton, w którym nawet nie widać mety.

Twoje spojrzenie na świat kształtuje twoje życie bardziej, niż twoje życie kształtuje twoje spojrzenie na świat.

Szczęście nie polega na tym, żeby zdobyć to, czego pragniesz. Polega na tym, żeby pragnąć tego, co już masz.

Wszyscy dostajemy od życia gorsze karty. Różnica polega na tym, jak rozegrasz tę partię. Albo jak dobrze blefujesz.

To wybór, a nie przypadek, decyduje o twoim przeznaczeniu. Sam musisz zdecydować, ile jesteś wart, jaką odgrywasz rolę w świecie i w jaki sposób nadajesz mu sens.

Jak nie pisać? Poczekaj, aż będziesz mieć dzieci. Poczekaj, aż twoje dzieci przestaną ząbkować, skończą sezon piłkarski i wyjadą na studia. Poczekaj, aż codziennie będziesz mieć dwie pełne godziny na pisanie. Poczekaj, aż rzucisz palenie, picie albo znajdziesz odpowiedniego drinka i zalejesz się w trupa. Poczekaj, aż twoje rodzeństwo się wyprowadzi a twoi rodzice umrą. Poczekaj, aż sąd orzeknie rozwód. Poczekaj, aż wyjedziesz na wakacje. Poczekaj, aż wrócisz z wakacji. Poczekaj, aż znajdziesz swoją muzę. Poczekaj na natchnienie. Poczekaj, aż doktor powie, że zostało ci sześć miesięcy życia. A potem umrzyj, zabierając ze sobą wszystkie nienapisane słowa.

  • minimalist-only.blogspot.com

    czytałam obie i własnie jestem w trakcie kolejnej „Bóg zawsze znajdzie ci pracę” . Książki są cudowne, lekkie, pozytywne, jedyne co mnie denerwuje to to ze czytając już 3 z nich mam wrażenie że niektóre lekcje pokrywają się ze sobą , natomiast z wiary i tego jak ona ją opisuję jestem dumna i pełna podziwu :)

    • Mnie właśnie nie do końca ciągnie do kolejnej części,bo mam wrażenie, że już w drugiej wiele rzeczy się powtarza.

  • Na święta dostałam książkę „Jesteś cudem”, ale jeszcze nie miałam czasu się za nią zabrać… Chyba czas to nadrobić :)

  • Właśnie zastanawiam się nad zakupem „Bóg zawsze znajdzie ci pracę”, akurat przed ukończeniem studiów ;P Boję się jednak, że jako średnio zaangażowana w wiarę uznam, że to banał i rzucę ją w kąt szybciej, niż kupiłam. Ale kto wie, może to dobre doświadczenie, żeby popatrzeć na niektóre rzeczy z innej perspektywy. No i cokolwiek poczytać.

  • Magdalena Bogdanowicz

    Widział już te książki kilkakrotne, brałam do ręki i odkładałam. Nie wiedziałam w sumie o czym tak do końca są. Przyznam, że tytuły trochę mnie odpychały, gdyż kwestie wiary są dość.. problematyczne. Ale może jednak się skuszę. Może dadzą jakiegoś, tak potrzebnego, „kopa”.

  • Blog To Wake Up Baby

    Ciągle się zastanawiam nad przeczytaniem tych książek, ostatnio rzucają mi się w oczy niemal w każdej księgarni ;p

  • Jak najbardziej warto! Ogółem bardzo dobry tekst, przyjemnie się go czyta. A co do książek Brett: znam na razie tylko „Bóg nigdy nie mruga”, chociaż „Jesteś cudem” także stoi na mojej półce, i uważam, że dzięki jej felietonom czuję się znacznie szczęśliwszym człowiekiem. Znacznie mniej rzeczy mnie dołuje, no i mam nowe genialne pomysły na prezenty od serca! :)

  • Najpierw powiem, że to zdanie, które ulepiłaś jest wspaniale napisane i od razu je skopiowałam, żeby Ci to powiedzieć: biorą za fraki i porządkują życiowe priorytety, ale w przypadku tej autorki trafniejszym będzie raczej stwierdzenie, że obejmują ramieniem i oprowadzają po zakamarkach człowieczeństwa.

