12 zwyczajów, które odeszły w zapomnienie

Przychodzi taki moment, kiedy przestajesz przewracać oczami, słysząc początek zdania: „Za moich czasów…” i ze zgrozą odkrywasz, że sam zaczynasz myśleć w podobny sposób. Kiedy ktoś wspomina o 2000 roku, myślisz: „Przecież to całkiem niedawno”, a zaraz potem uderza Cię myśl, że od tamtego momentu minęło już piętnaście lat. Wtedy też z reguły uświadamiasz sobie, że czynności, które jeszcze niedawno były czymś zupełnie normalnym, a nawet całkiem nowoczesnym, dziś u młodszego pokolenia wywołują niemałe zdziwienie.

Wiele z tych zwyczajów do dziś darzę ogromnym sentymentem, do niektórych chętnie bym nawet wróciła. I choć czuję się przez to jak typowy przykład „yoldie” (osoba, która zachowuje się jak staruszek, choć nie skończyła nawet trzydziestki), lubię je czasem powspominać. Ostatnio stworzyłam listę wszystkich tych zapomnianych czynności, które jeszcze niedawno wydawały się nieśmiertelne, a dziś określane są jedynie niezbyt przyjemną etykietką: „Gimby nie znajo”. Ciekawa jestem, czy macie podobne wspomnienia.

nagrywanie piosenek z radia

1. Nagrywanie ulubionych piosenek na kasety magnetofonowe

Słuchanie radia z palcem czuwającym nad czerwonym przyciskiem, próby włączania i wyłączania nagrywania w idealnym momencie, decydowanie, które z piosenek można poświęcić, by nagrać kolejne, podpisywanie pudełek koślawym pismem. Wspominam to z ogromnym sentymentem. Czułam się jak DJ i producent muzyczny w jednym. Satysfakcja z takiej własnej składanki była czymś nie do opisania – tym większa, im dłużej trzeba było czekać na pojawianie się ulubionych utworów na liście radiowych przebojów.

saper

2. Zabijanie nudy Saperem

W czasach bez internetu był to najlepszy sposób na spędzanie wolnego czasu, zaraz obok Pasjansa i Pinballa. To nic, że niemal zawsze rozgrywka kończyła się klęską, to nic, że po kilkunastu rundach człowiek przypominał sobie wszystkie przekleństwa poznane w swym nastoletnim życiu. To zadziwiające, że tak prosta gra dostarczała takiej rozrywki i takich emocji.

Kolekcjonowanie Wally zwiedza świat

3. Kolekcjonowanie gazet w segregatorach

Czy jest na sali ktoś, kto nie kupował regularnie „Wally zwiedza świat” lub wszystkich tych gazet, mających nas nauczyć angielskiego? Kiedy dziś przypominam sobie ten pierwszy tytuł, pamiętam jedynie stronę, na której było pełno rysunkowych postaci, wśród których należało odnaleźć Wally’ego. Właściwie to całkiem możliwe, że kupowałam tę gazetę wyłącznie dla tej strony. Dziś tego typu pozycje nie zdobyłyby pewnie nawet promila ówczesnej popularności.

30 ton dziecinstwo

4. Oglądanie listy przebojów „30 ton” w każdą sobotę

Potraficie sobie wyobrazić, że dziś ktoś odrywa się od weekendowych zajęć, tylko po to, by pooglądać kilkunastosekundowe urywki trzydziestu najpopularniejszych piosenek? To był mój stały punkt każdej soboty, nie mogłam sobie wybaczyć opuszczenia choć jednego odcinka. Poniekąd była to też moja ściągawka związana z punktem pierwszym. Dzięki liście przebojów, wiedziałam na co polować w radiu, tak by moje kasetowe składanki były zawsze na czasie.

wieza-stereo

5. Chwalenie się, jak wiele płyt na raz mieści Twoja wieża stereo

Pojawienie się wież stereo ze zmieniarkami CD i ich ogromna popularność w roli prezentów komunijnych, wywoływała na podwórku rozmowy z cyklu: „A na ile płyt jest twoja?”. Moja była na trzy. Trochę słabo, nie? Byli tacy, co mieli nawet na osiem. Do tej samej kategorii można by zaliczyć przechwałki dotyczące ilości przerzutek w rowerze. W tym przypadku również daleko mi było do szacunku na dzielni.

nakladka-na-monitor

6. Używanie nakładek na monitory

Pamiętacie je jeszcze? Wyglądały paskudnie, ale przez jakiś czas można było je spotkać niemal wszędzie, gdzie były komputery. Miały chronić wzrok osoby siedzącej przed monitorem. Zniknęły szybciej, niż się pojawiły, ale do dziś pamiętam obawę, że zostanę zmuszona do ich używania.

telegazeta

7. Korzystanie z telegazety

Telegazeta to taki trochę internet lat 90. Potrafiłam spędzać na jej przeglądaniu długie godziny – cały czas pamiętam, że program telewizyjny można było znaleźć na stronie numer 300. Były też strony dla dzieci, gdzie można było nawet… (uwaga!)… wypełnić krzyżówkę! Nawet nie potrafię opisać pod jak wielkim wrażeniem byłam, gdy to odkryłam.

gg

8. Komunikowanie się przez GG

Czy ktoś jeszcze używa GG? To jedna z tych czynności, której powolne zanikanie najdosadniej pokazuje tempo, w jakim dziś żyjemy. Jeszcze kilka lat temu nie wyobrażaliśmy sobie życia bez GG, dziś osoba, która nadal go używa słyszy: „Aha, okej, pozdrów swoich znajomych na MySpace”. Pamiętacie jeszcze to ustawianie opisów albo wielokrotne zmienianie statusu, by wywołać reakcję obiektu westchnień?

przewijanie-kaset-wideo

9. Czekanie na przewinięcie kasety przed obejrzeniem filmu

„Fajnie się oglądało, ale przewinąć to już nie łaska?” – typowe zdanie padające z ust osoby, która właśnie chciała obejrzeć film, ale została skazana na kilkuminutowe przewijanie go do początku. To cudowne, że dziś możemy po prostu odpalić film, a nawet od razu wybrać konkretny moment, od którego chcemy zacząć jego oglądanie.

