4 najlepsze rady, jakie usłyszałam na temat blogowania i prowadzenia firmy

rady-blogowanie-wlasna-firma

Minęło trochę czasu od momentu, w którym stawiałam swoje pierwsze, niepewne kroki w pracy na własny rachunek. Nie wspominając już o tych pięciu długich latach, które spędziłam na regularnym tworzeniu tego miejsca. Lubię czasem spojrzeć na to wszystko z perspektywy czasu i uświadomić sobie, jak wiele się zmieniło. Jak wiele moich przekonań i strategii musiałam przemodelować, jak często błędnie zakładałam, że wiem, co dla mnie dobre, kiedy tak naprawdę błądziłam po omacku, jak często czyjeś spojrzenie na daną sprawę rewolucjonizowało moje podejście.

Jakiś czas temu zaczęłam spisywać takie swoje „kamienie milowe” w spojrzeniu na blog i firmę. Były to rady, wnioski, lekcje, które w pewien sposób odmieniały mój sposób myślenia lub działania. Pomyślałam sobie, że nie tylko fajnie będzie spojrzeć na nie w przyszłości, ale też, że być może będą dla Was równie cenne, jak kiedyś dla mnie. Bardzo możliwe, że niektóre z nich pominęłam albo po prostu jeszcze nie uświadomiłam sobie, jak ważne dla mnie były, ale myślę, że te najważniejsze udało mi się tu uchwycić.

1. Jeśli sama nie będziesz mówić o sobie, nikt inny tego nie zrobi

Bardzo długo funkcjonowałam w przekonaniu, że jeśli tylko będę sumiennie pracować i nie wychylać się nigdzie, gdzie nie jest to konieczne, to pewnego pięknego dnia mój blog zostanie magicznie i zupełnie niespodziewanie odkryty – ukazany całemu światu jako ten godny uwagi. Przecież staram się tak bardzo, poświęcam tyle długich godzin na każdy post – na pewno ktoś prędzej czy później doceni to na wielką skalę. Ależ to było naiwne!

Niestety, sukces nie przychodzi do osób, które czekają z rękami w kieszeniach. Jeśli sami nie będziemy mówić o sobie dobrze i opowiadać światu o tym, czym się zajmujemy, nie możemy liczyć, że ktoś będzie robił to za nas (bo właściwie czemu miałby to robić?). U mnie dopiero ubiegły rok przyniósł duża zmianę w tej kwestii. Dacie wiarę, że dopiero wtedy dodałam informację o blogu na swoim prywatnym profilu na Facebooku i zaczęłam bez skrępowania o tym opowiadać?

Moją perspektywę zmieniło również słuchanie innych blogerów. Kiedy uświadomiłam sobie, że ich sukcesy, czy realizacje oryginalnych pomysłów, opisywane na licznych zagranicznych portalach wcale nie wzięły się z cudownego, zupełnie przypadkowego odkrycia przez dziennikarzy, lecz z ich wytrwałego informowania mediów o swoich poczynaniach, poczułam się jakby ktoś otworzył mi w głowie szczelnie zamkniętą klapkę (wiem, brzmi durnie, ale naprawdę było to dla mnie niesamowite odkrycie). Wtedy też zrealizowałam cel, który towarzyszył mi niemal od początków bloga.

Kiedy publikowałam pierwsze tapety do pobrania, ktoś w komentarzu napisał: „Może kiedyś zobaczymy Twoje tapety na Smashing Magazine”. Smashing Magazine to wielki portal dla projektantów i programistów, który co miesiąc publikuje tapety wybierane ze zgłoszeń grafików z całego świata. Sporo czasu upłynęło od tamtej pory, a ja ciągle o tym myślałam i nic z tym nie robiłam. W końcu zgłosiłam swoją kwietniową tapetę i… udało się! Moja praca pojawiła się wśród kilku propozycji portalu. Towarzyszyło temu uczucie, które raz na zawsze pozbawiło mnie wrażenia, że watro siedzieć w kącie i czekać na odkrycie.

prowadzenie-bloga-rady

2. Nie ma dobrych blogów i biznesów bez inwestowania

Brzmi jak truizm, teoretycznie wszyscy to wiemy, ale pułapki pozornej oszczędności czyhają na każdym kroku. Wiem, jak trudne są początki i jak desperacko szuka się wówczas sposobów na to, by nie wydać zbyt wiele. I choć nie mam zamiaru przekonywać Was do inwestowania ogromnych środków na samym początku, wiem jak szybko takie skromne podejście zmienia się w nawyk i jak wiele utrudnia na dalszych etapach.