    A dwa.. mam taki organiczny wstręt do wszystkiego co modne, że widząc, że wszyscy to czytają, nie mogłam się przełamać, a dwa, że tego typu pozycje w ogóle jakoś mnie odpychają. Chyba denerwuje mnie kiedy ktoś inny lepiej ode mnie wie jak mam żyć.
    Trochę odczarowałaś tą książkę i myślę, że z czystej ciekawości się skuszę. A skoro kobieta opisuje marzenie bycia pisarką, to tym bardziej poczułam się zachęcona. ;)

    • Dzięki! Myślę, że kluczem jest tu dystans – bez niego czytanie poradników może być prawdziwą męczarnią ;)

  • Madlen

    Ja dostałam pod choinkę „Bóg zawsze znajdzie ci pracę” i jestem oczarowana. Polecam każdemu, kto stracił zadowoleni z własnej pracy, albo szuka swojej drogi. Bardzo budująca, choć też nie brak w niej głębokiej wiary autorki. Jednak nie raz w pośpiechu szukałam chusteczki, bo wiele fragmentów naprawdę wzrusza. Mój ulubiony frazes z książki to „Błędy nie istnieją. Są tylko informacje zwrotne.” A tak z bardziej prozaicznych rzeczy to estetyka okładek totalnie trafia w mój gust. Minimalizm, kolory i ładna czcionka. Ah… Planuję kupić sobie pozostałe dwie książki.

    • Widzisz, planowałam wspomnieć o okładkach i wyleciało mi to z głowy! Rzeczywiście bardzo pozytywnie zaskakują :)

  • Mam obie, chociaż póki co przeczytałam tylko pierwszą. I mimo tego, że męczyłam ją rok (ciężko idzie mi czytanie książek bez fabuły) – jestem zadowolona. Najlepiej zapamiętałam fragment: „za samo wstanie z łóżka dostajesz brązowy medal. Kiedy się ubierzesz, masz już srebro. Przychodząc tam, gdzie powinieneś być, zdobywasz złoto”. Dla niektórych to może być nic, ale mi bardzo pomogło.

  • Ja czytałam „Bóg zawsze znajdzie ci pracę” i mam bardzo podobne odczucia. Ogólnie niesamowicie pozytywna, dodająca otuchy i motywująca książka :) ale odrobinę zgrzytały mi właśnie te bardzo częste nawiązania do „siły wyższej”, choć też jestem osobą wierzącą.

  • Dodam tylko, że „Bóg nigdy nie mruga” i „Bóg zawsze znajdzie ci pracę” od 19.02 w Biedronce, za jedyne 24,99zł:)

  • Hann .

    Faktycznie książka nastraja pozytywnie, autorka umie w trudnej sytuacji odnaleźć to drugie dobre dno :) też mam kolejkę do książki – jak przecztam Bóg nigdy nie mruga przymierzam sie do zakupu 2 pozostałych :)

  • Mam wszytskie trzy i lubię wracać do wybranych rozdziałów, ponieważ owiane są pozytywną energią i zdecydowanie są źródłem motywacji (przynajmniej dla mnie) i cytatów wartych uwagi jak np. „Nieważne, co ci się przytrafia, ważne,jak to wykorzystasz.Życie przypomina grę w pokera.Nie masz wpływu na to, jakie dostaniesz karty- ale tylko od Ciebie zależy, jak rozegrasz partię.”

