Smutne prawdy, część 1

Zdarzają się w życiu takie sytuacje, kiedy człowiek ma wrażenie, że jedyne prawa, jakie rządzą światem to prawa Murphy’ego. Pół żartem, pół serio przypisujemy wówczas codziennym czynnościom wykraczające poza zdrowy rozsądek reguły i tkwimy w tym, choć dobrze zdajemy sobie sprawę z ich absurdu. Bo w końcu jak, jeśli nie z odrobiną komizmu, wytłumaczyć sobie przypadki nie ocierające się nawet o jakąkolwiek logikę?

Jakiś czas temu zaczęłam zapisywać w zeszycie smutne prawdy, z którymi najczęściej spotykam się w swoim życiu. Czym są smutne prawdy? To właśnie takie regularnie powtarzające się sytuacje, które sprawiają, że myślimy o sobie jak o największych pechowcach świata i które z czasem stają się regułą. Uznałam, że zilustrowanie ich może być fajnym sposobem na humorystyczną serię wpisów. Wczoraj na Facebooku pojawił się mały przedsmak „Smutnych prawd” i został odebrany tak dobrze, że uznałam to za dobry moment na pierwszą publikację. Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu i nie ukrywam, że liczę również na Wasze inspiracje do kolejnych odsłon.

Przejdź do drugiej części wpisu

  • Czasem mam wrażenie, że całym moim życiem rządzą prawa Murphy’ego. I pewnie tak właśnie jest ;)

  • Skąd ja to znam… A pomysł na serię wpisów genialny :)

  • Ha ha. Genialne! Sama prawda.
    Zastanawiam się co z Twoim drugim blogiem dotyczącym grafiki? Zrezygnowałaś zupełnie z niego?

    • Jestem na etapie zastanawiania się co z nim począć. Prawdopodobnie będą się tam pojawiać projekty pozablogowe :)

  • Z tymi spodniami to prawda. I z wszystkimi innymi ciuchami, które widzisz w sklepach przypadkiem, w ogóle nie planując zakupów ;)
    Dorzucam: pogoda kiedy planuję wolny weekend i pogoda w środku pracowitego tygodnia :)

    • Super przykład, nie wiem jak mogłam go pominąć, dzięki!

  • Genialny pomysł!

  • Ewa

    Ja mam takie prawo Murphy’ego, ale raczej nie da się go zobrazować graficznie :D Na co dzień raczej nie gadam jakichś wielkich głupot itp., czuję się ze sobą swobodnie. A zawsze jak chcę powiedzieć coś fajnego w towarzystwie, na którym mi wyjątkowo zależy, jakąś anegdotkę, co tam u mnie itp. to ZAWSZE walę takie głupoty, że ludzie wokół mają miny „WTF?!”, a ja wstydzę się za dany tekst przez miesiąc albo i dłużej :x Niektórym ludziom to się już boję patrzeć w twarz :D

    A sam cykl oczywiście super, dużo prawd, choć w przypadku 1 to akurat włosy to najmniejszy problem (Batiste <3), gorzej z totalnym brakiem makeupu i ze znoszonymi do granic, najwygodniejszym ubraniem :D

    • Mi też często zdarza się palnąć jakąś głupotę w sytuacji, kiedy chciałabym wypaść jak najlepiej. Ale pociesza mnie fakt, że sami rozpamiętujemy tego typu wpadki o wiele dłużej, niż inni :)

  • Andzia :)

    A myślałam, że tylko ja tak mam :P

  • Malwina

    Smutne, ale jakie prawdziwe :D

  • Hahah, sama prawda. Najbardziej trafne to ze spotkaniem kogoś znajomego – zawsze jak mam kogoś przypadkiem spotkać, to tylko wtedy, gdy wyglądam jak gówno :D

  • True story… Albo koczek – ZAWSZE najlepiej wychodzi kiedy związuje się go byle jak, na szybko kiedy np. wchodzi się pod prysznic albo związuje włosy podczas gotowania… A nigdy nie wyjdzie tak ładnie kiedy chcesz tak związać włosy na wyjście. W sumie sporo jest takich rzeczy, czekam na kolejne wpisy :)

    • Kasia

      hahaha dokładnie :)

    • Prawda!