Nie potrzebuję własnej domeny – jak ktoś chce to i tak mnie znajdzie. Po co inwestować w zdjęcia – lepiej czterdziesty raz przeczeszę darmowe stocki, może jednak znajdę to, czego szukam. Księgowość to strata pieniędzy – poświęcę godzinę i sama to ogarnę. Regulamin sklepu? Logo? No niby mogłabym za to zapłacić, ale przecież wystarczy poszukać, posklejać i coś sama ogarnę.

Nie zrozumcie mnie źle – jestem ostatnią osobą, która chciałaby odwodzić kogokolwiek od samodzielnego tworzenia, ale z perspektywy czasu widzę, że często staje się to pułapką, przez którą tracimy całe mnóstwo czasu, który moglibyśmy poświęcić na rozwój siebie, marki, bloga czy sklepu. Sama długo tkwiłam na Bloggerze, przez pewien czas prowadziłam swoją księgowość, próbowałam sklejać umowy i doskonale wiem, jak wielką ulgę przynosi powierzenie pewnych spraw specjalistom. Wątpliwości z reguły są ogromne, ale niemal zawsze jest to decyzja warta zachodu.

3. Nie wierz temu, co mówią ludzie – wierz temu, co robią

Kiedy pierwszy raz usłyszałam tę radę, byłam trochę zmieszana. Dopiero w miarę jak blog się rozwijał, odkryłam, jak bardzo jest prawdziwa. Przez jakiś czas pojawiała się tu seria postów podsumowujących dany tydzień – ot, parę zdjęć z Instagrama i krótki opis do każdego z nich. W każdej ankiecie dla czytelników czytałam dziesiątki niezadowolonych głosów, twierdzących, że wpisy te są kompletnie niepotrzebne, są zapchajdziurą i generalnie wszyscy omijają je z daleka. Wiecie co wtedy biło u mnie rekordy popularności? Właśnie podsumowania tygodnia!

Inny przykład? Przypomnijcie sobie wszystkie te wielkie zmiany na Facebooku i osoby lamentujące, że teraz to już koniec, usuwają konto, skazują na straty wielką machinę społecznościową, która przecież na pewno nie pozbiera się po ich odejściu. Kojarzycie choć jednego człowieka, który faktycznie to zrobił? To zdumiewające, jak często deklarujemy określone zachowania lub wyrażamy sądy, które ani trochę nie mają pokrycia w tym, co naprawdę robimy.

To niestety ma też drugą stronę – możemy słuchać setek pochwał naszej pracy, obojętnie, czy to rękodzieło które tworzymy, ubrania, które sprzedajemy, czy grafiki które projektujemy, ale dopóki nie mamy ludzi, którzy faktycznie są w stanie zapłacić za to, co oferujemy, trudno mówić o powodzeniu pomysłu. Warto mieć tego świadomość.


>> Zobacz też: Rzeczy, których nikt Ci nie powie o pracy w domu


4. Zmiany się wprowadza, a dopiero potem o nich mówi

Jest taki popularny cytat z „Dnia Świra”: Ileż to razy w myślach osiągałem wszystko. Udało mi się tylko nie być komunistą. Ja mogłabym o sobie powiedzieć: Ileż to razy planowałam spektakularne zmiany. Udało mi się tylko je zapowiedzieć. Przez jakiś czas takie huczne obwieszczanie każdej najmniejsze zmiany, każdego pomysłu było codziennością w blogosferze – ja też temu uległam. Każdy pomysł na nową jakość wydawał się tak genialny i tak prosty w realizacji, że w tej ekscytacji chciałam się nim podzielić ze wszystkimi (niezależnie od tego, jak bardzo ich to interesowało).

