Dziwne fakty, których jeszcze o mnie nie wiecie

Na blogach, które śledzę, czytam z wypiekami na policzkach absolutnie każdy wpis, który przybliża ich autorów. Uważam, że to świetny sposób, by lepiej ich poznać i przy okazji zburzyć trochę tych idealnych wyobrażeń, które snujemy na ich temat, sugerując się jedynie blogową otoczką. Jak zatem wytłumaczyć fakt, że na moim blogu nie ma ani jednego takiego wpisu?

Odpowiedź jest prosta: Czasem tak bardzo skupiam się na tym, by na blogu przekazywać konkrety i przydatne informacje, że gdy tylko przyjdzie mi do głowy wpis taki jak ten, zbywam go myślą z kategorii „Kogo to właściwie zainteresuje?”. A przecież sama nieustannie czytam je u innych! Najwyższy czas przerwać to błędne koło i wrzucić na luz. Dziś nie tylko opowiadam Wam o moich największych dziwactwach, ale również liczę, że do tego opowiadania dołączycie.

Warstwy na moich kanapkach zawsze muszą mieć określoną kolejność

Najpierw masło, potem sałata, wędlina, ser, pomidor, ogórek lub inne dodatki. Nigdy inaczej. Wydawało mi się, że to najnormalniejsza rzecz pod słońcem, dopóki nie zamieszkałam z moim chłopakiem, dla którego ta kolejność nie miała absolutnie żadnego znaczenia. Zdarzało mi się rozkładać całą misternie przygotowaną przez niego kanapkę i układać ją od nowa, bo zjedzenie jej w konfiguracji z sałatą na samej górze było dla mnie nie do przejścia.

Byłam przekonana, że zwiążę swoją przyszłość z szyciem

W dzieciństwie miałam miniaturową maszynę do szycia i zestaw do tkania (chyba nawet zrobiłam na nim szalik), a moim ulubionym zajęciem było szycie ubrań dla lalek Barbie. Razem z koleżanką zbierałyśmy każdy skrawek materiału, który nadawał się do uszycia spódnicy czy bluzki. Niestety, mimo że z czasem dorobiłam się prawdziwej maszyny do szycia, zapał przeminął, a dziś strasznie żałuję, że nie pociągnęłam tej pasji.

Nie potrafię zasnąć bez przykrycia

Nie ma dla mnie znaczenia, czy śpię w kraju, w którym nawet w nocy temperatura sięga 30 stopni, czy we własnym mieszkaniu w środku zimy. Zawsze muszę mieć coś do przykrycia, inaczej nie zasnę. Kiedyś byłam gotowa iść na recepcję i upomnieć się o kołdrę, gdy w hotelowym pokoju zastaliśmy zasłane łóżko z samymi poduszkami. Na szczęście znaleźliśmy przykrycie w szafie. Dodam, że na zewnątrz było wówczas jakieś 40 stopni.

Z tym wiąże się też fakt, że wiecznie marznę. Za oknem może być pełnia lata, a ja i tak niemal zawsze wieczorem stwierdzę, że zimno mi w stopy i… założę skarpety.

Na powitanie często słyszę „Ale jesteś wysoka!”

Mam prawie 180 cm wzrostu i dość trudno się tego domyślić wyłącznie na podstawie publikowanych przeze mnie zdjęć. Dlatego właśnie niemal zawsze, gdy spotykam się z kimś „z Internetów”, z kim wcześniej nigdy się nie widziałam, na powitanie pada właśnie to zdanie. Pomyślcie tylko, ile razy muszę słyszeć to na wszystkich blogowych konferencjach ;)

Nie potrafię się powstrzymać przed czytaniem spoilerów

Jestem mistrzem w psuciu sobie zabawy, obojętnie czy chodzi o książki, filmy, czy seriale. Staram się przed tym powstrzymywać i wiem, że będę żałować, jeszcze zanim to zrobię, ale i tak zadziwiająco często ulegam. Czytam ostatnie strony książek, kiedy dopiero zaczęłam lekturę, odwiedzam strony opisujące główne wątki i punkty zwrotne seriali, w które dopiero co się wkręciłam, czytam na Filmwebie wątki oznaczone napisami „spoiler”, dotyczące filmu, który dopiero mam zamiar obejrzeć. To chyba jakaś odmiana masochizmu!

