Trzy lekkie lektury na wieczór

Kiedy analizowałam odpowiedzi w ankiecie dla czytelników, wśród propozycji tematów, których najbardziej Wam brakuje, dominowały te książkowo-filmowe. Pomyślałam, że nic nie stoi na przeszkodzie, by dzielić się tego typu opiniami odrobinę częściej. Z reguły wygląda to tak, że pomysły na książkowy wpis zawsze przewijają się w moim notatniku, ale kiedy przychodzi mi wybrać, sięgam po coś, co w danej chwili wydaje się pilniejsze i istotniejsze.

Tym razem jednak nie pozwoliłam sobie na odkładanie na później, postanowiłam dać Wam znać o lekturach, które umilały mi wieczory w ostatnich tygodniach. Wybrałam trzy bardzo lekkie pozycje – pod koniec dnia po inne nie sięgam, bo kończy się to zazwyczaj nieposkromioną sennością. W tej trójce znajdziecie coś ze świata mody, urody, a także coś z naszego polskiego vlogowego podwórka.

1. Vogue. Za kulisami świata mody – Kirstie Clements

Zwierzenia byłej naczelnej australijskiej edycji pisma nazywanego czasem szyderczo najdroższym katalogiem reklamowym na świecie. Vogue’a nie znam, nigdy nie miałam w rękach ani jednego egzemplarza, nie do końca znam się również na modzie w wysokiej półki, ale do lektury podeszłam z ogromną ciekawością. Bardzo lubię poznawać pracę innych osób od kulis, dowiadywać się jak funkcjonują interesujące firmy, a nie da się ukryć, że redakcja gazety się do takich zalicza.

Książka powstała po zwolnieniu autorki z jej posady. Opis na okładce sugeruje szczere wyznania, kontrowersje związane z projektantami, modelkami, ale nie spodziewajcie się, że przeczytacie o rumieniących policzki skandalach albo poznacie sekrety świata mody, o których wcześniej byście nie słyszeli. Autorka jest bardzo powściągliwa w swoich wyznaniach, miałam wrażenie, że w wielu miejscach również nie do końca szczera. Jej komentarze, chociażby na temat kultu anorektycznych figur modelek były bardzo ostrożne, powiedziałabym nawet, że wybielające ludzi z jej branży. Zamiast smaczków zza kulis znajdziecie opisy pokazów, sesji zdjęciowych, ekskluzywnych wyjazdów sponsorowanych, spotkań ze sławnymi ludźmi. Te same w sobie również są bardzo ciekawe, ale w ostatnich rozdziałach byłam już nimi odrobinę znużona.

Myślę, że ta pozycja wiele traci przez to, że jest przedstawiana jako zemsta byłej naczelnej, pełna brzydkiej prawdy o świecie mody. Wiecie dlaczego? Bo moim zdaniem to absolutnie nie jest książka pełna skandali i kontrowersji, a niezwykle motywująca biografia kobiety, która osiągnęła wszystko, o czym marzyła, zaczynając od zera. Kirstie Clements pojawiła się bowiem w redakcji Vogue’a jako… recepcjonistka. Praca w tak prestiżowej gazecie ją fascynowała, dlatego postanowiła w wolnych chwilach włączać się w pracę redaktorek, pomagając w przeróżnych czynnościach. Opis jej uporu i wędrówki po szczeblach kariery mocno utkwił mi w pamięci. Teoretycznie wszyscy wiemy, że sukces nie przychodzi do osób, które czekają na niego z założonymi rękami i nie robią nic ponad swoje obowiązki, ale takie historie dobitnie przypominają o tej prawdzie i potrafią nieźle zmotywować. Jeśli lubicie tego typu historie, gorąco polecam tę lekturę, natomiast jeśli szukacie sensacji, zatargów i spięć, możecie się odrobinę rozczarować.

2. Lekko stronniczy. Jeszcze więcej – Karol Paciorek, Włodek Markowicz

Kolejna pozycja umożliwiająca poznanie fajnego projektu od kulis. Karol i Włodek od kilku ładnych lat nagrywali swój rozrywkowy program na YouTube. Z góry założyli sobie, że zakończą go na 1000 odcinku, by uniknąć wypalenia i ta książka jest w pewnym sensie podsumowaniem ich pracy. Skłamałabym nazywając siebie fanką LS, odcinki oglądałam bardzo wybiórczo, ale lubię chłopaków i z podziwem patrzyłam na to, co robią. Po tej lekturze darzę ich jeszcze większą sympatią.

Zawsze sądziłam, że pomysł na program powstał spontanicznie, że był ich pierwszym strzałem, który od razu wypalił. Okazuje się, że Lekko Stronniczy byli zaplanowanym projektem, przed którym obydwaj panowie zaliczyli kilka mniej udanych pomysłów. Podziwiam ludzi, którzy podchodzą do tego, co zamierzają robić z konkretnym planem, szczegółową wizją rozwoju idei (być może dlatego, że planowanie w moim przypadku nie zawsze wychodzi tak jak powinno). Z tego powodu pochłonęłam rozdziały o początkach działalności chłopaków z ogromnych zaciekawieniem.