  • Nie czytałam jeszcze żadnej z tych książek, ale muszę przyznać, że od dawna są na mojej liście rzeczy do przeczytania:)

  • lifemaniaczka

    Muszę przyznać, że kilka razy przychodziłam obok tych książek. Przymierzałam się i oddalałam bo mam jeszcze sporą stertę książek czekających na przeczytanie, a czasu ciągle brakuje. Po Twojej recenzji chciałabym jednak przeczytać je, bo myślę, że warto))

  • W i o l a

    Przeczytałam tylko jedną część „Bóg zawsze znajdzie Ci pracę”. Książkę zobaczyłam w księgarni w momencie gdy moja sytuacja zawodowa była na tyle beznadziejna, że stwierdziłam, że już nic nie pomoże, że mogę się tylko modlić o to żeby było lepiej. Książka, zmieniła moje podejście do pracy, zostawiłam sprawy samym sobie i przestałam sobie urywać głowę nad rzeczami których nie można przeskoczyć. Dostałam awans, oo tak oo , zwyczajnie, bez niczego. Słowa tytułowe się potwierdziły. Z czasem (czytaj z wiekiem) zaczęłam dostrzegać, jak ważne jest zawierzenie Bogu (możesz też przeczytać losowi). Kiedyż mój znajomy skwitował to tak „kiedyś byliśmy piękni i młodzi i myśleliśmy, że zmienimy świat, teraz widzimy jak świat zmienił nas”.

  • O książkach dowiedziałam się jakiś czas temu czytając magazyn „Zwierciadło”, ale dopiero teraz wiem, że już muszę przeczytać te książki :)

    • + najlepszy cytat jak dla mnie: „Szczęście nie polega na tym, żeby zdobyć to, czego pragniesz. Polega na tym, żeby pragnąć tego, co już masz” :D Dziękuję!

  • Ostatni cytat najlepszy. <3

  • bardzo lubię książki zawierające krótkie felietony, będę o nich pamiętać :)

  • „Jesteś cudem” otrzymałam w świątecznym prezencie, czytam już drugi raz i na pewno nie ostatni. Bardzo podoba mi się styl pisania autorki i to, że nie wymaga od nas rzeczy niemożliwych, a jednocześnie motywuje i pokazuje, jak zmienić swoje życie. Lektura bardzo przypadła mi do gustu i na pewno przeczytam pozostałe dwie książki Brett :)

  • Nie byłam przekonana do tych książek, ale może jednak po nie sięgnę :) D.

  • Jestem w trakcie „Jesteś cudem” i tak jak napisałaś, czasem wydaje się naiwna. Mimo to, uspokaja mnie, przypomina jak rzeczy małe i proste w odbiorze, mają wielkie znaczenie. Przy tej książce rozsiadam się w ciszy z kubkiem i zatrzymuję się i rozmyślam. Nie czytam jej na raz, dawkuję ją sobie jak ulubioną czekoladę, po którą trzeba było stać 4h w kolejce do sklepu:) ( takie czasy jeszcze pamiętam).

  • „Jesteś cudem” stoi na półce, pokreślone ołówkiem, z wykrzyknikami, własnymi przemyśleniami. W niemalże każdym rozdziale znajduje się myśl, którą chciałoby się wprowadzić w życie ( ja już po cichu taki plan miałam na ten rok – na każdy tydzień roku jedna myśl z książki do wprowadzenia w życie :)). „Bóg nigdy nie mruga” zaczęty, ale po pierwszych rozdziałach wyfrunął do koleżanki, bo jej bardziej była potrzebna. I teraz uzupełnić muszę o dwie pozycje biblioteczkę :)

    Co do Boga i wiary, to wychodzę z założenia, że powierzenie wszystkich spraw Bogu ułatwia życie, ale nie załatwia ich za nas. Bóg dał nam nie tylko swoją miłość i wolną wolę, ale i rozum, z którego należy uczyć się korzystać. I za to też podziwiam Reginę.

