Trening kreatywności – zadanie 2

zadanie-2-kreatywnosc

Ale mnie cieszy, że tak wiele osób zaangażowało się w pierwsze zadanie! Fajnie było podglądać Wasze rysunki – niektóre były szalenie pomysłowe. Pora jednak na kolejne wyzwanie. Znowu trzeba będzie wytężyć trochę szare komórki. Tym razem również przyda się kartka i coś do pisania, ale śmiało można tworzyć również w pliku tekstowym na komputerze.

Zadanie 2

  • Wybierz jedną literę alfabetu.
  • Stwórz krótkie (jeśli dasz radę, może być długie) opowiadanie zawierające wyłącznie słowa zaczynające się od wybranej litery.
  • Nie wolno używać wyrazów zaczynających się od jakichkolwiek innych liter.

To zadanie stworzone przez Krzysztofa J. Szmidta, autora książki; „Trening kreatywności. Podręcznik dla pedagogów, psychologów i trenerów grupowych”. Nie ma w nim ograniczeń czasowych. Możecie wymyślać do woli. Co więcej, pewnie szybko odkryjecie, że im dłużej się zastanawiacie, tym więcej pasujących słów przychodzi do głowy.


Zobacz wszystkie zadania


Do dzieła! Jeśli macie ochotę, możecie wrzucić swoje opowiadanie w komentarzach. Poza trenowaniem twórczego myślenia, to z reguły również świetny sposób na poprawę humoru. Czasem wychodzą z tego naprawdę absurdalne historie. A jeśli podoba Wam się zadanie, będzie super, jeśli poślecie je w świat, udostępniając przez Facebooka :)

  • Natalia

    Pewien Paweł płynął pewnego piątku przez publiczną pływalnię. Podskoczył, plusnął! Poprawił pływaczki płynnym pstryknięciem.
    Paulina pozdrowiła piękną Polę pośród piwonii. Park pałacowy pozytywnie poprawia produktywność podczas pracy. Pewnie pomyślą – pomylona – ponieważ pląsam pośród piwonii!
    Pójdę pieszo – pomyślał Piotr. Pieczarki, pasztet, polędwica..Przyszedłem po..
    – Po piwo! – Pani Pelagia poprawiła Piotra.
    Paweł, Paulina, Piotr pomachali Pani Pelagii, poszli pod pizzerię „Pieczarka”. Pizza pyszna, popołudnie przyjemne – powrót potrzebny. :)

  • Robi się coraz ciekawiej:)

    Opędza się Ola od oswojonej orki- obawy olania. Orka oniemiała, ot olśniewającą obwołana. Ola okrąża ostrożnie orkę obściskując osła Oskara- omen! Ot oburzony osioł Olę obejmuje, orkę odgania, opończę oferuje:
    -Olu, opa!
    Odjeżdżają orki ofiary, orka opuszcza ogon:
    -Oj, ośle!
    :D

  • Ola

    Huhu, podoba mi się to zadanie! :D

    Pewna ponętna pani posiadała prawdomównego psa. Pies potrafił porównywać pieniądze, powodując później potężne poruszenie pośród papug. Pewnego popołudnia pani poprosiła psa, poniekąd podejrzewawszy pomyłkę.
    – Przeczę! – powiedział pies. – Pomyłki po prostu pomijam.
    – Potwierdzamy! – przytaknęły papugi.
    – Prawda popłaca – pomyślała pani.

    • Boskie! :D

    • Asia

      Świetne!! :D:D

  • Justyna Anlu

    Szedł stary Sasza szosą sprężyście, sok soczysty sączył szybko.
    Swobodnie stąpając spotkał Samuela syna sąsiada Stanisława .
    Starzy sojusznicy stanęli spokojnie szukając spojrzeniem skrawka suchego.
    Siedli, stuknęli się szklankami soków.
    – szpinakowy smaczny, spróbuj serowego – Sasza splunął serowym sokiem – są smaki słodsze słonecznikowy, selerowy.

    Spojrzeli – szosą skradał się słoń statecznie. Szukał schronienia sprzed szarawych strzelb.
    Sąsiedzi szybko szklanki skończyli , szosą szybko spieprzyli – się słonia strwożyli.
    Szok szybko Stanisława spłoszył, Sasza słoniowi schronienie stworzył.

