5 opinii o hotelach, którymi nie warto się przejmować

Jestem perfekcjonistką. Perfekcjonistką z kategorii tych mniej zaawansowanych, ale jednak nieuleczalnych. Każdy wyjazd muszę dokładnie zaplanować i nie chodzi tu o takie zwykłe planowanie z kategorii: “Wybieram datę, zakątek świata, który chciałabym odwiedzić i idę do biura podróży”. U mnie poszukiwania idealnego miejsca zaczynają się już kilka tygodni wcześniej. Wertuję strony z ofertami, zestawiam je z opiniami turystów, oglądam zdjęcia, szukam plusów i minusów do znudzenia. Irytuje mnie ten brak spontaniczności, zazdroszczę osobom, które potrafią po prostu pójść, wybrać i na drugi dzień polecieć, ale z drugiej strony wiem, że ta moja mała obsesja pozwoliła nam odwiedzić piękne miejsca za naprawdę niewielkie pieniądze.

W czasie tych wielokrotnych poszukiwań nauczyłam się czytać opinie o hotelach w taki sposób, by nie skreślać ciekawego miejsca po kilku negatywnych komentarzach. Wchodząc na stronę z opiniami turystów po raz pierwszy, można się przerazić i stwierdzić, że dobre hotele za niewielkie pieniądze nie istnieją. Sama miałam takie myśli w czasie poszukiwań pierwszych wakacji. Całe szczęście wystarczy jedynie odsiać opisy osób narzekających dla zasady. Mam kilka takich, które od razu pomijam i postanowiłam się nimi podzielić.

DSC_0030x

1) Zakurzony stolik, brudna fuga, plama na dywanie

Zawsze czytam takie komentarze z niedowierzaniem, że ktoś na wakacjach tak bardzo serio podchodzi do tego typu spraw. Okej, może to i nie jest najlepsza wizytówka hotelu, ale czy jest to aż tak istotne, by obniżać za to ocenę za pobyt, czy co gorsze dzielić się z użytkownikami galerią zdjęć poświęconych brudnej fudze? Czasem mam wrażenie, że ludzie płacąc 1500zł oczekują warunków za 5 razy więcej. Oczywiście nie mówię tu o jawnych zaniedbaniach, czy braku czystości, najczęściej są to szczegóły. Najbardziej utkwiła mi w pamięci opinia pewnej Niemki, która bardzo nisko oceniła hotel między innymi dlatego, że stolik kawowy w jej pokoju był lekko zakurzony. Jako dowód załączyła trzy (poważnie, trzy!) zdjęcia owego stolika, na którym faktycznie było trochę pyłków, ale czarne stoliki mają to do siebie, że choćbyśmy czyścili je codziennie i tak będą pokryte lekką warstwą kurzu. Chyba nie muszę przekonywać, by tego typu opinie z miejsca traktować jako mało istotne.

DSC_0598x

2) Miejsce na odludziu, nic się nie dzieje, nie polecam

Każdy, absolutnie każdy hotel ma w swoim opisie nie tylko lokalizację, ale również informację o położeniu czy atrakcjach hotelu. Zorientowanie się, czy wybór takiego, a nie innego miejsca umożliwi nam podbój lokalnych dyskotek, czy może wręcz przeciwnie – totalny relaks, nie stanowi najmniejszego problemu. Mimo to w opiniach o niemal każdym prześwietlanym przeze mnie hotelu (a szukam zazwyczaj właśnie tych na odludziu) przewijają się opinie w klimacie “Daleko do miasta, nie ma dyskotek, sklepów, bazarów”. To tak jakby kupić bezprzewodowy telefon i mieć pretensje, że nie ma kabla.

DSC_0280x

3) Monotonne śniadania

Początkowo traktowałam tego typu komentarze bardzo serio, ale po kilku wyjazdach zorientowałam się w czym tkwi ich bezsens. Faktycznie na śniadania niemal codziennie podawane było to samo. Niestety nikt już nie wspomniał o tym, że wybór jedzenia był taki, że o ile codziennie nie jadło się “wszystkiego po trochu”, śmiało można było mieć codziennie inny zestaw. Zaraz potem uświadomiłam sobie, że moje domowe śniadania również nie należą do najbardziej urozmaiconych, a w zestawieniu z tym, co proponował hotel były wręcz nudne. Dlaczego więc miałabym narzekać na monotonię na wakacjach?