Potem entuzjazm trochę opadał, okazywało się, że wcale nie jest to takie proste jak mogłoby się wydawać albo w ogóle stwierdzałam, że to się jednak nie sprawdzi, a ja zostawałam jedynie z wyrzutami sumienia, że zapowiedziałam coś, co w ogóle się nie wydarzy. To nauczyło mnie mówienia o swoich planach dopiero wtedy, gdy są już na półmetku przygotowań, a ja mam pewność, że nic nie popsuje moich zamiarów. Takie studzenie emocji oszczędziło mi już wielu stresujących sytuacji i pewnie wiele jeszcze oszczędzi.


>> Zobacz też: Rzeczy, które chciałabym wiedzieć na początku blogowania


Tyle ode mnie. Mam nadzieję, że rady będą dla Was choć w małym stopniu tak wartościowe, jak dla mnie. A jeśli Wy też macie takie „kamienie milowe”, które totalnie zmieniły Waszą perspektywę w dowolnej dziedzinie życia, chętnie przeczytam o nich w komentarzach!

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

  • Jak to mówią, „nie jestem zupą pomidorową, żeby mnie wszyscy lubili” ;-) Wiadomo, ze zawsze znajdzie się ktoś, komu treści/zdjęcia się nie spodobają. A reszta to samo życie, true story 100% ;)

  • Paulina

    Pierwsza rada jest niezwykle cenna! Sama stałam się ofiarą „skromności”- choć rozwijam własną pracownię i robię rzeczy, które się sprzedają, zupełnie nie potrafię o nich mówić i się nimi chwalić. Dziękuję za sporą dawkę motywacji do efektywniejszej pracy :)
    Miłego dnia!

    • Trzymam kciuki za przełamywanie lodów! :)

  • Bardzo fajne rady. :) Ja bloguję od 1.5 roku, ale od niedawna dopiero poświęcam temu więcej energii i podchodzę do tego na poważniej. Wcześniej traktowałam bloga jak notes, tyle że zawieszony w Internecie. Dopiero teraz zaczynam zagłębiać się w temat samej blogosfery, poznawać różne narzędzia i uczyć się całego tego blogowania, które jest o wiele bardziej skomplikowaną czynnością niż wrzucanie wpisów na bloga raz na jakiś czas.

    Najtrudniej w realizacji brzmi dla mnie punkt pierwszy. Jestem z natury skrytą osobą bez cienia przebojowości i choć mam sporą wiedzę w zakresie budowania marki czy PR, krępuję się z niej korzystać we własnym przypadku. O wiele prościej jest mi doradzać innym niż samej pokazać się światu. :)

    • Cierpię na tę samą chorobę :)

    • Może to po prostu przyjdzie z czasem? W sumie z tym wiąże się jeszcze jedna rada, o której powinnam wspomnieć – nic na siłę :)

      • Hah, racja. W Internecie ponoć nic nie ginie, więc raczej lepiej nie wychodzić poza swoją strefę komfortu ZBYT daleko… ;)

  • Cieszę się, że przeczytałam ten wpis właśnie teraz kiedy jestem na samym początku. Pierwszy pomysł na bloga powstał gdy miałam jakieś 13 lat – miałam wtedy pisać o kreskówkach i stworzyć bloga z bratem, który pasjonował się informatyką i uczył się tworzyć strony www. Nic z tego nie wyszło, potem były dwa blogi kulinarne, które gdzieś przepadły, a od dwóch lat nosiłam się z pomysłem założenia bloga, który ruszył w czerwcu tego roku. Wszystkie wahania i brak działania wynikały z niepewności i strachu przed oceną. Teraz po prostu postanowiłam przestać się bać opnii innych i w końcu zrobić to co tak naprawdę chciałam. Podziwiam wszystkich, którzy wcześniej w swoim życiu potrafią podjąć tę decyzję. Moim wyzwaniem na teraz jest przede wszystkim wybaczać sobie swoje błędy :) w miesiąc popełniłam już kilka :)) wystarczy je po prostu naprawiać i nie bać się zmian!