    Skończyło się strzelanie.
    Sasza – słoń skumplowali się.
    Siedzą skryci szałasem, sącząc szybko soczysty sok.

    • Świetne! Ja wybrałam P i tak mi strasznie zaimka zwrotnego „się” brakowało…

    • Świetnie się czyta te historie :D

  • Aga Nap

    Nocą Natalia nuciła nanana. Norbert nieśmiało namawiał: Natalio nie nuć. Norbercie nie nudź! Natalia natychmiast nerwowo nakazała. Nadchodziło nocne nieszczęście. Natalia natarła na Norberta nadal nucąc. Norbert nastąpił na nogę Natalii. Natalia napluła Norbertowi na nos. No niesamowite!

    • Biedny Norbert :D

      • Aga Nap

        Niegrzeczna Natalia! ;)

  • ZielonyKorek

    Oj chyba muszę częściej ćwiczyć, bo ciężko ciężko :)

    Markotna Marta miarą mierzy mieszkanie. Metraż ma marny- myśleć musi mądrze. Mebli ma milion- miejsca malutko. Ma marzenie- móc moc motyk mieścić! Magię meblowania ma Marta marudna. Myśli- może mama mądrzejsza, mierzy miarką mistrzowsko, muszę mamę mą mieć musowo!

    Pozdrawiam :)

    • Może i ciężko, ale wyszło świetnie :)

  • Coś dla mnie: pisanie jest zdecydowanie bardziej moją bajką niż rysowanie! Największy problem miałam z zachowaniem właściwego trybu (dokonany czy niedokonany). A przy okazji uświadomiłam sobie, że spójniki można często z powodzeniem zastępować imiesłowami przysłówkowymi. Warto wiedzieć ;) Ale ad rem, oto co stworzyłam w pół godziny bez zaglądania do słownika:

    Popołudniami pewien pastor powiadał pielgrzymującym:
    – Pamiętacie piątek piętnastego? Pan Paweł palił papierosy. Paulina pilnowała psa Piotrowskich. Pedagog Pawełka podróżował pieszo, patzrąc ponad ptaki. Pechowo padł pod pojazd pędzący po pijanemu pod prąd.
    „Panie!” – powiedział paskudnie pijany pasażer. „Patrz pan pod pantofle!”
    Pedagog podniósł pupę, potrząsając portkami.
    „Popatrzę” – przytaknął.
    – Popatrzył? – pytali pielgrzymi.
    – Prawie – podpowiadał pastor, puentując:
    – Pewniej patrzeć prosto!

  • Magda

    Przykładna Paulina prędko popędziła przed południem prosto po piękne pomidory. Partner Pauliny, Paweł, przyrządził pyszną porcję pomidorowych pierogów posypanych przetartym parmezanem. Po posiłku państwo Polańczykowie pomaszerowali przez pięknie pokolorowane pastelami pola pszenicy. Pies państwa Polańczyków pobiegł polować. Po pięciu podskokach pochwycił ptaszka – papugę. Papużka pocałowała psa Pimpka po policzku, potem pofrunęła. Pimpek przysiadł patrząc prosto przez pola pszenicy.

    Perfekcyjny pomysł Paulinka! :) Pozdrawiam

  • Przyznaję, że te treningi kreatywności są świetne! Oby było ich jak najwięcej, świetnie się bawię wykonując je :D Naprawdę genialny pomysł, pozdrawiam!

    • Ale miło! Bardzo się cieszę :)

  • Pani Patrycja przeprosiła Pana Piotra po południu przez przyjaciółkę (? xD) Patrycji, Polę. Pan Piotr przyjął przeprosiny przyjaźnie patrząc na Patrycję. Po przeprosinach poszedł po pomidory, ponieważ planował przyrządzić pomidorową. :D
    Pierwsze zdanie brzmi strasznie głupio i chyba nawet nie jest poprawne xD ale to nie o to chodziło w tym zadaniu, prawda? haha :D

  • To jest genialne! Sztuka! :D

    • Patryk Łopatko

      Dziękuję bardzo.

  • Paula

    Frywolny Francuz François fukając formował finezyjne faworki. Formalnie faworyzował foremne frykadelki, flirtujące foczki, fruwające fikuśne falbanki… Furkocząca farelka fajczyła frajerowi flanelowy fartuch – fiasko fantazjowania!