Randka w ciemno

10. Rodzinne komentowanie „Randki w ciemno”

„Czemu wziął trójkę, przecież bez sensu odpowiadała”, „Jedynka ładniejsza”, „Co? Dwójka? Ja bym brał trójkę!” – opinie, które z powodzeniem można by przypasować do losowego odcinka „Randki w ciemno”, a wciąż byłyby aktualne. W czasach gwiazd skaczących do wody, trudno uwierzyć, że wybór osoby, z którą ktoś pojedzie na tygodniową wycieczkę, mógł wzbudzać takie emocje, a jednak większość z nas ciągle ma w pamięci ten odsuwający się parawan i towarzyszące mu komentarze.

Kolekcjonowanie kart telefonicznych

11. Kolekcjonowanie kart telefonicznych

Swoją pierwszą własną kartę dostałam, gdy wyjeżdżałam na zieloną szkołę. Nominał 50 – nie byle co. Duma mnie rozpierała, czułam się taka dorosła. Wtedy postanowiłam kolekcjonować karty z ładnymi zdjęciami i grafikami, jak inni dorośli. Uzbierałam może z pięć, a gdy w końcu było mnie stać na kupowanie ich za własne pieniądze, przestały być dostępne.

korzystanie-z-encyklopedii

12. Odrabianie zadań domowych z grubą encyklopedią

Czasem myślę sobie, że moje szkolne życie mogłoby być o wiele łatwiejsze, gdybym tylko urodziła się jakieś dziesięć lat później. Wikipedia, fora internetowe, nieograniczony dostęp do informacji. Potem jednak obserwuję moją dużo młodszą siostrę, jej znajomych i widzę, że to wszystko działa na ludzi trochę rozleniwiająco. Ich poszukiwania informacji często można sprowadzić do zdania: „Jeśli czegoś nie ma na pierwszych stronach wyników Google, to nie ma tego w ogóle”. Wtedy stwierdzam, że jednak warto było doświadczyć zdobywania wiedzy poza siecią.

 

Okej, teraz Wasza kolej! Jest coś, co dopisalibyście do swojej listy zapomnianych czynności?

  • Nigdy nie zapomnę tego przewijania kasety na sam początek… Zwłaszcza jak to była ta 360. A z GG nadal korzystam ;)

  • husky

    Kukuruku, gumy balonowe z naklejkami z pieskami, napoje w woreczkach, zbieranie wycinków z gazet z ulubionymi serialami (np. BH 90210), zbieranie kolorowych karteczek.
    Nagrywanie piosenek z radio – to były czasy! Moja pierwsza wieża miała wyłącznie wejście na kasety, o CD mogłam sobie jedynie pomarzyć.

    • U mnie zaraz po karteczkach było tez zbieranie naklejek w specjalnych albumach, które pozwalały na przyklejanie i odklejanie, by umożliwić wymianę ;)

  • Jak miło cofnąć się w czasie i przypomnieć sobie te wszystkie rzeczy. Za moich czasów było jeszcze wymienianie się karteczkami! :)

    • Zawsze najlepszą karteczkową walutą były te z postaciami z bajek ;)

  • Dzięki Ci za ten wpis ♥

  • Własne składanki, przegrywanie piosenek od innych, robienie okładek do kasetowych pudełek. A kart telefonicznych miałam całe pudło, a jaka była radocha, jak się gdzieś wyrwało jakąś zagraniczną.

  • Klaudia

    o rany! tak! wszystko kiedyś było hitem:) Uwielbiałam nagrywać piosenki :) Zbierałam również karty telefoniczne, no wiadomo:) podpisuję się pod WSZYSTKIM!:) niesamowite, że przypomniałaś mi o programie „30 ton”:) Ja byłam mega fanką „Twój problem nasza głowa”, pamiętam, że prowadziła to Agnieszka Wróblewska ze Sławkiem Sochackim, pamiętam nawet adres do studia :)
    a kto zbierał plakaty z czasopism? I bravo?:)
    A w czasach kiedy na MTV szła muzyka Karola prowadziła program w którym czytała listy od widzów, im większy list i bardziej obklejony tym lepszy. Oczywiście napisałam taki list, ale nigdy nie wysłałam :)
    O mamo, mogłabym tak wspominać wieki:)

    • Kojarzę nazwę tego programu, ale nie pamietam już o czym był, przypomnisz? :)

  • Alina

    Zupełnie zapomniałam o oglądaniu „30 ton”! :D Wszystkich 12 punktów przerobiłam i znowu muszę przyznać, że…miałam świetne dzieciństwo ;) Nie zamieniłabym tamtych czasów na żadne inne ;)

  • mantissa

    Twoje 12 zwyczajów jest idealnie trafione. :)
    Dodam jeszcze od siebie prowadzenie zeszytów z tekstami piosenek. Najpierw skrzętne nagrywanie ich z radia a później przesłuchiwanie i pauzowanie, powiązane z zapisaniem zdanie po zdaniu. Do dziś chomikuję te zeszyty. :P

    • Ja teksty piosenek wycinałam z jakiejś gazety. Chyba z Bravo :)