Kiedy skądś wychodzę, wydaje mi się że czegoś zapomniałam i zawsze muszę się obejrzeć

Ilekroć jestem w miejscu publicznym i przysiądę gdzieś na chwilę, zawsze oglądam się za siebie, gdy ruszam dalej. Mam poczucie, że mogłam coś zostawić, o czymś zapomnieć i czasem robię to nawet po kilka razy! Nie wiem, skąd mi się to wzięło, bo nigdy nie zdarzyło mi się zgubić czy zostawić coś cennego. Czasem trochę mnie to irytuje, ale to właściwie całkiem praktyczne dziwactwo.

Boję się wind i chodzenia po pomostach

W tych nowocześniejszych windach czuję się dużo bezpieczniej, ale te blokowe cały czas mnie przerażają. Dziś moje problemy zdrowotne pewnie by mi już na to nie pozwoliły, ale kiedy byłam młodsza, zdarzało mi się wchodzić do koleżanek na 8 piętro po schodach, byleby tylko uniknąć jazdy windą. Zawsze bałam się, że nagle odetną prąd i będę w niej uwięziona, no i moje czarne wizje kiedyś faktycznie się sprawdziły!

Idąc do kogoś, postanowiłam przełamać swój strach i wjechać windą, powtarzając sobie te wszystkie złote rady z cyklu: „Walcz ze strachem, w końcu co najgorszego może się stać?”. No i pech chciał, że akurat wtedy na chwilę zabrakło prądu, a ja utknęłam między piętrami na kilka najdłuższych minut w moim życiu. Ktokolwiek Wam powie, że to najlepszy sposób na przełamanie strachu – nie wierzcie mu!

Inna sprawa to wszelkie pomosty. Kto wymyślił spacerowanie po czymś, co cały czas się rusza i sprawia wrażenie, jakby miało spowodować, że zaraz wylądujemy pod wodą? Mamy u siebie w mieście taki długi, piękny pomost nad jeziorem. Przełamałam się do przejścia po nim zaledwie 3 razy i to zawsze w asyście kogoś, kogo mogłam ściskać za ramię. Brrr!

Mam dziwną niechęć do asymetrycznych ubrań (i niektórych przedmiotów)

Nie wiem czy to jeszcze objaw perfekcjonizmu czy tez już rodzaj obsesji, ale wszystko co asymetryczne kłóci się z moim poczuciem estetyki. Ilekroć widzę bluzki z jednym ramiączkiem, sukienki z jednym dłuższym bokiem czy osoby z jedną podwiniętą nogawką spodni, mam ochotę krzyknąć „Dlaczego mi to robisz?”. Myślę, że znaleźlibyśmy wspólny język z detektywem Monkiem.

Niezależnie od tego, ile zjem na obiad, zawsze muszę go czymś „przegryźć”

Mogę zjeść dwudaniowy obiad, stwierdzić, że nigdy w życiu nie byłam tak najedzona, a i tak najpewniej zmieszczę jeszcze kostkę czekolady albo wafelka. Ostatnio śmiałyśmy się z siostrą, że to taki zapasowy żołądek – uruchamia się, gdy ten właściwy jest już pełny. Wiem, że to nie jest najzdrowszy nawyk i toczymy o niego nieustanne boje z moim chłopakiem, ale strasznie trudno mi się tego oduczyć.


Chyba wystarczy, co? Mogłabym tu pewnie wypisać jeszcze parę dziwactw jak np. mycie się przy otwartych drzwiach łazienki, gdy jestem sama w domu (wiecie, gdyby wkroczył jakiś morderca, dobrze byłoby o tym wiedzieć) albo kończenie słabego dnia przy pląsach do „Shake It Off” Taylor Swift, ale chyba Wam daruję. Za to z dziką przyjemnością poczytam o Waszych dziwactwach! Jest coś, co zawsze dziwi Waszych bliskich?

Zapisz

Zapisz

Zapisz

  • Mam dokładnie tak samo z tym obracaniem się, gdy wstaję z ławki lub wysiadam z tramwaju :D A co do dodatkowego żołądka na słodycze to mój narzeczony i syn mają dokładnie tak samo… Młody mówi „mamo, już nie mogę” po czym 30 sekund później pyta: „Mogę słodyczka?” :D Na szczęście lubi domowe, zdrowe słodycze – dzięki czemu nie objada się tylko batonami ze sklepu ;)

  • bbika

    Ja się odniosę do kąpieli przy otwartych drzwiach :D Czasem zdarza mi się iść umyć, zostawić otwarte drzwi i jeszcze podgłośnić telewizor (jak już go włączę!), żeby mi na pewno ten fajny film nie umknął. No cóż, z jakiegoś powodu (pewnie otwartych drzwi) zawsze mi podwiewa zimnym powietrzem, choćby właśnie było gorąco. Zawsze w takiej kombinacji jest to najszybszy prysznic świata :D

  • Paula Paula

    Miło mi cię w końcu poznać! :)

  • Katarzyna Dudziak

    Ostatnio odkryłam u siebie dosyć śmieszną przypadłość. Nieświadomie w stanie spoczynku kręcę stopą znak nieskończoności :D kiedy nie mam możliwości by nią poruszać, robie to językiem po dolnych zębach- nawet robie to teraz w trakcie pisania komentarza :D

    • Mam w swoim bliskim otoczeniu osobę, która ma to samo. Ciągle musi czymś robić kółka – albo stopami albo palcami. Muszę zapytać, czy robi też językiem ;)

    • Anna J.