    • Basia, czekam na pilną odpowiedź na maila, którego przedwczoraj wysyłałam do zwycięzców konkursu ;)

  • Bardzo Ci dziękuję za Twój post, pierwsza rada bardzo mi się przyda, dopiero niedawno stwierdziłam, że nie mam czego się wstydzić i po trzech latach prowadzenia bloga umieściłam do niego link na moim prywatnym profilu

    • Brawo!

      PS Czekam na odpowiedź na maila! :)

  • Jeszcze raczkuję – chociaż, momentami uda mi się na sekundę postawić stopy na ziemi :D – w temacie blogowania, ale najbardziej uderza mnie prawda o mówieniu o sobie. Jest to tak prawdziwe i oczywiste, że aż często zapominane. Ja się właśnie staram wybić z myślenia skrępowania i staram się mówić o sobie, tam gdzie znajduję na to szanse

  • Dobry post! – przyda się, zwłaszcza, że sama mam dość świeżutkiego bloga który się jeszcze nie rozkręcił (dodatkowo w dość lowtargetowej dziedzinie :D )

  • Angie

    Nie mam bloga i prawdopodobnie nie będę miała ale to nie oznacza, że rady, które znalazły się w poście nie są przydatne :) Wręcz przeciwnie!! Dla mnie szczególnie ważna jest ta mówiąca o czynach innych. To prawda, że właśnie czyny pokazują nam jakim ktoś jest człowiekiem i to na nie powinniśmy zwracać uwagę. Miłego dnia i duuuuuuuuuużo pomysłów :)

    • Racja! Ten punkt sprawdzi się w każdej dziedzinie życia :)

  • Od rana biję się z myślami czy pisać na FB o pewnym projekcie, który planuję. Racjonalna ja mówi, żeby się wstrzymać, a ta bardziej kreatywna i emocjonalna wolałaby się wszystkim podzielić na bieżąco i cieszyć się z innymi… Także tego, 4 porada w punkt! :)

  • Dzięki za ten wpis! To wiele bardzo praktycznych porad, które pomogą mnie i całej masie innych blogerów. Pewnie ogarnięcie tych kilku prostych, a jakże skutecznych wniosków zajęłoby nam sporo czasu. A tak mamy „gotowca” ;)

  • pierwsza rada idealnie opisuje moje podejście, które zamierzam oczywiście zmienić ;). Dodatkowym problemem jest fakt, że do tej pory nie korzystałam z mediów społecznościowych i nie koniecznie za nimi przepadam. Obserwując z boku, co cieszy się popularnością, czasami dopada mnie zwątpienie, czy warto tworzyć wartościowe treści. To niezwykle frustrujące i tutaj muszę wykonać dużą pracę. Punkt nr 3 – rzeczywiście ;) ! – do przemyślenia. Bardzo inspirujący tekst – dzięki.

  • Najtrudniej wyjść poza tę strefę komfortu i zacząć mówić głośno o swoim blogu. Ja wciąż obawiam się, że ktoś uzna moją przestrzeń w Internecie za głupotę i zapychacz miejsce, ale zbieram się w sobie by to zmienić.

  • Ja niby piszę bloga już ponad 2 lata, ale nie chwalę się tym publicznie zwykle. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której informuję moich sąsiadów, nauczycieli, czy inne bliskie osoby o tym, że prowadzę swoją stronę. Niby staram się, próbuję, czasem komuś podrzucam linka, ale jednak dziwne uczucie tego, że chcę „wyłudzić cokolwiek od kogos” albo strach, że się ośmieszam, zawsze mi towarzyszy.