  • Edyta Hetman

    Fajna lista, wszystko dobrze mi znane… Co to był za dramat, kiedy nie mogłam obejrzeć 30 ton! :) Do listy dodałabym prowadzenie zeszytów typu „Złote myśli”, gdzie znajomi odpowiadali na ten sam zestaw pytań i wpisywali swoje sentencje :D

    • I to prześcigiwanie się w ilości wymyślonych pytań ;)

  • Jo Ma

    Znam wszystko! :D:D fajna sprawa :) kurczę, 30 ton. Ahh mój ulubiony program! :)))

  • Ola Murat

    Świetny wpis, wszystko sie zgadza ;) Ja dodałabym jeszcze zbieranie wpisów w „Złotych Myślach” – nie wmówisz mi, że tego nie robiłaś ;p

    • Ba! Żałuje, że już ich nie mam. Czytanie tego wszystkiego po tylu latach to by dopiero było coś! :)

  • Wywołałaś u mnie uśmiech tym wpisem – nagle przypomniałam sobie te wszystkie fajne momenty :) Kiedyś życie miało jakby inny smak… Żeby obejrzeć film trzeba było iść do wypożyczalni, aby napisać referat szło się do biblioteki, a żeby ‚poklikać na gg’ to czasami i do kafejki internetowej. Ach, czy to było złe? Może bardziej skomplikowane, ale było w tym coś pięknego.

  • Aż się łezka w oku zakręciła z sentymentu :) Świetny wpis, naprawdę :)

  • Ta strona z krzyżówką w telegazecie nazywała się chyba „Łączka Telezajączka” ;)
    Ale jestem stara! :D

    • Tak! Usiłowałam sobie przypomnieć tę nazwę, ale wiedziałam tylko, że był tam jakiś zając. Dzięki za odświeżenie pamięci :D

  • Dokładnie! „Za moich czasów” byłam czynnym uczestnikiem praktycznie wszystkich powyższych punktów, wspominam to z uśmiechem na twarzy, chociaż, gdy kiedyś opowiem o tym moim dzieciom, to pomyślą, że matka żyła w mezozoiku…:D

  • Ja jeszcze wycinałam wszystkie ładne, znane panie i wklejałam je do specjalnego, grubego zeszytu ;) Pamiętam jeszcze Czar Par, jakie to były emocje! ;) I jeszcze faktycznie młody Krzysztof Ibisz :P

  • Ach, podróż sentymentalna <3 wszystko pamiętam! I odnośnie ostatniego punktu – zastanawiam się jakie teraz prace domowe zadają w szkołach… Czy jest coś, czego dzieci nie znajdą w internecie i będą zmuszone zrobić to samodzielnie, albo sięgnąć po papierową książkę? To jak wygląda teraz edukacja to dla mnie jakaś abstrakcja, to przecież zupełnie inne czasy niż nasze.

  • pepperandcoco.com

    zbieranie karteczek z idolami :)

  • Ola

    Zapisywanie plików na dyskietkach! i ten brak miejsca na komputerze. I komórki, w których mieściło się tylko 30 smsów :) I przewijanie kaset ołówkiem :D

    • Totalnie zapomniałam o tym limicie skrzynki odbiorczej! Nic nie denerwowało tak bardzo jak informacja o jego wyczerpaniu ;)

  • O jejku, rewelacyjny wpis i grafiki ^^ Nawet zapomniałam, że było coś takiego jak „30 TON, lista lista” :D :D a tyle się tego człowiek naoglądał ;) Cudownie było powspominać czasy dzieciństwa, dziękuję :)

  • Cudowny wpis! Wszystko takie prawdziwe! Ale się uśmiałam… najbardziej chyba przy wieży stereo i randce w ciemno :D

  • Chyba jestem stara, bo pamiętam wszystko to, co wymieniłaś. O ja Cię! Dodam jeszcze kolorowe karteczki do segregatora i ich wymienianie z koleżankami;)

  • Edyta

    Na szczęście większość z tych punktów jeszcze mnie dotyczyło. Nawet całkiem niedawno robiąc spore porządki znalazłam jeszcze wycinki z gazet z ulubionymi zespołami.;D

  • Tova

    Mam jeszcze całą wielką szufladę nagrywanych kaset. Czasem ich nawet słucham, ale muszę przeczyścić magnetofon bo strasznie ostatnio przeciąga xD

    • Ja teraz nawet nie miałabym gdzie ich posłuchać :(

  • Ja byłam wielką fanką gazety do nauki języka angielskiego O.K :) W jednym numerze udostępniono nawet moje zdjęcie! W tamtym roku sporo mi zajęło odnalezienie tego numeru, na szczęście znalazła go moja przyjaciółka. Czasem myślę, że to właśnie słuchanie kaset z tego magazynu było moim pierwszym krokiem ku filologii, a dziś jestem już pełnoprawną filolożką :D

    • Sława od najmłodszych lat! ;)

  • Jeszcze do niedawna (zanim zmieniłam komputer i system) grałam w sapera :) teraz z nudów układam pasjanse na komórce ;D

  • Ja też pamiętam wszystkie. Do Gady Gadu wróciłam niedawno w nowej pracy. Czuję się jak smarkula klikając z kolegami z pracy:p

  • Joanna my-healthy-style-blog

    O rety…. ale poczułam się teraz staro :)

  • Atta

    Dodałabym nagrywanie teledysków na kasety VHS, sobotnie Disco Relaks, program interaktywny Hugo, bawienie się w Czarodziejkę z Księżyca, chrupki Maczugi (wróciły!), gumy-papierosy i najważniejsze: granie na PEGAZUSIE!! :)

    • I to komentowanie umiejętności osób, które dodzwoniły się do Hugo – prawie nie było tam takich, którym wychodziło to dobrze :D Swoją drogą sama próbowałam się dodzwonić setki razy i nic!