      A ja przebieram palcami u stóp – moją siostrę strasznie to denerwuje i przykrywa mi stopy kiedy oglądamy coś leżąc w łóżku :)

  • Marta Chodzyńska

    Mam tak samo z przykeywaniem się i przegryzaniem obiadu ;)
    Ja zawsze wyobrażałam sobie Ciebie jako wysoką osobę. Może to dlatego, że bardzo przypominasz mi moją znajomą, która ma grubo ponad 170 cm wzrostu ;) mam wrażenie, że nawet charakter macie podobny

  • Tu jest tak wiele rzeczy, które mogę do siebie odnieść, że aż się uśmiałam ;) I przegryzanie obiadu, i kolejność na kanapkach (a smarowanie pieczywa majonezem zamiast nakładania go na samą górę, to już w ogóle dramat!). Też nie mogę spać bez przykrycia, bo zawsze mi się robi zimno, nawet w upał! Ale – zawsze latem muszę skopać kołdrę z nóg, bo będzie za gorąco. Też się zawsze, zawsze oglądam jak wstaję od stolika w kawiarni, wysiadam z autobusu itp. Nawet jeśli nie ma szans, żebym coś zostawiła, bo mam tylko małą torebkę, to i tak mam ten odruch. I też czasem czytam spojlery, ale często wygląda to tak, że np. oglądam serial, dzieje się coś strasznego z jakimś bohaterem, którego lubię, to MUSZĘ zapauzować i sprawdzić, co się stanie, bo nie mogę oglądać. :D :D
    Przybijam piątkę za te wszystkie dziwactwa – wcale nie są takie niespotykane. ;)

    • Haha, też zdarza mi się zatrzymać serial żeby sprawdzić coś na temat jego fabuły :D

  • Ja też nie zasnę jeśli nie jestem przykryta. W moim przypadku nie chodzi o to że jest mi zimno bo raczej nie marznę ale muszę czuć na sobie kołdrę i to koniecznie musi być kołdra. Zwykły koc nie daje rady.

  • latowa

    To nie jest drugi żołądek, tylko osobna półeczka, na którą trafiają wszystkie słodycze :-D. Dlatego zawsze jest na nie miejsce :-)

    • Pyzanna

      jedzenie trafia do żołądka, a deser do serca :D

      • No dobra, kupuję argument z tym sercem! :D

  • Zabawne te Twoje dziwactwa, ale w sumie jeśli chodzi o kanapki – mam to samo! I dodatkowo musi być co najmniej 6 różnych składników (oprócz pieczywa) – wtedy czuję się spełniona, a posiłek mnie uszczęśliwia, bo taki ładny, smaczny i zdrowy ;)
    A co do moich nawyków… Zawsze śpię z kołdrą między kolanami, do zaparzonej Inki wlewam ciepłe mleko, nie cierpię marnowania jedzenia, więc zazwyczaj się przejadam (jak mama nałoży porcję to nie ma litości…), nie umiem się opanować przed zjedzeniem całego opakowania słodyczy, które lubię. Tak, moje życie krąży wokół jedzenia ;)

  • stopthedot

    Niiiiigdy nie zrozumiem ludzi, którzy kładą sałatę na spód. Sałata na samej górze pozwala naładować na kanapkę tak dużo dodatków, jak się da, a potem przykrywam to sałatą i – tadam! nie spada! :D

    • Potwierdzam :)

    • Zawsze słucham tego samego argumentu od mojego chłopaka! :D
      Ja z kolei twierdzę, że lubię widzieć, co zjadam, a składniki kanapki ułożone na sałacie wyglądają dużo estetyczniej.