  • Mam wszystkie trzy jej książki, chociaż takich nie lubię, bo wszystkie sentencje i nauki życiowe wolę sobie wypracowywać sama żeby nie łapać się na myśli „kurde ładnie to brzmi, ale przecież to bez sensu”, więc nie pamiętam też żadnych cytatów. Do mnie najbardziej przemówił rozdział o tym, że nie można uszczęśliwiać na siłę i trzeba wstawiać się za ludźmi, kiedy oni nie mogą. Bo tyle razy jakoś nie mogłam się zebrać, żeby za kimś się wstawić i teraz mam to jakoś w głowie takie trochę „Regina patrzy”. Mnie też te nawiązania do wiary dość przeszkadzały, co prawda próbowałam interpretować je na swoje, ale jednak były. Pozdr.

  • Do tej pory przeczytałam jedynie „Bóg nigdy nie mruga” muszę przyznać, że w gorszych momentach wspiera, bo uświadamia nam, a raczej przypomina, że gorsze sytuacje, momenty w życiu nie zdarzają się tylko nam. Warto pamiętać, że są ludzie którzy też „walczą” każdego dnia i pokonują ciosy od losu. Oczywiście książkę pomimo kilku gorszych fragmentów gorąco wszystkim polecam.

  • Widziałam je w ofercie Biedronki, ale sam tytuł mnie nie zachęcił (nie utożsamiam Boga z każdą rzeczą, jaka dzieje się w mym życiu). Co do „Jesteś cudem” opinie w komentarzach raczej zachęcają, nie tylko do przeczytania, ale i sprezentowania komuś bliskiemu. :-)

  • „Bóg nigdy nie mruga” też dostałam w prezencie! zastanawiałam się, czy książka ma dla mnie bardziej kojące działanie, czy motywujące.. ale chyba nic z tego. przypomina o tym, że wszystko zależy od decyzji jakie podejmujemy. i to jak ładnie napisałaś ma działanie „otrzeźwiające” :) dzieki!

  • Justyna z justynaenbarcena

    Czytalam Bog nigdy nie mruga, po tym jak sprawdzajac czy ksiazka warta jest przeczytania natrafilam na przypadkowy rozdzial, ktory pomogl mi w aktualnej sytuacji.

    Nie wiem czy to przypadek, zrzadzenie losu czy moze jeszcze cos innego, ale po przeczytaniu tej ksiazki wszystko w moim zyciu sie zmienilo, uwierzylam w siebie, znalazlam prace…

    Chcialabym jeszcze przeczytac jestes cudem… musze wybrac sie do ksiegarni!

  • W styczniu przeczytałam „Bóg nigdy nie mruga” i właśnie czułam się tak czule objęta :-) Momentami nawet ze wzruszenia poleciała mi łza. Jednak kolejnych książek R. Brett raczej nie kupię, bo obawiam się, ze będzie to praktycznie bardzo podobny przekaz tyle, że ubrany w inne słowa. Jestem na TAK, ale myślę, ze na odkrycie przeze mnie czeka wiele innych ciekawych lektur.

  • To są takie książki które można czytać nieustannie i wcale nie mieć dość! :)

  • Autorce należą się ogromne brawa, za to, że potrafi wyciszyć i zmotywować czytelnika do działania.

  • No i tym sposobem moja lista książek do przeczytania powiększa się wlasnie. Do tego pozycje wskakują od razu kilka oczek wyzej. Pozycje wydają sie byc idealne dla mnie. choc pewnie tez pomine rozdzialy o Bogu, tematyka ta jest mocno irytujaca kiedy juz ktos ma swoje wlasne poglądy religijne.

  • Beata Dąbek

    Zaciekawiłaś mnie tymi książkami. A czytać lubię bardzo

  • W księgarniach jest od pewnego czasu wysyp takich poradników, pseudopsychologicznych motywujących bełkotów, a jedyne życie, które się zmienia to ich autorów, którzy zarabiają na naiwności i wierze w cud czytelników, którzy myślą, że jedno zdanie zdoła ich odmienić- a tak się nie zdarza, odmienia nas kop w du.. od losu i tragedie, które nas dotykają bezpośrednio, no i wygrana w totka :)
    Lepiej kupić tom psychologicznego podręcznika, aby poznać jakie mechanizmy nami kierują i co nas hamuje przed zmianami.
    Wszelakie tytuły z „bogiem” na czele mnie odstraszają bo boje się nawiedzonych autorów i sekciarstwa.