  • saper i nakładki na monitory – zawsze na pracowni informatyczno-handlowej :)

  • Paula, dziękuję. Przywróciłaś wszystkie wspomnienia. Ja z sentymentem wracam do lat 90. Ba, z wyczekiwaniem zasiadam dziś przed TV by obejrzeć klasyki Disneya (obecnie co niedzielę o 12 na Disney Junior i codziennie o 18 na Disney Channel). Kasety magnetofonowe to jedno, ale zabawa w radio i nagrywanie wszystkiego :D no i właśnie przewijane Disneyówki.
    Jeszcze raz dzięki za ten post :*

    • My z koleżanką i jej bratem nagrywaliśmy nawet… serial (choć dziś powiedziałabym raczej słuchowisko :D). Ustalaliśmy role i dialogi, a potem się nagrywaliśmy. Strasznie żałuję, że nie mam już tych kaset, to byłby niezawodny poprawiacz nastroju!

  • Paulina Zakrzewska

    Niby mam dopiero 24 lata, a wszystko co odpisałaś jest takie bliskie. :) Najbardziej wspominam polowanie na kawałki w radio aby je nagrać. :D A później się zastanawiałam na której stronie jest mój ulubiony kawałek. ;)
    Czuje jakby to wszystko wydarzyło się wczoraj ;)

  • A nie zbierałaś artykułów o swoim idolu/idolce? Ja zbierałam o Backstreet Boys <3 a po pierwszej części Władcy pierścieni o Orlando Bloomie :P
    Ach, sentymenty :) A kart telefonicznych miałam całą masę. I pamiętam, że czasami wymieniałam albo sprzedawałam takiemu starszemu Panu, który naprawdę był zapalonym kolekcjonerem i raz w tygodniu siadał pod budkami telefonicznymi na naszym osiedlu żeby właśnie robić "interesy" :)
    A pamiętam jeszcze szał z karteczkami do segregatora! Ten handel wymienny na przerwach w szkole i dumę z posiadania wyjątkowych egzemplarzy :D

    • Lakieromania Syli

      Tak karteczki do segregatora i wymiana obrazkow z gum Turbo :)

    • Etap zbierania artykułów/wycinków chyba mnie ominął. Miałam jedynie trochę plakatów na ścianach i chyba do nich ograniczyłam swoje uwielbienie :D

  • Oj tak, te lata 90-te… Aż łezka się w oku zakręciła, jak to wszystko się przypomniało :)

  • Jag

    Tej encyklopedii najbardziej brak :) A oprócz listy 30 Ton oglądałam jeszcze po powrocie ze szkoły Clipola na TVP2.

    • Tego akurat nie pamiętam, ale pewnie też oglądałam ;)

  • Oesu, miałam tę nakładkę na monitor ==” a na windowsie właśnie wyszukuję sapera – i nie ma :C

    • Ludwik Janowski

      Na windows 8 jest w sklepie Windows Store.

  • Wiola Starczewska

    Do dziś mam moją Natalię Oreiro na kasecie:)

    • Dorota Sobota

      Cambiooo doloooor :D!

    • Też miałam, a zaraz obok Britney i Enrique ;)

  • aleksa

    dodałabym jeszcze ‚złote myśli’ – taki zeszyt z masą pytań, na które odpowiedzi wpisywali znajomi, rodzina etc. ;)

    • Ale to były emocje jak się podsuwało taki zeszyt sympatii!

    • Lakieromania Syli

      Tak, mam takie 2 zeszyty po dzis schowane w czelusciach szafy :)

    • O tak. W pewnym momencie miało się już tego dość – co kilka dni nowy zeszyt i odpowiadanie na te same pytania ;)

  • Sennia

    30 ton, lista, lista, lista przebojów, uwielbiałam <3 :)

  • W samo sedno, pamiętam wszystko!!! :))
    p.s. nadal używam Gadu-gadu ale wyłącznie w pracy :P

  • Wszystko pamiętam! o dziwo tylko nakładki na monitor jakoś mi umknęły. Pamiętam tę dumę, gdy zrozumiałam zasady i wygrałam kiedyś w sapera:)
    Do listy na pewno dodałabym zbieranie karteczek w segregatorach. Czasami aż dziw mnie bierze, że wystarczyło zadrukować kartkę, a stawała się ona tak chodliwym towarem :)

  • Ludwik Janowski

    Ooo tak, bedac w gimbazie dobrze to znam, bo by dojsc do swojego budynku, musze przeciskac sie przez labirynt z gum na korytarzu i hordę rozkrzyczanych maluchów. Tak wiec guma jest jak najbardziej na czasie.

  • Pamiętam, że na Telegazecie była część dla dzieci, czyli Łączka Telezajączka i tam był kącik, gdzie można było zamieścić ogłoszenie, że szuka się osoby do korespondowania. No to zamieściłam, ale nie przypuszczałam, że dostanę chyba z 60 listów z całej Polski! I z dwoma osobami przez dłuższy czas pisałam długie, wielostronicowe listy ozdobione rysunkami itd. Ale mi brakuje takiego kaligrafowania.

    Świetny post i ilustracje!

    • Kilka razy przymierzałam się do odpisywania na te korespondencyjne ogłoszenia, ale lenistwo zawsze brało górę. Swoją drogą nie sądziłam, że odzew był aż tak duży!

      • E..

        A mi sie przypomniało czasopismo ,,DD reporter”, tam też byli korespondencyjni przyjaciele :)
        Poza tym namiętnie grałam w Snejka na mojej mamy ,,cegle”.

  • A pamietacie przewijanie kasety magnotofonowej na olowku zeby bylo szybciej? Granie w gume na podworku. I picie napojow z woreczkow foliowych, ktore sie przebijalo slomka.