  • a dla mnie np musi być najpierw ser, a potem szynka ;D ale ogólnie kolejność się zgadza ;D i też się zawsze obracam, sprawdzam, powtarzam sobie sto razy co wzięlam, albo jka zmaylam sklep to sobie powtarzam, że to zrobiłam to to to sramto owanto żeby mieć pewnośc że wszystko jest zrobione, ostatnio nawet obawa przed zgubieniem/zostawieniem czegoś wzrosła do tego, że jak idę i słyszę coś, jkaby upadlo to zawsze sie odwracam i patrzę czy to mi przypadkiem z torebki coś nie wypadło… tak na wszelki wypadek haha

    • aaa! i co do przykrywania się w nocy, ja z kolei muszę mieć przykryte ramiona wtedy usnę nawet kiedy mam tylko ramiona przykryte, a reszta o hahaha

  • Asia

    Kilka lat temu utknęłam z trójką znajomych w szklanej, malutkiej windzie w hostelu w Krakowie. Na ponad pół godziny. Był to wieczór sylwestrowy, godzina ok. 22… Powiem tylko, że było „wesoło”… Mały uraz trochę mi został.
    Z przykryciem mam podobnie. Musi na mnie leżeć chociażby róg kołdry, bo inaczej czuję się bezbronna przed nocnymi potworami :))
    I trochę nie na temat – bardzo Ci ładnie w tak upiętych/związanych włosach :) Przyzwyczaiłam się, że masz przeważnie rozpuszczone i ledwo Cię poznałam :D

    • Dzięki, Asia! Upięte włosy to u mnie zawsze znak, że odkładam wizytę u fryzjera.
      Ale ostatnio odkładam ją z premedytacją – upięte włosy to prawdziwe wybawienie latem :)

  • Atta

    O tak, przegryzanie obiadu czymś słodkim to podstawa! No dobra – jeśli obiad był słodki, to wówczas sięgam po coś słonego (oscypek po naleśnikach na słodko to genialne rozwiązanie!).

    U mnie dziwne nawyki to:
    1. Mieszam smaki. Zawsze. Chipsy paprykowe z Kinder Czekoladą to standard – nawet Luby wie, że jeśli kupuje jedno, to musi kupić także drugie (nawet jeśli zapieram się rękami i nogami).

    2. Śpię przykryta nawet w upały – doskonale Cię rozumiem.

    3. Ciągi cyfr sprawdzam kilkanaście razy (moja prawa półkula wiecznie miesza, dlatego rok 1410 miałam w zeszycie zapisany także jako 1140 i 1041 – dopóki koleżanka nie pożyczyła ode mnie zeszytu, dopóty w ogóle nie widziałam błędów).

    4. Wszystko planuję i co gorsze – dawnej o tym mówiłam całemu światu (i tak zamiast „zaraz Ci to wydrukuję” mówiłam „zaraz Ci to wydrukuję, tylko pójdę siku, umyję ręce i je pokremuję” – po co komu takie detale?). Teraz nie zdradzam już niepotrzebnych szczegółów, ale i tak muszę wszystko zaplanować.

    5. Odkurzam od lewej do prawej, nigdy na odwrót :)

    • Piona! Mnie też zdarza się mieszać smaki, dziwnie zapisywać liczby, a o obsesji kontroli nawet nie wspomnę :D

  • Małgorzata

    Podpisuję się pod czytaniem spoilerów i przegryzaniem obiadów. Oprócz tego:

    – Mam ogromny słowotok zawsze gdy się stresuję.
    – Nie zasnę przy otwartych drzwiach w pokoju.
    – Wchodząc do sklepu zawsze idę na prawo i nigdy inaczej.
    – Przeglądam gazety od końca.
    – Nie wypiję herbaty z kubka, używam tylko szklanek.
    – Zdarza mi się liczyć schody, kiedy po nich wchodzę.

  • O kurcze, mamy sporo wspólnego. No żeby sałatę dawać na górze – niewyobrażalne, przecież wtedy łatwiej spada. Trzeba być logicznym w życiu :P Też nie znoszę asymetrii w ubraniach (w sztuce może być, ale najbardziej kocham te stare budynki poniemieckie,w których wszystko jest symetryczne). Pomostów nienawidzę, zawsze muszę po nich chodzić trzymając się kogoś. Najgorzej, że jednocześnie lubię „survivalove” spacery i wielokrotnie przechodziłam przez strącone drzewa, rozlatujące się wiadukty, chodziłam po murkach, ale zawsze panikując i przeklinając, co bardzo pomaga :D Windą jeźdżę tylko dlatego, że mieszkam na 2 piętrze i wychodzę z założenia że przez te kilka sekund jazdy raczej nie zdąży się zepsuć…

    • Przeklinania nie próbowałam, ale myślę, że w tłumie może być ciężko ;)

  • Taak, nie zasnę jeśli czymś się nie nakryję i obojętnie ile stopni by nie było! Również oglądam się za siebie ilekroć skądś wychodzę, inaczej nie mogę. Czasem nawet wracam by sprawdzić raz jeszcze… :D To samo z klamką – mimo, że zamknę drzwi, to i tak ją naciskam. Mam jeszcze manię zamykania drzwi i gaszenia świateł – w pracy, na studiach, gdziekolwiek… :D jak jadę autobusem, to wolę stać i możliwe, że dziwnie to wygląda, gdy autobus jest pusty i pełen miejsc, a ja jednak z żadnego nie korzystam. I nie cierpię, gdy ktoś idzie za mną – wolę się zatrzymać i przepuścić tę osobę, abym to ja za nią szła i miała ją na oku.