  • Cała prawda o złośliwości życia. Ehh… :)

  • Fantastyczne te grafy! :D

  • Święta prawda!

  • zaneta.zanetab429

    prawdziwe;)

  • mogę tylko napisać – prawda :D

  • Mała Mu

    ja mam jeszcze tak:
    1) oba oka pomalowane idealnie (jedno dopasowane do drugiego że wyglądają serio cacy, bo mam je trochę asymetryczne) to wtedy jedno mnie swędzi cały dzień! -> rozmazanie gwarantowane! i … spotykam nielubiana laskę ze szkoły, która zawsze dawała mi do zrozumienia że jestem od niej gorsza – hmmm, tym razem chyba nie pokazałam że jestem wielką dama z biura.
    2) mam wredny dzień – wosy nie leżą tak jak powinny, gały swedzą wiec nie maluje ich wcale, najlepsze jeansy w pralce, wiec żeby wyjść z psem ubieram te schamrane, najwygodniejsze ale ściorane buty i modle się żeby mnie nawet sąsiadka nie widziała … a tu bach i wtedy spotykam kogoś z liceum, i robie wrażenie jak hasio maszkietnik

    3) jak już się omówię do fryzjera to na bank spotykam dawnych znajomych albo któregoś byłego na mieście – tak! lubię samą siebie z odrostami i zarośniętą (mam raczej krótkie włosy, więc nie obcięte wyglądają koszmarnie) – jakoś nikogo nigdy nie spotkałam jak dreptałam od fryzjera do domu!!

  • Katarzyna Nowak

    1. Na pierwszej grafice – dodałabym jeszcze ciemne worki pod oczami i włosy w większym (o zgrozo!) nieładzie … ;-(
    2. Dżinsy i nie tylko dżinsy niestety … Choć rysunek jak najbardziej aktualny bo wczoraj kupiłam parę na którą polowałam od dobrych kilkunastu tygodni (ZWYKŁE (bez przetarć, dziur i ‚nie cieniowane’), czarne dżinsy a poszukiwania niczym poszukiwania Świętego Graala)
    3. Piekłam ostatnio ciasto, żeby dobrze wypaść przed Przyszłą Teściową … Efekt wiadomy – tzn. nie był zły, ale jak piekę go ‚ot tak’ to wychodzi o niebo lepiej!

  • Hahaha, made my day. :)

  • Duzo tu prawdy :) Zwlaszcza jak planuje jakies przyjecie w domu to wtedy jak zaklete ani ciasto nie chce wyjsc zawsze przysole za mocno a jak robie domowy obiad to zawsze idealnie bez problemu. Z zakupami jest tak samo :) jak potrzebuje czegos to nie znajduje a jak ide przypadkiem na zakupy to oczywiscie wracam z torba wypchana :) czasami lepiej niczego nie planowac i tak jest najlepiej :)

  • Tak. :D

  • Najgorsze jest to, że możesz przez 6 dni z rzędu wyglądać jak pani po lewej, a tego siódmego (fatalnego) nagle wydarzy się wszystko to, czego NIE było przez cały tydzień. Co zrobić ;)

  • joanna

    świetny pomysł! wszystko się zgadza – najprawdziwsza prawda!

  • U mnie ostatnio to dominuje :/ Nic to pozostaje se pokląc :)

  • Oj tak, smutne prawdy, ale jakże prawdziwe

  • dancewiththecamera

    To ostatnie to u mnie norma niestety. A że piekę stosunkowo dużo, to ZAWSZE jak jest jakaś okazja (do pracy, na prezent, na imprezę) to opada/rozpada się/zwarzy się/rozwarstwi/wychodzi zakalec na palec itd., a jak robię ot tak, żeby w domu coś było albo chłopak sobie coś pochrupał to oczywiście wychodzi jak z obrazka. Takie życie…

  • Już uwielbiam tę serię :) Wszystko takie prawdziwe! Spodnie? Zawsze. Szanse na spotkanie kogoś znajomego? Jeszcze częściej.