  • Lakieromania Syli

    Piekne wspomnienia. Nie mialam tylko do czynienia z nakladką na monitor i nigdy nie lubiłam przeglądać telegazety.

    Pamietam jeszcze pisanie listów koniecznie na kolorowej papeterii i wymiana wlasnie papeterią :)

  • Nie tylko oglądałam listę przebojów, ale też pilnie słuchałam w radio listy Hop Bęc i zapisywałam każde notowanie :)

  • Hehehe tak, no cóż wszystko się zgadza :) jak to mawiają przeszło do lamusa. :)
    A i jestem jedną z niewielu ludzików którzy używają gadu gadu :) wygodniej mi niż np. przez facebooka rozmawiać z własnym mężem, gdy jestem na nocy w pracy. :)
    A i hitem u mnie było w dzieciństwie wymienianie się karteczkami! (te takie z obrazkami i pytanie „wymienisz się?”

  • Co ja bym dopisała, to wspólne wyjazdy z koleżanka do solarium i porównywanie opalenizny. To dopiero była głupota.

  • KasiaGosposia

    Nie wiem czy to już tutaj padło, ale zbieranie karteczek! Do tej pory pamiętam jak sąsiad zakosił mi mały segregator z karteczkami :P.

    • Donia

      o ja, pamiętam te wędrówki z segregatorami na sąsiednie osiedla, do koleżanek, które może mają coś innego, lepszego :D

  • Life and chill

    Doskonale pamiętam te rzeczy i czynności.. czasami tęskno mi nawet do tych czasów ;) Z uśmiechem wspominam jak mi mój obecny mąż jakieś 10 czy 12 lat temu nawet jeszcze nagrywał na kasety miłosne piosenki :D

  • O kurczę, ominęło mnie kolekcjonowanie gazet w segregatorach (były za to kolorowe i pachnące karteczki) i nakładki na monitory- ba! o tych nawet nie słyszałam ;) Mam u siebie podobny post – dodatkowo wspominam jeszcze o bajkach oglądanych z rzutnika. Pozdrawiam!

  • AnkaPy

    Świetny post :) Ja od siebie dorzucę gazety typu „Bravo” i „Bravo Girl” :) Namiętnie kupowałam je co czwartek :)
    Dyskietki 3,5MB, na których teraz nie zmieściłoby się nawet jedno zdjęcie. A wcześniej były jeszcze takie duże dyskietki „B”, nie pamiętam o jakiej pojemności.
    Kostka Rubika – do dzisiaj taką mam.
    Wypożyczalnia kaset VHS – kiedyś takie wypożyczenie kasety z jednym filmem kosztowało kupę kasy :D
    Soki z woreczka – chyba nazywały się „Tropico”. Były baaaardzo dobre :D
    Chrupki Okienka – niedawno znalazłam takie w osiedlowym sklepie pod nazwą „Przysmak Świętokrzyski”, ale podejrzewam, że to już nie jest to samo.

    Internet w kablu podłączony do telefonu :D – i ten piszczący dźwięk :)
    I jeszcze mnie dopadła „Małyszomania” – całą rodziną zasiadaliśmy przed tv, żeby oglądać naszego mistrza i krzyczeć „Leć Adam, leć!” :D Wycinałam wszystkie artykuły i zdjęcia Małysza :D

    Ach kiedy to było :)

    • przypomniałaś mi, że miałam 2 teczki z wyciętymi artykułami z gazet – w jednej Spice Girls, w drugiej Backstreet Boys ;D

    • Co do gazet: ja byłam ogromną fanką „Kaczora Donalda”, miałam absolutnie każdy numer :) A jeśli chodzi o program, o którym piszesz: może masz na myśli wspomniany już w komentarzach „Twój problem, nasza głowa”? :)

      • AnkaPy

        Tak, to ten program :)
        Były jeszcze walkmany, ja zawsze podkradalam bratu :)

  • Jeszcze niezwykła ciekawość dźwięków dobiegajaych z telefonu podczas łączenia się z internetem. Bardziej niż gazety, zbierałam karteczki do segregatora, choć gazet też miałam całe tony. Pamiętam jeszcze szał na czekotubki i gumy do żucia w kształcie kulek pakowane po kilka sztuk. Naszym niedzielnym rytuałem było oglądanie Na dobre i na złe, a wcześniej Od przedszkola do Opola :) a gadu gadu uwielbiałam!!

    • Zawsze marzyłam żeby dostać takie pudło pełne zabawek, jakie otrzymywali uczestnicy „Od przedszkola do Opola” :D

    • Kultowy dźwięk z „Masz wiadomość”!

  • O loosie, kiedy to było. Najgorsze, a może najlepsze, że to wszystko pamiętam :D Mam wrażenie, że nasze czasy bardziej sprzyjają rozwojowi intelektualnemu i stosunkom międzyludzkim :)

  • Przypomniało mi się jeszcze coś: zbieranie opakowań po czekoladach (co za pomysł !) albo puszek po piwie (jeszcze gorszy hahaha!)

    • Z tym akurat się nie spotkałam, ale mam wrażenie, że w latach 90. zbierało się po prostu… cokolwiek ;)

  • Nakładek na monitor kompletnie nie pamiętam :D Za to pamiętam jakie mieliśmy dźwięki na komórki :D I kupowanie ich z ostatnich stron gazet :D Melodyjka z ulubionej piosenki to było coś :D

  • Mila

    Rany, wszystko pamiętam! I miałam tą cholerną nakładkę na monitor ;(

  • Najbardziej przemówiły do mnie punkty o zmieniarkach w wieżach (tez miałam tylko na trzy :( ) i gadu-gadu z tymi zmieniającym się statusami ;). Grenoble były też te różne kolekcjonerskie gazetki, w których pierwszy numer kosztował piątaka, a kolejne już kilkanaście złotych – sama miałam pierwszy numer Myszki Miki zwiedzając ej świat, znałam go na pamięć! A jeśli chodzi o encyklopedie to nigdy nie zapomnę kolekcjonowanego przez rodziców „Świata Wiedzy” :).