    • Ja też dołączam do teamu naciskaczy klamek :D

  • Sałata na szynce/serze, ale przed pomidorem :D A przykrycie musi być, inaczej się nie da. Generalnie śpię przykryta po uszy.

    • Mar_celi_na

      U mnie to samo :D

  • madameee7

    Z kolejnością na kanapce mam to samo :D Ostatnio nałożyłam sobie wszystko co chciałam, posypałam zieloną cebulką i zapomniałam dać sałatę. Mama powiedziała,żebym dała ją na góre, ale kłóciło mi się to z moją estetyką i wszystko musiałam ściągnąć i nałożyć z powrotem, bo przecież sałata MUSI być na samym dole :D

  • Ja z kolei muszę mieć ułożone danie na talerzu w określony sposób… na górze ziemniaki, kasza lub ryż, dół-lewo mięso, dół-prawo sałatka. Każda inna konfiguracja powoduje irytację i bezustanne kręcenie talerzem ;)

    • Pyzanna

      nie jesteś sama :D

    • Sandra

      To u mnie też tak jest, tylko mięso po prawej a surówki po lewej .
      Musi tak być i koniec :D

  • Pyzanna

    też muszę mieć zawsze coś do przykrycia i sprawdzam czy nie zostawiłam czegoś np w autobusie… z dziwactw moge dorzucić swoje – zawsze mam ‚swoje miejsce’ czy to w metrze czy w autobusie ma dla mnie znaczenie gdzie usiąde :D

  • Hrabina Weltmeister

    To o warstwach na kanapce i o niechęci do asymetrycznych rzeczy to jakbym czytała o sobie!

  • Schaudinn

    O rany, te spoilery! Już myślałam, że nikt mnie nie zrozumie bo jak można chcieć psuć sobie zabawę, ale uff. ;) Czytam komentarze do każdego niemal odcinka serialu, sprawdzam koniec książki, czytam recenzje ze spoilerami, opisy postaci w grach (najchętniej wyszukuję informacje o ich ewentualnej śmierci, żeby się nie przywiązywać :P). U mnie to zdecydowanie nie jest masochizm, po prostu nie mogę znieść za dużego napięcia. Wolę być przygotowana na najgorsze i móc w spokoju cieszyć się serialem/filmem/czymkolwiek.

    • No dobra, przyznaję, że to wytłumaczenie brzmi dużo lepiej. Będę go używać ;)

  • Sałata na górze?! Jak tak można! Musi być zaraz po maśle:)) To oczywiste;))
    I ja też podczas snu muszę być przykryta, nie zasnę bez kołdry.

  • Vashti

    Spoilery doskonale rozumiem :) Ja nie zasnę, jeśli jakaś szafka w mieszkaniu jest otwarta. Co do jedzenia to jajecznicę jem z ketchupem, nie lubię jeść mięsa w retauracjach (szczególnie kurczaka), bo musi być idelanie oczyszczone (a to potrafię zrobić tylko ja :) Nie zasnę z makijażem, nawet jeśli padam na twarz. Kiedy biorę kąpiel kąpiel w wannie oglądam filmiki na laptopie ,a jeśli jestem sama co jakis czas wołam koty (na wypadek mordercy :D). Co do przykrycia to mam tak samo , kołderka musi być ( i koniecznie przykryte stopy). I moje najgorsze dziwactwo: nie mogę znieśc kiedy ktos przy jedzeniu gryzie sztućce. Mam jedną koleżankę, która robi to notorycznie , więc kiedy się spotykamy za nic na świecie nie pójdę z nią na nic do jedzenia (no chyba, że sztućce będa z plastiku ).