    • Paula, a czemu zakładasz, że tego typu książka nie może być dla kogoś takim kopniakiem motywacyjnym? Nie do końca rozumiem postawę „skoro na mnie coś nie działa, to z całą pewnością nie zadziała na nikogo innego”. Wszystko zależy od podejścia. Jeśli ktoś sięga po taki poradnik, myśląc, że jego przeczytanie wystarczy by zmienić swoje życie, wówczas pełna zgoda co do naiwności. Z kolei jeśli ktoś uznaje, że tego typu pozycja będzie wstępem do zmian, które naprawdę chce się wprowadzić, to nie widzę powodu, by z tego w jakikolwiek sposób szydzić.

  • oxinspirationxo blogspot.com

    Opierałam się przed przeczytaniem tych książek. Po Twojej recenzji chyba się skuszę. Tak z czystej ciekawości.

  • Lubię czytać motywujące książki, jednak tytuły tych książek znacznie mnie odrzuciły i nie miałam zamiaru ich nawet przeglądać, właśnie myślałam, że będą tam same banały. Teraz się, jeszcze raz zastanowię.:)
    Pozdrawiam:)

  • Ostatnio zakupiłam na promocji „Jesteś cudem” i przymierzam się w najbliższym czasie do jej przeczytania :) Słyszałam wiele pozytywnych opinii, także mam nadzieję, że książka sama w sobie będzie równie dobra! Bardzo fajna, osobista opinia(recenzja)! :)

  • Jagoda

    Czytałam krótko po premierze ‚Bóg nigdy nie mruga’ i pomimo mojego młodego wieku, książka pokazała mi jakie jest życie, zachowania ludzkie itd. Naprawdę dała mi do myślenia – sama zauważyłam kilka odniesień do moich zachowań… Książka. Książka sama w sobie nie jest zła, nawet ciekawa choć trafiają się też takie leniwe kartki co to błądzisz tylko wzrokiem, żeby już skończyć bądź po prostu omijasz. Jednak zdecydowana większość daje mocnego kopa i chęć do działania. Naprawdę polecam :)

  • Osobiście przeczytałam tylko „Jesteś cudem”, jednak choć nie uważam tego w żadnym razie za stracony czas, to mimo wszystko nie zdecydowałam się sięgnąć po pozostałe tomiki. Czegoś mi tam zabrakło.

  • Czytałam „Jesteś cudem” i jakoś cudownie do mnie nie trafiła, to fakt. Te cytay jednak zapisałam sobie w Evernocie, bo warto je pamiętać lub mieć gdzieś gdzie się nie zgubią. Teraz zabieram się za ostatnią część i mam nadzieję, że uda mi się ją już przeczytać bardziej uważnie.

  • Ola

    Do tej pory unikałam tych książek ze względu na tytuły, trochę miałam wrażenie, że chodzi po prostu o to by usiaść i poczekać aż spadnie z nieba w koncu „bóg nigdy nie mruga”. Twoja recenzja utwierdziła mnie w przekonaniu, że to nie są książki dla mnie, bardziej intersująca jest dla mnie literatura psychologiczna pisana przez klinicystów i specjalistów pracujących z konkretnymi przypadkami czy chociażby książki Jacka Walkiewicza. Nawiązań religijnych nie zniosę !

  • Już któraś z kolei ciekawa recenzja jej książek, mnie osobiście zachęcająca do przeczytania. Jestem ciekawa tego co kryją za sobą te kolorowe okładki. Chyba bliżej mi do „Jesteś cudem” i chyba ją wybiorę jako pierwszą :)

  • Zbieram się i zbieram do przeczytania – chyba najwyższy czas przystąpić do działania! :)

  • Ania

    Właśnie mi wpadła w ręce w księgarni i byłam ciekawa czy dobra. ;) dzięki!