  • Dodałabym wyszukiwanie tapet z tyłu gazet! Nigdy żadnej nie kupiłam, ale zawsze wybierałam, co bym wzięła ;) Tak samo z dzwonkami, były różne hity w stylu Crazy Frog czy Ivan i Delfin. Ostatnio z ciekawości sprawdzałam gazety – wygląda na to, że tapetowo-dzwonkowy biznes zupełnie umarł.

    Moja wieża mieściła 80 płyt, to był lans!

    • Też wpatrywałam się w te strony ilekroć miałam w rękach jakąś gazetę. To nic, że na prawie każdej było to samo ;)

  • Ja przepraszam bardzo, ale kiedy mam awarię internetu to nadal gram w sapera. ;)

    Dodałabym jeszcze ‚zbieranie czegokolwiek’, u mnie było skromnie w postaci kartek do segregatora i takich małych z notatników. Inni zbierali też samochody z gum Turbo (wróciły! widziałam w sklepie jak pan kupował 20 sztuk, ciekawe czy dla syna czy siebie), żetonów z czipsów i inne super potrzebne rzeczy. ;)

    A i oczywiście wysyłanie listów i pocztówek, niestety coraz mniej osób to robi. Całe szczęście, że są jeszcze takie strony jak postcrossing, uwielbiam ten euforyczny moment kiedy zaglądam do skrzynki a tam coś czeka na mnie poza rachunkami i ulotkami.

  • Świetny pomysł na wpis! Uświadomiłam sobie, ile rzeczy się zmieniło w tak niewielkim odstępie czasu. Pamiętam kasety i zgrywanie płyt, żebym mogła słuchać ulubionych piosenek w aucie. ”30 ton” również oglądałam! A komnikator GG… rany, już go nie używam ze dwa lata. A kiedyś i ja zmieniałam status, by wywołać okresloną reakcję u faceta. Haha co za czasy! Teraz to wszyscy siedzą na fejsie i tam piszą ;)
    Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za ten wpis!

  • Jakie to cudowne wspomnienia, ze wszystkimi trafiłaś idealnie. Jak przeczytałam „30 ton” momentalnie miałam w głowie „30 ton lista lista lista przebojów” w odpowiednim rytmie. Do punktu pierwszego trzeba wspomnieć o przwijaniu ołówkiem :P A gazety pamiętam te do nauki angielskiego OK! i Wally zwiedza świat. Rozmowy na GG, „Król Lew” na kasecie i karty do budki zabierane na kolonie. Świetny wpis Paula!

  • O tak, telegazeta i łączka telezajączka z krzyżówkami i zagadkami to było to, do dziś pamiętam też kolorowe karteczki z segregatora, chleb ze śmietaną i cukrem, czy przewijanie kaset magnetofonowych ołówkiem <3

    • Chleb ze śmietaną i cukrem! Myślałam, że to tylko u mnie takie wynalazki ;)

  • Kiedy chciało się czegoś dowiedzieć trzeba było pójść do biblioteki :)

  • Stare dobre czasy, których teraz mnie samej brakuje. 30 ton i czytanie wiadomości nt. danego artysty, ale trzeba było latać wzrokiem by zdążyć coś super wyłapać. Telegazeta – pamiętam jak robiłam prasówki korzystając z niej. Pamiętam jeszcze „Złote myśli” gdzie to wszystkie koleżanki się wpisywały, wymienianie się karteczkami z Leosiem <3 Granie w Chińczyka w bibliotece, te prawdziwe spotkania z przyjaciółmi na kamieniu. Oh aż się wzięło na wspomnienia ^^

  • Telegazeta była (wiecie że dalej istnieje?) namiastką internetu w tamtych czasach :D

  • Cóż mogę napisać – pamiętam to wszystko:)
    A grałaś może w zielone szklane kulki na podwórku?

  • Wszystkie te rzeczy pamiętam :) Niektóre jak przez mgłę, ale coś mi tam świta :)

  • Michał Beer

    Przewijanie kaset na ołówku, „ładowanie” baterii do walkmana na kaloryferze, gra w gumę, naklejanie Kropka na telewizor, pożyczanie cukru/mąki od sąsiadów/sąsiadom na szklanki, no i oglądanie telewizji, generalnie wszystkiego co leciało;)

  • kasia

    oglądanie jak ktoś grał w Hugo i mówienie „no w praaaawooooo”

  • Marta Zwierzak

    Pamiętam wszystko :) Zawsze nagrywałam piosenki na kasety, które były dołączone do gazetek służących do nauki języka angielskiego :D

  • Przewijanie ołówkiem! Pamiętam ;) Oj, tak – teraz widok kogoś z grubą encyklopedią przyprawiłby ‚Gimbę’ o zawał… Prędzej dostałby jedynkę niż znalazł w niej rozwiązanie do pracy domowej ;)

    Mogę wtrącić PSa? Jakiego programu używasz do swoich grafik? Wyglądają świetnie!