    • O nie! Ja z kolei wzdrygam się na sam widok keczupu, bo mój chłopak przez pewien czas dodawał go prawie do wszystkiego :D

  • Ja nie potrafię funkcjonować gdy umyję dłonie i nie nasmaruje ich kremem do rąk.. gdy tego nie zrobię to są suche i tak okropne nawet jak pocieram palec o palec… nie potrafię wtedy nimi niczego dotknąć, od razu się krzywię! to moje największe dziwactwo! Już nie wspomnę o dotknięciu suchymi rękoma ubrań do wyprasowania! :D ale są plusy.. przesuszonych dłoni i suchych skórek nie będę miała nigdy! Dla mnie w torebce najważniejsza rzeczą jest krem do rąk :D szukam od dawna, niestety bezskutecznie, osoby która ma to samo co ja.. halooo? Jest tu ktoś taki? :D

    • M.

      ja, ja! kremuję ręce po każdym myciu dłoni, a nawet częściej :D

  • A ja nie akceptuję masła. W domu nawet go nie ma, dlatego jak przyjeżdżają goście często zapominam je dla nich kupić. Nie lubię, gdy (nie używane w tym momencie) nuty leżące na pianinie, wystają nad klawiaturę. No nie mogę wtedy grać, nie mogę. Nie używam zakładek do książek, zawsze pamiętam, gdzie skończyłam czytać. Nie oglądam filmów z lektorem, choćbym miała poświęcić pół godziny na szukanie w internecie wersji z napisami polskimi/angielskimi lub oryginału. I pewnie jest jeszcze wiele innych dziwactw :D

  • Wiktoria M.

    Ja na przykład jestem strasznie pedantyczna jeśli chodzi o pisanie. Uwielbiam pisać ręcznie i gdy piszę długopisem (bo wolę ołówki, bo można zetrzeć) i zrobię jakiś błąd, to zamiast go przekreślić wyrywam całą stronę i pisze od nowa. Każde przekreślenie mnie drażni i nie umiem się skupić. Nie jem też masła ani ziemniaków. Podobnie mam z zaśnięciem. A z takich dziwactw jeszcze to zawsze gdy idę gdzież z chłopakiem to muszę iść po jego prawej stronie, nigdy po lewej bo wtedy nie umiemy normalnie iść ;)

  • Ewa

    Z kanapkami i… Myciem się gdy jestem sama w domu mam to samo! Każdy z nas ma swoje małe i duże dziwactwa, taki nasz urok! :)

  • Super się czyta takie rzeczy! :) A z wzrostem mam to samo :*

  • Pierwszy raz słyszę, że ktoś, tak jak ja, nie potrafi zasnąć bez przykrycia. :D Latem zazwyczaj śpię pod cienkim kocem, bo kołdra jest zdecydowanie za ciepła, ale po prostu MUSZĘ pod czymś leżeć. :)
    Jeśli natomiast mowa o moich innych dziwactwach, to np. gdy z kimś spaceruję, zawsze muszę iść po jego/jej prawej stronie. :D

    • Daria K.

      Ja w lato śpię pod prześcieradłem ;) czasami pod kocem. nie zasne nie przykryta, nie mówiąc że zwykle jestem przykryta po uszy :D
      Spacer ? pierwszy spacer / randka z chłopakiem a ja się pytam czy to będzie problem jak zamienimy się stronami 😂😃

      • O mój Boże, jest nas więcej! :D

        • Beata Billip

          Przykrycie obowiązkowo musi być, chociażby tylko prześcieradło. W dodatku ZAWSZE muszę mieć zakryte ucho :D

          • Beata! Ja nie zasnę, jak nie mam ucha przykrytego włosami (wiem, dziwnie to brzmi). :D

          • Yam Agax

            Cha cha ja też z tych przykrywajacych się po uszy :)

    • Adrianna Anna K

      Bez względu na temperaturę muszę być przykryta przynajmniej od pasa w dół, a najlepiej pod sam nos 😁
      Również po obfitym posiłku zawsze zmieszczę jeszcze coś słodkiego.

  • Olga Zaranek

    A propo dodatkowych żołądków – ja twierdzę że jest ich kilka, jest dodatkowy na mandarynki i osobny na sushi, bo tych dwóch rzeczy można zjeść OGROMNE ilości :D

  • 39/10

    – warstwy na kanapkach – przecież inaczej nie idzie zjeść :D nie rozumiem jak można byle jak poukładać produkty na kanapce, przecież to nieludzkie :D

    – też muszę mieć się czym przykryć jak idę spać – przy upałach śpię po prostu pod poszewką na kołdrę,
    – też zawsze się oglądam, a szczególnie w toaletach, czy na pewno spuściłam wodę ;) zdarza mi się w pracy w połowie korytarza cofnąć do toalety, choć nigdy się nie zdarzyło, żebym jej nie spuściła,
    – gdy jem zupę MUSZĘ mieć coś, czym mogę ją popić,
    – zamykając drzwi na klucz ZAWSZE naciskam na klamkę, żeby zobaczyć czy na pewno są zamknięte,
    – gdy myję twarz i nakładam sera, kremy i inne pierdoły, po każdym etapie muszę umyć ręce, więc czasem myję je po 5-6 razy niemal pod rząd (no bo przed żelem do mycia buzi trzeba umyć, po nim też, bo przecież idzie tonik wklepany palcami, myję ręce, biorę serum i wklepuję, myję ręce, krem na twarz, myję ręce, krem pod oczy, myję ręce, strasznie to upierdliwe i męczące, ale inaczej nie mogę).