  • Ojej, to takie prawdziwe! Każda z wyżej wymienionych sytuacji (niestety) mnie spotkała :) Szczególnie pierwsza – cały tydzień noszę żakiety, koszule… a kiedy w sobotę wyskoczę na spacer w legginsach, cóż… :)

  • Jo Ma

    hahaha super Paula! Jak najbardziej życiowe ‚smutne prawdy’ :D

  • To takie zyciowe ;) Znam wszystkie przypadki hehe :D Najbardziej irytujace jest dla mnie gotowanie na specjalne okazje. Wtedy nic nie wychodzi jak powinno.

  • :D świetne i jakież prawdziwe;)

  • Świetne! Zgadzam się ze wszystkim, te spodenki czy bluzeczki, jak nie trzeba to prześladują z każdej strony, kiedy jest potrzebna to żadnej nie ma idealnej. A spotkanie znajomego w najmniej pożądanym momencie? Skąd ja to znam? :)

  • świetne! sama prawda :D

  • Świetne przykłady, a do tego Twój genialny talent :)

  • hahaha! poproszę o więcej!

  • dokładnie ;) a często też pośpiech i stres jest przyczyną naszych niepowodzeń.

  • O tak! Moim życiem zdecydowanie rządzą prawa Murphy’ego, od kiedy mam dwoje dzieci to mam wrażenie, że prawdopodobieństwo występowania zdarzeń trzeba podnieść do potęgi – najlepiej dwukrotnie większej od liczby dzieci :D Na szczęście proporcjonalnie przybywa też pozytywnych wydarzeń ;)

  • Lola

    Cos czego doswiadczalam podczas pierwszych randek z chlopakiem:
    – musze wyjsc na chwile na miasto, do sklepu i do urzedu, maluje sie i czesze jak zawsze, zakladam kiecke i pantofle: wlosy gladkie i na miejscu, makijaz perfekcyjny, ciuchy dopasowane, no po prostu lala jak talala.
    – ide na randke, szykuje sie jak moge, ciuchy wyprasowane, staram sie wygladac jak lepsza wersja codziennej siebie: grzywka odstaje z boku, podklad sie zwazyl na nosie, jakies suche skorki na brodzie, lakier odpryskl chwile przed wyjsciem i wygladam jak tysiac nieszesc.

  • MissJustinkie

    świetny temat na post, czekam na więcej ;)

  • Świetne :D

  • Genialny pomysł na post, jakże to wszystko prawdziwe!
    Ja bym jeszcze dorzuciła jakiś ból, np. zęba… zawsze mija przed wizytą u specjalisty:)

  • Kinga

    Wspaniały pomysł z tą serią postów!

    Jest właśnie tak jak pokazane na zdjęciach!
    http://kingas1blog.blogspot.com/

  • robiewdomu.pl

    O rety jskie to wszystko prawdziwe! Bardzo fajne przedstawienie prawd!

  • Wika

    Zdecydowanie dodałabym tutaj wszelkiego radzaju sprzęt RTV i AGD, który dziwnym trafem zaczyna działać przy specjaliście i usterka nie zostaje stwierdzona…

  • Prawdziwe :D

  • k

    1. jestem chora, cały czas źle się czuje, praktycznie zdycham. dobrze się czuje tylko w gabinecie u lekarza. zawsze!
    2. kiedy chce z kimś popisać, nikogo nie ma. ale jeśli jestem zajęta to nagle każdy się odzywa XD

  • To z ciastem – u mnie sprawdza się zawsze :) Pozdrawiam, Agata.

  • hehe to ostatnie to u mnie już standard :P chyba muszę kiedyś odpuścić to może nie opadnie ;)

  • Ostatni obrazek – jakbym widziała niektóre swoje wypieki ;) to jest jakaś dziwna prawidłowość – aaa nie chce mi się, zrobię coś na odczepne i co? Wychodzi niebo w gębie!