  • HAHAHA! Genialny post! 2 dni temu skonczyłam 23 lata i z przerażeniem odkrywam po Twoim wpisie że jestem yoldiem! Nad ostatnim punktem czyli encyklopedią zastanawiam się za kazym razem gdy ścieram kurze z rodzinnych egzemplarzy wszelkiej maści słowników albo małej encyklopedii zdrowia… :D A miałam też łezki w oczach jak sobie przypomniałam nagrywanie na kasety piosenek przed wyjazdem za granicę gdzie nie odbierało polskie radio, teraz ze spotify premium nie ma takiego problemu……. :O Świetne!

  • BonaVonTurka (Hipis)

    Wiele z tych czynności zawsze wykonywałam i wykonuję, chociaż urodziłam się w ’97 i raczej to nie moje pokolenie ;) Ale umiem obsługiwać telegazetę, słucham kaset, a kasety video to nieodłączny atrybut mojego dzieciństwa :D No i do dzisiaj korzystam z encyklopedii i książek, ale internet jest lepszy, bo encyklopedia nie rozwija tematu, za to książki rozwijają aż za bardzo. Za to w inetrnecie znajdziesz kilka stron o danym temacie, różne spojrzenia na niego… Ale w sprawach ścisłonaukowych wolę nadal bibliotekę, domowa biblioteczkę i książki :D

  • Mila

    Jeszcze aparaty na kliszę i obawa przy jej wymianie że się naświetli ;o

  • Co do punktu 3 to ja kolekcjonowałam „Odkryj Świat” i nadal mam te segregatory.
    a kart nigdy nie kolekcjonowaąłam :D reszta się zgadza :D
    A no i zz korzystam do teraz!

  • Cały czas trzymam swoje kasety magnetofonowe w szafce, ale nie mam żadnego urządzenia, które by mogło je odtworzyć… A tak chętnie bym sobie posłuchała swoich „list przebojów”. ;-) U mnie prym wiódł „OK!” czy jakoś tak, jeśli chodzi o segregatory. Zbierało się kasety z lekcjami angielskiego. Telegazety to było moje ulubione zajęcie szczególnie na wakacjach u babci. Jak się człowiek nudził, to potrafił znaleźć naprawdę fajne rzeczy… ;-)

  • Pamiętam tę złość, gdy ktoś nie przewinął kastety i taką nieprzewiniętą otrzymywało się w wypożyczalni kaset. To jeszcze jeden zapomniany zwyczaj, a raczej instytucja ;) Telegazeta nadal istnieje! Poza saperem jeszcze rysowało się w Paintcie. Tęsknie z gg, pamiętam, że szczytem szpanu było posiadanie dużej liczby kontaktów, jakieś obrazkowe opisy…
    Trochę później, gdy były już czarno-białe telefony komórkowe, to zamawiało się tapety i dzwonki, zawsze były reklamy w gazetach różnych serwisów, które dawały taką możliwość.
    Poczułam się staro. Nostalgia ;D

    • Co do tych opisów na GG to strasznie mnie wkurzaly, szczególnie te długie i wielkie, potem jak się chciał do kogoś napisać to trzeba było się naprzewijać :)

  • Pingback: Wolny Tygodnik #7 | wolnoMi()

  • Zaliczyłam wszystko poza nakładką na komputer – widziałam ją raz w życiu i uznałam to za szczyt wieśniactwa i dziwactwa (jak wiele odstających od normy rzeczy wtedy). Natomiast kawałki nagrywane na kasety… „u mnie na wsi” każdy był didżejem i tworzył własne składanki na płytach, przegrywane od znajomych, którzy mieli internet. Potem krążyło to-to po domach, podpisane „DJ Mewa”, „DJ Król” :D

    • Rzeczywiście, był taki okres, kiedy każdy chciał być didżejem :D

  • Ja dalej mam w domu! I nawet ze 3-4 lata temu grałam, jeszcze działał! :-D Dziś wolę grać w te gierki w sieci.

  • Używam GG dalej. Czuję się jakbym żyła nie w tych czasach xD

  • Wzruszyłam się czytając to! :D

    • Ale krzyżówka w telegazecie to dla mnie nowość wielka! Czemu tego nigdy nie odkryłam?! :(

  • Ada (Rzeczovnik)

    Telegazeta: Mój kolega odkrył niedawno, że wciąż istnieje. Nie trafił jednak na krzyzówkę dla dzieci, tylko na zapomniane strony porno (yep, that’s real)

    Karta telefoniczna: kiedy byłam na pierwszych latach studiów, co bardziej przedsiębiorczy stucenci trudnili się nabijaniem tych kart i sprzedażą po 5 zł. Pamiętam, że wrzucaliśmy zużyte do takiego drewnianego pudełka wywieszonego obok portierni, żeby kolesie mieli co nabijać. Ich złote czasy skończyły się wraz z wprowadzeniem czipów, ale ponoć na polibudzie to tez opanowali. Potem komórki potaniały, a budki telefoniczne zniknęły z krajobrazu i interes im się skończył.

    Gazety do segregatorów: ja bierałam przez chwilę Świat Wiedzy, ale było tego za dużo i skończyło sie na jednym segregatorze (niektórzy mieli po siedem). To była taka wikipedia lat 90. w odcinkach:) Za to uzbierałam wszystkie numery almanachu XX wieku.

    GG: znam kilku ludzi, którzy wciąż tego używają. Te same osoby mają też komputery z systemem windows xp. :)

    • Strony porno? Chyba coś mnie ominęło podczas przeczesywania telegazety :D

  • Używam GG tylko do komunikowania się z przyjaciółką oporną na posiadanie konta na FB :)

  • Tęsknię za GG <3 Kiedyś postanowiłam się zalogować i sprawdzić co tam słychac, ale nikt nie był dostępny. Nikt. :D Wideo nigdy nie miałam, więc to mnie ominęło, za to u rodziców ciągle są kasety, które nagrywałam jak byłam mała – recytowałam wierszyki, śpiewałam piosenki i takie tam :D

  • Magda

    Ja pamietam, ze zbieralam takie karteczki do segregatora. Titanic, Spice Girls, Just 5 itd
    A pamietnik? A Zlote Mysli? Nie pamietacie?