    • Myślę, że tu nie chodzi o informowanie wszystkich, przy każdej możliwej okazji – to musi wychodzić naturalnie, od Ciebie. Może po prostu to przyjdzie z czasem? :)

      • Mam nadzieję, że tak będzie :) Chociaż wokół mnie jest masa osób, które nie zdają sobie sprawy, że piszę i czasem naprawdę chciałabym im powiedzieć, tylko coś mnie powstrzymuje…

  • Dziękuję! <3 Mówić o sobie, ale nie zapowiadać przedwcześnie. Wciąż się tego uczę, ale wierzę, że pójdzie mi coraz lepiej :)

  • thatsberry

    „Zmiany się wprowadza, a dopiero potem o nich mówi” – to zdanie nie daje mi dzisiaj spokoju! Przeczytałam twojego posta po pracy i nadal o tym myślę. Bardzo życiowe. Muszę to zdecydowanie wprowadzić do swojego życia. Dziękuję! :)

  • Gratulacje za Smashing Magazine :) Rzeczywiście świetny portal, jeden z bardziej znanych w środowisku programistów. A zwłaszcza WebDeveloperów ;)
    Uff.. mnie najbardziej dotyczy punkt 4. Nadal próbuję się nauczyć nie rzucać obietnicami. W pierwszych miesiącach prowadzenia bloga często pisałam, że rozwinę jakiś temat, napiszę jakiś artykuł, opiszę coś np. za tydzień. I potem się zarzynałam, by wywiązać się z obietnicy. Bo jak na złość – nie zapominam. Teraz staram się ostrożniej zapowiadać tematy czy zmiany i jeśli to możliwe nie określać terminu :) Przy 7-tygodniowym dziecku byłoby to strzałem w kolano i powodem do stresu ;)

    • Dzięki, Żaneta! Ta nauka dotycząca składania obietnic i zapowiadania zmian chyba prędzej czy później pojawia się u każdego. Grunt, by wyciągać z niej wnioski i czasem w porę ugryźć się w język :)

  • Niektóre fragmenty to tak jakbym czytała o sobie :))) O tapetach w Smashing Magazine marzyłam już kiedy prowadziłam pierwszego bloga (dawno, daaaawno temu), ale do tej pory nie miałam odwagi wysłać tam swoich prac. Ależ miałam szeroki uśmiech, kiedy zobaczyłam tam Twoje tapety! :)
    A informację o moim blogu wrzuciłam na mój prywatny profil na fb dokładnie 2-3 dni temu. Świetny post, bardzo fajnie to wszystko się czyta (i znowu – w pełni zgadzam się z tym, że „lifestyle” na blogu jest potrzebny!)

    • Dzięki! A co do informacji o blogu: przyznaj, że to świetne uczucie – wrzucić na swój profil coś takiego i stwierdzić, że świat wcale się przez to nie zawalił ;)

  • Anna Tyrała

    Dziękuję za rady, naprawdę bardzo przydatne :)
    Gratulacje za Smashing Magazine :*

  • Po ponad dwóch latach prowadzenia bloga nadal mam opory w udostępnianiu postów na prywatnym profilu… Natomiast z ostatnim punktem jak najbardziej się zgadzam, ile razy się zdarzyło, że byłam bliska podzieleniem się z ludźmi planem, który nie wypalił ;)

  • Kasia

    lubię takie Twoje wpisy :) gdzieś z tyłu głowy chciałabym założyć bloga, ale póki co jestem na etapie dojrzewania do tego pomysłu. Więc jestem na 1 pkcie Twojej listy ;) może kiedyś… A póki co- pozdrawiam ciepło ;)

  • zgadzam się w 100 % :)
    gratulacje publikacji na Smashing Magazine :D
    trzeba się odważyć i pokazywać światu i nie zniechęcać ale pracować dalej nad swoimi umiejętnościami i rozwijać się !

  • Nie bloguję długo więc ten wpis jest dla mnie bardzo wartościowy i na pewno kiedyś jeszcze przypomnę go sobie, dzięki <3

  • Świetny wpis! Nawet nie zdawałam sobie sprawy z ilości błędów, które popełniam czekając na „swój moment”. Bardzo inspirujesz. :)

    P.S. Czekam na więcej wpisów tego typu. ;)

    • Dobrze wiedzieć, że się przydają! :)

  • Pamiętam, jak jednego dnia miałam mnóstwo pomysłów i motywacji, napisałam na fanpage’u, że będą zmiany i częściej dodam wpis… i oczywiście nie wyszło. Teraz wiem, że nie mogę tak pisać i dobrze, że o tym napisałaś w poście. Niby drobiazg, ale ważny. Buduje naszą wiarygodność.