To taka idealna lektura na jeden wieczór – lekka, niewymagająca, ale również odrobinę motywująca. Można poczuć się trochę jakby podsłuchiwało się rozmowę Karola i Włodka pełną wspomnień, opowieści o powstawaniu ich programu i anegdot dotyczących przygody z YouTubem. Jeśli w choć w niewielkim stopniu fascynuje Was świat blogów, vlogów i wszelkich innych internetowych projektów, warto przyjrzeć się tej pozycji.

3. Kanony kobiecej urody – Dorota Golińska

Dostałam tę książkę w prezencie i od razu wydałam na nią bardzo niesprawiedliwy wyrok. Uznałam, że to typowa pozycja, służąca głównie do oglądania zdjęć. Kiedy w końcu postanowiłam przyjrzeć się jej nieco bliżej, znalazłam coś, czego totalnie się nie spodziewałam. To podróż przez epoki tropem zmieniających się kanonów kobiecego piękna. Znajdziecie w niej sposoby na podkreślanie figury i urody typowe dla danego okresu, opisy codziennego życia kobiet na przestrzeni wieków, a nawet receptury na kosmetyczne specyfiki sprzed setek lat.

Ta książka jest pełna fascynujących ciekawostek: rozjaśnianie włosów sproszkowanym złotem przez starożytne Rzymianki, ograniczanie codziennej higieny do mycia rąk w baroku, maskowanie zmarszczek i niedoskonałości kurzym białkiem przez kobiety renesansu. Każdy rozdział kończy się makijażem charakterystycznym dla danej epoki i opisem jego wykonania. Nie sądziłam, że da się połączyć historię i tematykę urodową w tak ciekawy sposób, podziwiam autorkę za ogrom pracy, jaką niewątpliwie włożyła w tę pozycję.

  • Może kiedyś sięgnę po Lekko Stronniczych z sentymentu i tęsknoty ;)

  • mfairhaircare.blogspot.com

    Zainteresowały mnie wszystkie 3!! A najbardziej ostatnia :)

  • Blog To Wake Up Baby

    Nie czytałam żadnej z tych książek, ale opis tej ostatniej mnie bardzo zaciekawił :)

  • Za kulisami świata mody właśnie czytam, także jeszcze nic nie piszę, nim nie dokończę, ale zainteresowałaś mnie szalenie ostatnią propozycją – aż od razu przyjrzę się jej bliżej, co pewnie skończy się opcją „kup”.

  • Mam tego Vogue’a w domu i też liczyłam na jakieś mroczne sekrety. Chyba odłożę ją w takim razie na później.

  • „Vogue. (…)” oraz „Kanony (…)” wyglądają naprawdę ciekawie, z pewnością sięgnę po obydwie pozycje przy najbliższej okazji!

  • Agata M

    Wczoraj skończyłam „Vogue…” i mam bardzo podobne odczucia. To, co w książce mocno odbiega od kreowanej wokół niej aury skandalu. Jest bardzo grzecznie i taktownie. Aczkolwiek zgadzam się, że historia mimo wszystko jest ciekawa i motywująca.

  • Zaciekawiłaś mnie ostatnią pozycją :) Na pewno przeczytam przy okazji ;)

  • No proszę! Ja również nie spodziewałam się, że LS to był skrupulatnie zaplanowany projekt… To mnie zaskoczyłaś – jednak nie wiem, czy złapię za tę książkę, szkoda mi troszkę budżetu ;D

  • Świetne. Lekko Stronniczych już dawno mam w planach kupić, ale pozostałych dwóch nie znałam ;)

  • Vogue’a ląduje na liście książek do przeczytania. Trochę czasu pewnie upłynie zanim się za niego zabiorę bo lista jest długa, ale wiem że warto :)

  • O Vogue słyszałam sporo dobrego, a LS czytałam oczywiście! Udało mi się go dorwać jeszcze przed premierą, na ich pierwszym spotkaniu autorskim w Warszawie, od razu z autografem, bo sam program uwielbiam nadal i do obejrzenia wszystkich 1001 odcinków zostało mi jeszcze jakieś… 200 ;)

  • Mam jedno pytanie: czy w ostatniej książce znajdują się jakieś wzmianki o perfumach?

    • Tak, jest kilka nawiązań do perfum. Głównie do ich składów z tego co pamiętam i do zastępowania nimi mycia w niektórych epokach ;)

  • o książce o ‚Vogue’u’ ostatnio sporo opinii w sieci. Będę musiała wypróbować na własnej skórze. O pozostałych nie slyszałam :)

  • Angelika

    Koniecznie muszę przeczytać „Kanony”! Koniecznie! :) Dziękuję za ten post.

  • Fitris

    Niestety dwie pierwsze pozycje nie są raczej dla mnie, byłam też pewna, że ostatnia nie będzie, ale po krótkim opisie jednak skusiłabym się na nią, ostatecznie „wszystko wraca”, moda zwłaszcza :D.