  • hahahah genialne!! :D

  • Mam wrazenie, ze posluzylam Ci jako zwor :)

  • Kasia

    Świetnie dowiedzieć się, że nie tylko mnie spotykają takie przypały :D Ale się uśmiałam :) Ze swojej strony dorzucę jeszcze:
    -kiedy nie mam kasy, nagle wszystko mi się kończy: podkład, korektor, szampon, spodnie znoszone, nawet gacie by się przydały nowe… Na dodatek co spojrzę na wystawę sklepową, chciałabym WSZYSTKO! Mam kasę, idę do sklepu, to nic nie ma ciekawego, NIC mi się nie podoba!
    -czy Wy też macie tak w domu, że jak popsuje się np. pralka, to zaraz za tym idzie zmywarka, mikser, suszarka do włosów i wszystkie sprzęty w domu?!
    -nie wiem, czy to podpada pod prawa Murphy’ego, ale ZAWSZE mam tak, że kiedy pochwalę się np. że w ogóle nie choruję, nigdy nie bolą mnie zęby, czy mam cerę bez pryszczy, to w ciągu paru dni: jestem chora, muszę odwiedzić dentystę, a na twarzy mam wysyp „nieprzyjaciół” ;)

    • Slowianka

      Wszystko to, co napisałaś jest takie prawdziwe ;-;

  • Uśmiałam się. :D

  • Tak bardzo to znam! Szczególnie z tymi spodniami bo z fryzjerem to już się chyba długo nie polubię… A momenty w których siedziałam w najgorszych dresach w pokoju w akademiku i wpadał jakiś kolega są wręcz niepoliczalne. Kiedy się odstrzelę, wkoło pustynia.

  • Haha, w punkt! :D

  • Ola

    True story.

  • Asia (Yeshka)

    Ale fajny pomysł na serię :) Niby każdy zdaje sobie z tych smutnych prawd sprawę, ale zdrowo się czasem z nich pośmiać, szczególnie w tak miłym gronie!

  • Ale przyznaj – życie byłoby nudne, gdyby wszystko zawsze szło po naszej myśli! ;)

  • Dziękuję za poprawę humoru. :) Masz niesamowity talent do grafik.

  • Haha, so true :) Fajny pomysł na cykl, uwielbiam Twoje grafiki :)

  • True :D Dorzuciłabym do tego coś w stylu: Nudny tydzień bez żadnych spotkań i NAGLE! 5 fajnych imprezowych propozycji na jeden dzień. I przeważnie nie chodzi nawet o weekend…

  • kubekczekolady

    Wszystkie są świetne, ale najbardziej spodobał mi się ten z ciastem :P Ile razy właśnie jak się robi coś na odczepnego, wychodzi idealnie, a przy staraniu się – dupa :P

  • Świetne! Czekam na więcej :)
    choć ze mnie straszna buła, raczej nie pomogę ze znalezieniem inspiracji – nauczyłam się już nie zwracać na takie rzeczy uwagi. :)

  • So true…dodałabym: 1) Mam pieniążki i wszystkie kosmetyki są pełne 2) Mam mało pieniążków i nagle skończyły się wszystkie -.-‚

  • Blog To Wake Up Baby

    Hehe jakie prawdziwe :) Najlepsze to ze spotkanie kogoś znajomego :D

  • Morał? Czujesz się samotna, potrzebujesz kontaktu z żywym człowiekiem, bo od przeglądania obrazków na kwejku zapomniałaś jak używa się mózgu? Załóż poplamiony jajecznicą dres, uczesz się na „wpadłam w krzaki” i zapuść brwi pod warkoczyki – możesz być pewna, że spotkasz mnóstwo osób, nawet tych, których ostatnio widziałaś na porodówce jak darli ryja o 3 nad ranem. Dziękuję. Chyba wezmę się za pisanie poradników.

  • magda

    Super super :-) Chcę więcej!