  • Niby oczywiste rzeczy, a tak ważne i często zapominane.

  • Gratulacje sukcesu ze Smashing Magazine. To niesamowite ile osob zobaczy Twoja tapete. Mysle, ze pierwszy punkt jest bardzo wazny, ale ciezko sie do niego przekonac. Co zmienilo Twoje nastawienie?

    • Przede wszystkim przestałam rozważać każdy krok w kontekście: „Ale co, jeśli każdy to zobaczy/wszyscy moi znajomi będą wiedzieli, co robię/ktoś to wyśmieje?”. Odetchnęłam z ulgą i kolejne decyzje podejmuję już o wiele pewniej :)

      • Dzieki za odpowiedz. To bardzo fajnie uslyszec, ze nie tylko mi towarzysza takie mysli. A jeszcze bardziej to, ze sa osoby, ktorym udalo sie pozbyc tego typu mysli.

        Pozdrawiam i bede wypatrywac kolejnych Twoich tapet w Smashing Magazine :).

  • Dzięki za ten wpis! Wszystkie rady bardzo mądre i niebanalne. Czy nie miałabyś kiedyś ochoty rozwinąć pkt. 2? Po dokształceniu się z marketingu internetowego założyliśmy sobie z mężem wstępny budżet na reklamę i bloga, ale wciąż czujemy się zbyt zieloni, żeby z niego skorzystać. Kiedy jest dobry moment? W co warto inwestować i ile? Nie chcę reklamować niegotowego produktu, ale boję się wpaść w pułapkę czekania, aż wszystko będzie „idealnie” (bo wiadomo, że nigdy nie będzie, blog się będzie cały czas rozwijał, a nam będą przychodzić wciąż nowe pomysły).

    • Myślę, że na te pytania trudno będzie Ci znaleźć odpowiedź, bo nie ma złotej instrukcji, która powie kiedy, gdzie, ile i za ile. Tu najlepszą opcją są próby i obserwacje, co sprawdza się u Ciebie, a co kompletnie nie. Każdy pomysł będzie wymagał innych działań, narzędzi, harmonogramów. Musisz trafić na to, co pasuje akurat Tobie :)

  • Świetny wpis! Wielkie dzięki! Niby wszystko takie oczywiste, ale faktycznie musi odblokować się jakaś klapka w głowie, żeby to wszystko zastosować :)

  • Świetny tekst! Ja nadal mam opory przed udostępnianiem blogowych rzeczy swoim znajomym, ale walczę z tym :)

  • Dzięki! Pewne rzeczy widzę już teraz, a niektóre gdzieś tam czekały w podświadomości- czasem wiemy pewne rzeczy, ale o nich po prostu zapominamy lub ignorujemy.

  • Dzięki za ten tekst. Punkt 1. – muszę sobie wydrukować i powiesić na lodówce, abym o tym nie zapominała. Punkt 2. – do przemyślenia. Punkt 3. bardzo mnie rozbawił – też mnie śmieszą te lamenty po kolejnych zmianach na Facebooku, a chodzi o to, że ludzie tak naprawdę nie lubią żadnych zmian w swoim życiu, bo dobrze było po staremu ;) Ja pamiętam jeszcze czasy, gdy na Facebooku nie było jeszcze przycisku Like! Nie wiem, jak my wtedy żyliśmy :D A co do punktu 4. – masz całkowitą rację :)

  • Radosław Kowalski

    Bardzo ciekawy tekst, będe z niego czerpał garściami. Dziękuję.
    Pozdrawiam :)

  • ja tez dopiero teraz nauczylam się chwalić sobą i polecać innym. i prawie od razu to zaprocentowalo!
    natomiast dla mnie ważne jest, tak uber alles, pozostawanie w zgodzie z sobą. jeśli oznacza to mniejszą popularność w zamian za nie-robienie pewnych rzeczy z którymi czułabym sie źle – niech tak będzie. ale mam ten komfort bo mam stała pracę.