    Co do spoilerów – moja siostra to praktykuje i nigdy tego nie zrozumiem :o

    • Haha, ja z kolei muszę popijać wszystko poza zupami ;)

  • kamiśKa

    Hah 😃 Ja też panicznie boję się wind. Moja szeroko rozwinięta wyobraźnia działa jednak również na schodach ruchomych… Wydaje mi się że w każdej chwili mogę z nich spaść 😀
    Jak śpię to muszę być chociaż w połowie być przykryta pierzyną, nawet w lato.
    Gdy przychodzę do domu (nawet jak wrócę od czyjegoś domu!) muszę umyć ręce. Jak tego nie zrobię to przez najbiliższą godzinę czuję brud na rękach.
    Gdy słyszę jakąś muzykę (nawet taką której nie lubię) od razu chce mi się tańczyć. Pląsam po domu, a tak naprawdę, to nigdy nie chodziłam na żadne zajęcia taneczne⭐

    • Izabela K.

      Mam to samo z myciem rąk. I nie ogarniam, jak można nie myć ;-)

      • kamiśKa

        Właśnie 😀 Po prostu nie umiem tego nie zrobić.

  • Izabela K.

    Hahahah omg, chyba jesteśmy zaginionymi siostrami, a już na pewno mogłybyśmy robić sobie kanapki ;-) Mam to samo z przykrywaniem się, zimnymi stopami, asymetrią, spoilerami i dopychaniem się po obiedzie ;-)

  • Karolina Kwiecień

    -Ja też lubię określoną kolejność rzeczy na kanapkach (pomidor, cebula, ser i keczup… tak – jem pomidory z keczupem :P)
    -Nie umiem pić i jeść jednocześnie. Popijam posiłek dopiero po około pół godziny, jak nie więcej.
    -Lubię jak stół jest ustawiony idealnie równolegle do mojego łóżka.
    -Też ogólnie lubię symetrię, ale paznokcie prawie zawsze mam pomalowane inaczej (np. na jednej ręce brokat na serdecznym, a na drugiej na wskazującym).
    -Zazwyczaj jak coś robię na komputerze, telewizor leci w tle i prócz tego, gram w kulki na telefonie.
    -Też jak jestem sama, zazwyczaj myję się przy otwartych drzwiach. I w sumie nie tylko myję się hyhy :P
    -Również zawsze się przykrywam, nawet głowę. Mama się boi, że nie żyję.
    -Chleb jem z masłem albo z „czymś”. Nigdy nie smaruję kromki zanim nałożeniem czegoś więcej haha.
    No i tyle na szybko :P mam nadzieję, że to coś ciekawego

  • Anka B

    Kilka punktów jest też o mnie! :D Choć przyznaję, że cała moja rodzina – pewnie z przyzwyczajenia – przyjęła właśnie taką kolejność układania składników na kanapce, więc nawet nie wiedziałam, że to dziwactwo. Sama też muszę mieć kołdrę, nawet jeśli leżę na niej – bez niej nie zasnę, choć dla odmiany nie potrzebuję do szczęścia poduszek :) Od końca zaczynam nawet kryminały, za co dostaję niezły ochrzan od znajomych, ale nie potrafię inaczej – niewiedza co będzie nie pozwala mi się skupić na fabule – muszę wiedzieć, co stanie się dalej, by nie zwariować. No i oglądanie się za siebie (to ma swoją wersję maxi – zdarza mi się zejść do samochodu i wrócić tylko w celu upewnienia się, że na bank wszystko wyłączone itd.), przekąski… Cieszę się, że jest więcej takich dziwaków jak ja <3 Z innych rzeczy to panicznie boję się motyli (!!!) i klaunów, wiadomości zaczynających się od "Wolisz dobrą czy złą wiadomość", a podczas imprez muszę mieć miejsce najbliżej drzwi nawet wtedy, gdy dobrze się bawię i wychodzę ostatnia.