    • Miałam chyba trzy segregatory z karteczkami i trzymałam je bardzo długo…. w sumie, dopiero kilka miesięcy temu oddałam je córce znajomych :D

  • Zuchelek

    Moja „wieża” też była (tylko)na 3 płyty :) telegazeta używana jest w moim domu do teraz nawet na super nowoczesnym telewizorze z internetem ;) a co do GG to nadal go używam do pisania z moim chłopakiem wtedy kiedy się nie widzimy ;) jakoś wolę GG od np messengera

  • Ale czad! Mimo, że jestem nieco młodsza od Ciebie (20stka na karku!), to i tak pamiętam wszystko… Niesamowite :)

  • Ola

    Moja wieża była na 21 płyt. Nikt takiej nie miał. A gg używam czasami do dziś.

  • Jejku, wszystko oprócz nakładek na ekran dobrze pamiętam! A kolekcję kart telefonicznych mam do dziś, ostatnio znalazłam je gdzieś w głębi szafki, żeby móc się pochwalić chłopakowi :D

  • Łączka Telezajączka <3

    • Liwkita

      Hahahaha taaak, miałam stamtąd jakichś korespondencyjnych znajomych nawet XD

  • Dodałabym jeszcze budowanie „domów” z prześcieradeł, poduszek i krzeseł, pele-mele i wrażenie bycia królem świata, gdy miało się 5 zł (żelki, żelki, żelki) ;)

    • U mnie to było „budowanie bazy” :)

  • Magda Gr

    Dosyć często używam GG ;)

  • Hahahah, telegazeta, video, gg, kasety, Wally.
    Aż się łezka w oku kręci ;)

    Jestem tu pierwszy raz, dlatego muszę Ci powiedzieć, że piękne grafiki tworzysz :)

  • Ej, ciągle gram w sapera i używam gg… I ciągle zdarza mi się uzywać encyklopedii. ;)

  • „Pamiętacie jeszcze to ustawianie opisów albo wielokrotne zmienianie statusu, by wywołać reakcję obiektu westchnień” – haha, nie pamiętałam, ale właśnie sobie przypomniałam, robiłam to! ach, te czasy gimnazjum/liceum! :)

  • cóż za piękna kolekcja wspomnień! ja tęsknię za tymi niesamowitymi emocjami, które towarzyszyły mi, gdy łączyłam się z internetem poprzez 202122, a potem w napięciu sprawdzałam pocztę i wchodziłam na IRC-a. to już nigdy nie wróci i tych emocji z niczym nie da się porównać. szkoda!

  • Mam 26 lat a poczułam się tak staro czytając tę listę. Sentyment zwłaszcza do kaset! Uwielbiałam ten dreszczyk emocji związany z nagrywaniem! A telegazeta pomagała w przygotowywaniu prasówki na WOS:D

  • Hekima

    Mam 17 lat. Mimo że poczułam się staro czytając tą listę (tak ja też to pamiętam!) to poczułam się dobrze. Moim zdaniem brakuje jeszcze zbierania karteczek :) „dwie zwykłe za jedną błyszczącą” <3

    PS Jestem na Twoim blogu po raz pierwszy i muszę przyznać, że jest piękny.

    • Mam 20 lat i też pamiętam tamte czasy. Fakt, zbieranie karteczek to było coś… A jak była moda na Diddle to był szpan mieć z nimi karteczki. Pamiętam jak z bólem oddałam 2 lata młodszej kuzynce moją kolekcję i była wniebowzięta, a teraz kuzynka 9 lat młodsza nie rozumiała o czym mówiłam, kiedy jej to opowiadałam.

  • Pingback: Znalezione, niekradzione #3 – inspiracje w sieci | mariagrzybek()

  • Eh, ale wspomnienia. Ja również nagrywałam piosenki na kasetę (często przewijałam ją na ołówku) oraz przeglądałam telegazetę, na której czytałam horoskop.

  • Aż się łezka zakręciła.. To były wspaniałe czasy! Dodałabym jeszcze łączenie z Internetem, przez telefon, czy jakoś tak, pamiętam ten wspaniały dźwięk ;)

  • Kinga

    przy każdej kolejnej uśmiechałam się co raz bardziej :)

  • Fajne było też, że młodsze dzieci nosiły ubrania po starszych, bo jakość była zupełnie inna. Jakieś 6 lat temu pamiętam jak ciocia dostała paczkę ubrań dla córeczki od kogoś z rodziny i było wielkie zdziwienie moje, mojej mamy i siostry jak wyciągała jakąś koszulkę czy sukienkę to mówiłyśmy „o a to chyba było moje” albo „rany pamiętam tę bluzkę, strasznie ją lubiłam” czy „a ta sukienka to jeszcze po Michalinie” (najstarszej kuzynce, obecnie 27 letniej). Tak więc niektóre były noszone przeze mnie i moją siostrę, potem jeszcze przez dwie kuzynki, aż trafiły do owej cioci i kolejnej dziewczynki, czyli były rzeczy, które miały 5-6 właścicieli, którzy niezbyt dbali o ubrania (w końcu byłyśmy wtedy dziećmi) :) Można było? Można, a nie jak teraz co rusz się robią dziury, przetarcia, zmechacenia itd

  • Pingback: WTORLINKI #55 - WAKACYJNE - Króliczek Doświadczalny()

  • Pierwsze telefony komórkowe, cegła taty! Albo stacjonarne… my mieliśmy taki szary, takie same modele były w serialach