  • No i pięknie! Przeczytałam te rady jednym tchem, bo jesteś jedną z tych blogerek, które bardzo cenię! :) Teraz widzę jak wiele jeszcze przede mną :)

    • Dzięki, miło to czytać :)

  • okiemwariata.com

    Przydatny i wart uwagi tekst. Ja wciąż mam problem z przełamaniem wstydu i odważnym mówieniem o tym, że piszę…

  • Bardzo dobrze napisany tekst! Tak naprawdę większość tych rzeczy wiedziałam, ale czasem trudno do czegoś przyznać się przed samym sobą, więc nic się nie zmienia, bo tak jest wygodniej :/

  • Tak to jest, że dopiero po pewnym czasie dostajemy olśnienia. Moje blogowanie czasem idzie świetnie, a czasem gorzej, ale to podobno normalne. Dopiero niedawno zaczęłam robić dobrą analizę. Dla mnie najtrudniejsze jest mówienie o blogu wśród rodziny i znajomych, ponieważ czerpię dużą radość z blogowania. Niestety w moim otoczeniu są osoby, które zawsze zadają dziwne pytania, typu czy zarabiasz na tym, ile osób to czyta itd, dlatego wśród nich nie chwalę się głośno. Mam znajomych, którzy trafili sami :)

    • Myślę, że to całkiem standardowe pytania wynikające z czystej ciekawości :) Ja też setki razy odpowiadałam na pytanie: „Jak na tym w ogóle można zarobić?”. A jeśli nie chcesz o tym mówić, możesz sobie zawczasu ułożyć jakąś wymijającą odpowiedź :)

  • świetny i bardzo mądry post :))) Właśnie już nie dodajesz tych podsumowań tygodnia a ja własnie bardzo je lubiłam u Ciebie podglądać:))

    • Po jakimś czasie ta seria znudziła nawet mnie. Uznałam, że na Instagramie publikuję na tyle regularnie, że każdy może tam obejrzeć zdjęcia i zobaczyć, co u mnie słychać :)

      • Tutaj było więcej:))) Czytam Cię już od baaardzo dawna i podziwiam:))

        • Dzięki, bardzo miło mi to czytać :)

  • KW

    Fajny post. Chyba będę tu częściej zaglądać po więcej inspiracji. :)

  • Świetne rady! Ja mam ogromny problem z mówieniem o sobie, o swoim blogowaniu głównie, często jeszcze boję się „co powiedzą znajomi/inni” itp., ale bardzo staram się nad tym pracować. Coraz częściej na szczęście wychodzę ze swojej strefy kompfortu, przełamuję strach czy jakieś wewnętrze bariery i właśnie zmotywowałaś mnie do zrobienia tego znowu. Mam nadzieję, że moje najbliższe działania przyniosą sukces, a nawet jeśli nie to przynajmniej będę mogła powiedzieć, że spróbowałam ;) Bardzo Ci dziękuję! :)

  • Hah, wiadomo, jak się nie wyjdzie przed szereg, to blog będzie mieć kilku przyjaciół, ale nic poza tym. Pisanie to jedno, a marketing drugie. Zbyt dużo osób zajmuje się tą dziedziną, by czekać na wypromowanie.

  • Punkt pierwszy bardzo trafny z którym mam ogromny problem. Prowadzę bloga od dwóch i pół roku i tak naprawdę mało kto ze znajomych o nim wie, a kiedyś był wręcz tajemnicą. Bałam się oceny, tego że pewnie inni pomyślą, że piszę bzdury itp. Od kiedy się przełamałam i coraz częściej o tym mówię widzę różnicę. Ale musiałam poczuć się pewnie…

    • Też czasem myślę, że chyba trzeba do tego w pewien sposób dojrzeć :)