  • Masz podobne przyzwyczajenia do mojego D. :D Co prawda on nie zje kapek gotowych, wyjątek robi dla swojej mamy i dla mnie. Nawet gdy był na całodniowym szkoleniu, a jedyne, co podali to kanapki – nie zjadł ani jednej. Co do przegryzania… Uważa, że ma dwa żołądki – na „posiłki” i słodycze ;)

  • Pomosty i windy to jest sprawa całkowicie normalna :)))) A to faktycznie jestes wysoka, bo ja dla równowagi mam 158 :)))

  • Sanate

    Ja jak jem cokolwiek – schaboszczaka, batona, czy sałatkę, zawsze zostawiam sobie taki najlepszy kąsek i zjadam go na końcu. Więc często jest tak, że na moim talerzu leży sobie taka odizolowana od reszty kupka jedzenia… :D

    • Violet

      Mam tak samo, pozdrawiam ;)

    • Boskie! A co jeśli na końcu jesteś już tak najedzona, że nie masz na niego miejsca? Czy to może wlaśnie taka zachęta, by zawsze zjadać wszystko? :D

  • No proszę, z takim wytłumaczeniem to już nic mnie przed tym nie powstrzyma :D

  • Ja nie lubię mokrych sztućców. Ze świeżo umytych i nie wyschniętych szklanek i talerzy mogę bez problemu korzystać, ale sztućcom muszę wytrzeć chociaż rączki, zanim porządnie je chwycę.

  • Cookie Caramel

    Mam tak samo jeśli chodzi o windy/pomosty oraz spanie pod przykryciem! ;D

  • Olga Bochen

    Tez muszę być czymś przykryta! Nawet jeśli kołdra jest od pasa w dół i technicznie mam ją między nogami – tyłek zakryty, inaczej nie zasnę! No i moja najgorsza przypadłość – mizofonia, nie daje mi żyć z moją mamą, która ciągle mlaszcze, strasznie głośno je, obgryza głośno skórki i pstryka paznokciami, czym doprowadza mnie do białej gorączki… 😂

  • Cygaretka

    Kolejność na kanapce- mam to samo
    Nigdy nie zjem kanapki na której jest jednocześnie ser i wędlina… No nie dam rady, tak samo jak nabiału który miał kontakt z wędliną. Nie, nie jestem wegetarianką….
    Boję się spać w zamkniętym pokoju. I w ogóle boję się sama spać.
    Do 8roku życia nie jadłam jogurtów owocowych, chociaż uwielbiam i owoce i jogurt sam w sobie. Ale połączenie wywoływały u mnie odruch wymiotny.

  • emi emiylka

    jestem miestrzynia schematycznego dzialania choc powiem ze czesto jest to dosc meczace np. mycie glowy tu ok mniej wiecej standardowo 2x szampon 1x odżywka i tu sie zaczyna zawsze gdy mam odzywke na glowie oplukuje cala wanne podnosze kazdy produkt i splukuje woda wszystkie meszki ktore sa pod spodem i dopiero dokanczam to co mam na glowie i zawsze zaraz po czysczenie uszu a pozniej pielegnacja twarzy nigdy odwrotnie i nigdy niczego nie pomijam czasem sama na siebie sie denerwuje ale schemat musi byc schematem ;-) kanapki tak samo jak u Ciebie tylko zamieniam kolejnosc najpierw ser pozniej wedlina ;-) i rozpakowywanie zakupow .. na poczatek lodowkowe rzeczy pozniej suchy prowiant i na koncu warzywa owoce i lubie od razu wszystko z toreb wypakowywac bezposrednio na miejsce docelowe… ale dziewactw przeroznych mam o wiele wiecej ;)

  • Jowita Damaszek

    fajnie się to czyta, trochę jak bym widziała siebie.

  • Ania

    O rety! Mam tak samo ze spaniem pod przykryciem (na wakacje po Azji zabrałam specjalny „śpiwór” uszyty z prześcieradła), a do tego jestem też wysoka (mam 181cm) i często słyszę to od osób, które w pracy znają mnie tylko przez telefon i gdy dochodzi do naszego spotkania.
    Co do moich dziwactw, choć to może raczej przesąd, gdy czegoś zapomnę i wracam się do domu, nawet gdy stałam dopiero w progu, to muszę usiąść i policzyć do 10 ;) a do tego gdy zaczynam coś dużego, to lubię gdy jest to pierwszy dzień miesiąca, nowy tydzień, albo chociaż pełna godzina. Niczego ważnego robić nie rozpocznę w środę, 16 sierpnia o 12:53 (czyli teraz ;) )

  • Ania

    Aha i nie zjem pomidorowej z niczym innym niż ryż (makaron i ziemniaki w pomidorowej to dla mnie coś przeokropnego) ;)