  • jakież to prawdziwe ;/

  • Świetne Ola :)

  • znam to.. wszystko mi się zdarzył, szczególnie z ciastem i z fryzjerem :)

  • Jeszcze to, że po prysznicu i wysuszeniu włosów albo pozwoleniu im wyschnąć samym te cholery nijak nie chcą się układać, a jak masz iść pod prysznic, to nagle wyglądasz jakbyś właśnie wyszła od fryzjera! :D

  • ile w tym prawdy… szczególnie jeśli chodzi o coś ładne go kupienia… ileż to razy wybrała,m się tylko pooglądać to po prostu miałabym w czym wybierać i jak już jestem przygotowana z gotóweczką ide i co?? Już nie ma tego co wybrałam… koszmar…

  • Przez chyba dwie minuty zastanawiałam się o co chodzi z pierwszym obrazkiem… ;-) Z tym ciastem to się jednak nie zgodzę, bo wczoraj miałam taki spontan, a wyszła klapa.

    • Przecież nie oznacza to, że zawsze tak musi być :)

      • Nigdzie nie napisałam, że tak jest zawsze. Zdarza się, że ciasto nie wychodzi jak mają przyjść goście, jednak są to przypadki, które akurat ja mogę zliczyć na palcach. Nie robię przepisów mi nieznanych, kiedy organizuję imprezę – bo wtedy prawdopodobieństwo klapy jest największe. Jak człowiek trochę pomyśli, może zminimalizować „straty”. ;-)

        • Fakt nie napisałaś ‚zawsze’, ale ja tylko odniosłam się do twojej wypowiedzi. Ja znów mam inne doświadczenia (mimo, że nigdy nie robię dań pierwszy raz na istotną uroczystość), to bywa tak, że im więcej się staram, przykładam to wychodzi klops.

  • Ciasto najbardziej do mnie trafaia, więc od pewnego czasu piekę/gotuję bez spiny nawet jeśli ma to być jaka mega ważna impreza.

  • Ciasto i zakupy – u mnie standard ;-)

    • U mnie tak samo. Jak się spieszę i robię ciasto żeby było – wychodzi wyśmienite jak sie staram to totalna klapa wizualna.
      Bardzo fajny post! :)

  • Pierwszy obrazek dla mnie najprawdziwszy!! Szczególnie dotyczy to spotkania mojego byłego :P

    • Esitka

      haha to dokładnie tak jak ja! :)

  • Same życiowe prawdy…chociaż smutne ;)

  • he he he, świetne Paula!

  • Ciasto, taa… Coś o tym wiem! Złośliwe bestie!

  • Ann

    Podobnie jak z tym fryzjerem moja smutna prawda jest to, ze w dniu wizyty u dentysty przestaje mnie boleć ząb :-) oprócz tego mam zawsze pełno monet w portfelu, ale gdy potrzebuje 2 zł czy 1 zł na parkometr lub wózek sklepowy to nie mam ani grosza :-D

  • Wiolaa

    Albo to jak stoisz przy kasie, w kolejce, nagle otwierają inną kasę, przechodzisz tam jako np druga osoba w kolejce, i szlak cie trafia bo albo ktos płacił kartą i się zepsuło, albo sprzedawca musi coś wycofać… mnie to szlak trafia, zawsze tak jest :D od jakiegos czasu choćbym stała w dłuższej kolejce to jej nie zmieniam :D

  • Kasia

    Z tym ciastem to powinno być po lewej kiedy robimy dla siebie tak po prostu a po prawej kiedy oczekujemy gości…. Często tak bywa. :)

  • Marta Pawłowska

    fryzjer i spodnie to o mnie:) albo jeszcze powinno być odłożona kasa i „idę na zakupy”-absolutny brak fajnych ciuchów w sklepach vs. pusto w portfelu , a na wieszakach cuda…:)

  • uwielbiam! <3 wszystkie jakby z mojego życia!

  • To jest tak prawdziwe, że aż boli.

  • Nie ma co, trafiłaś tymi przykładami w dziesiątkę!

  • An

    Wszystko się zgadza. No może oprócz sytuacji z ciastem – ale to z pewnością tylko dlatego, że nie piekę zbyt często (a dodatkowo, przed ważną okazją nie odważyłabym się póki co) : D

  • lubię ten Twój dział smutne prawdy ;-) Są takie prawdziwe!