  • Asia

    „Buuu! Bez Bartłomieja będzie beznadzieja!” brzmieli biesiadnicy baru „Bury Borsuk”, brzęcząc butelkami. „Bez barmana Bartka będzie buro, będzie buractwo…”. Biadolili bezmyślnie, bulwersując Beatę, barczystą blond barmankę. Browary buzowały, butelki brzęczały, Beata bzikowała.
    Bartek, brat bliźniak Błażeja, beatboxera „Briefly Baked Bones” był bezspornie boskim barmanem, bezustannie bawiącym bywalców „Burego Borsuka”. Biegał biczując bandziorów blisko białostockiego boiska, bohatersko broniąc bitego bezlitośnie brata. Bryzgało błoto i bełkotliwe bluzgi. Bijatyka była bezwględna, bezprzecznie będą blizny! Bandyci bojowym braciom biegiem bryknęli. Bliźniacy byli bezkonkurencyjni! „Będziemy bokserami!”. Będzie bar bez Bartka, „Briefly Baked Bones” bez Błażeja…

  • magitagi

    „Teraz to tylko tyć!” – tym twierdzeniem troskliwa Tosia torturowała tatę. Tato Tosi, tudzież towarzysz Tadeusz tulił tymczasem tuzin truskawkowych talarków. „Talarki trują!” – teraz truła tacie Tatiana, telewizyjna twarz Teleranka. „To trudno!” tata Tadeusz trwale trzymał tubę truskawkowych talarków.

  • Lidka Rydzewska

    Kiedyś, po równie kreatywnym spotkaniu z przyjaciółmi wywiązała się taka rozmowa na fb (w rolach głównych: M- przyjaciel, K- przyjaciel na doktoracie,Przystojniak- mąż geodeta, L- ja):

    „K: Przeepicka posiadówka. Prawda?
    M: Przaśne przyjęcie
    L: Przyznam Panowie – poczułam pilną potrzebę powtórzenia pogaduszek. Planuję po przyszłym poniedziałku. Podzielacie poglądy? Powinnam podjąć Panów przekąskami… Paluszki pasują? :-)
    M: Piękną Panią pragnę powitać :) patrząc przyszłościowo przedstawiona propozycja pasuje Panom potwornie ;)
    L: Przyszły Pan profesor potwierdza?
    M: (Pisząc prawie przejechałem Politechnikę ;) )
    L: Przystojniak przemówi? Pozytywnie przyjmujesz propozycję przyjęcia poinformowanych? :-)
    K: Pan Profesor pasuje. Poważnie popił. Pewnie pół pojemnika przyswoił. Nie gram z wami, za slaby jestem…
    M: Poległeś przyjacielu ;) Przystojniak prawdopodobnie prowadzi precyzyjne pomiary przemieszczeń poziomych pomimo ponurej pogody ;)
    L: Pan-prawie-profesor popsuł przewrotne pisanie… Przeproś potulnie!

    M: Podczas podróży powrotnej poświadczyliśmy przejazd publicznym pojazdem przykładając plastikowy prostokąt Panu powodującemu powstanie poczucia paniki pośród poszczególnych pasażerów ;)
    M: Przerwa – powoli przesadzam ;)

    L: Planujesz później podobne pisanie? :-) Prawdopodobnie po południu poczujesz przesyt :)”

    Słowa były prorocze, bo już nie wróciliśmy do tej dyskusji w takiej konwencji.

    Dziękuję Paulino, że przypomniałaś mi miłe chwile :)

    Pozdrawiam :)

  • Agata Kaczmarek

    Przystojny Pan Paweł Pustułka pospiesznie poszedł po przecier pomidorowy ‚Pudliszki’. Postanowił przygotowywać posiłki podczas podróżowania przyjaciółki Pani Patrycji po północnej Polsce. Podczas podróży przyjaciele pojechali pooglądać pomnik Piotra Pierwszego. Paulina prawdziwie płakała, ponieważ Piotr przypominał piękną przeszłość przeżytą przy Paradziadku Przemysławie – pisarzu piszącym powieści przygodowe. Pan Paweł próbował pomóc Pani Paulinie, pragnąc pocieszyć, przytulić, pocałować.

    Pani Paulina podczas północnej przejażdżki pokochała Pawła. Powstał początek pięknej przyszłości. Państwo Pustułka pozostali parą.