DSC_0111

4) Woda z prysznica ledwo leciała, klimatyzacja była zepsuta

Za każdym razem czytam rozwinięcie takiej opinii z nadzieją na opis załatwienia bądź olania przez hotel sprawy, ale bardzo często okazuje się, że… rozwinięcia nie ma. Ktoś wolał męczyć się tydzień, a może nawet dwa tygodnie z zepsutym sprzętem, zamiast zgłosić się do recepcji z prośbą o zmianę pokoju. Jeśli w hotelu jest kilkaset pokoi, w których goście co chwilę się zmieniają, to zawsze może być się tak, że w którymś z nich coś przestanie działać. Takie rzeczy się po prostu zdarzają i wątpię by hotel odmówił zmiany pokoju, czy naprawy, gdyby sprawa została zgłoszona. Niestety, według wielu osób lepiej jest męczyć się cały pobyt i wrócić do domu ze wspomnieniami, w których dominuje brzęcząca klimatyzacja.

DSC_0352x

5) Mało kanałów w telewizji, słaby internet

O ile to drugie potrafię zrozumieć przy wyjazdach służbowych, tak w przypadku komentarzy o wyjazdach wakacyjnych, natychmiast pomijam taką opinię, bez względu na to, co jest dalej. Sugerowanie się oceną osoby, dla której wakacyjnym priorytetem jest telewizja w pokoju hotelowym, nie ma najmniejszego sensu. To jakby wysłać fankę Justina Biebera do opery, zapytać ją o wrażenia i na tej podstawie zdecydować, czy warto się wybrać.

Oczywiście nie mam zamiaru umniejszać tym wpisem roli serwisów z opiniami. Korzystanie z nich powinno być stałym punktem planowania każdych wakacji. Trzeba jednak przed tymi hotelowymi poszukiwaniami nabrać sporej dawki dystansu, znaleźć opinie osób o podobnych wymaganiach i przede wszystkim nie dać się zwariować. W końcu wakacje nie są po to, by czepiać się szczegółów.

  • Dla mnie zabieranie laptopa, itd w ogóle jest porażka jak się jedzie na wakacje… Moja mama tak robi. Jeździ na wczasy z laptopem i codziennie przez cały dzień z nim siedzi i nic nawet nie zobaczy…

    • Jeśli chodzi w temacie.oczywiście internetu itd… Ja wybieram zwykle miejsca bardzo survivalowe jak namiot itd ;D

    • A ja w tym roku biorę laptopa ale zupełnie do innego celu :D Wyjeżdżam na 2 tygodnie do Egiptu, i obawia się, że moja skromna kolekcja kart pamięci do aparatu (tj. 4GB i 8GB) nie wystarczą, dlatego chcę gdzieś zgrywać zdjęcia. Ale od internetu i telewizji postanowiłam odciąć się totalnie. W końcu to wakacje! :) Internet i TV mam do dyspozycji 24/7 w domu, także te 2 tygodnie będą czystym odpoczynkiem :D Nie wiem jak można spędzać wakacje przed komputerem… marnowanie czasu. Lepiej coś robić, zwiedzać, działać :)

      Paula – świetny post, zgadzam się ze wszystkim co tutaj opisałaś. Pozdrawiam :)

  • Masz 100% racji. Zawsze myślałam, że to Polacy lubią narzekać, ale po tym jak zaczęliśmy z Miśkiem jeździć to tu to tam za granicę, okazało się, że wiele narodowości może się wstydzić z powodu lubości w biadoleniu. Zdarzyło nam się w zeszłym roku wybrać pierwszy raz na wyjazd all inclusive na Cypr (tani wyjazd specjalnie wybierany z dala od ruchu turystycznego), gdzie już w momencie rozdawania kluczy ludzie mieli pretensje i wracali po 5 minutach z prośbą o wniosek reklamacyjny, bo ich pokój jest za mały, drzwi do łazienki skrzypią, w szafie nie ma wieszaków a wycieraczka ma uwaga “smieszny kolor”. Załamałam się dopiero, gdy usłyszałam, że do najbliższego miasta są dwa kilometry, a do plaży jeden i dlaczego hotel nie zapewnia transportu gratis. Mina pani recepcjonistki mówiła sama za siebie – dla niej to norma. Autentycznie było to smutne.

  • Myślę, że każdy z nas ma inne wymagania co do hotelu na wakacjach. Dla mnie dobry internet to podstawa, bo lubię być w kontakcie z rodziną.

  • Dla mnie śniadanie jest akurat najmniej istotną sprawą na wakacjach, rano chcę jak najszybciej coś przegryźć i opuścić hotel, wyjść na miasto i potem cieszyć się lokalną kuchnią w porze obiadowej czy na kolacji w dobrej knajpce :)

  • Ja przy wyborze urlopowej miejscówki kieruję się przede wszystkim lokalizacją. Jeśli mi nie odpowiada, szukam innej, a nie jadę w miejsce, na które będę narzekać, że miałam gdzieś za daleko, że było za głośno, etc. Tak, jak piszesz, akurat info o lokalizacji jest zawsze podana w ofertach. Wystarczy przecież tylko spojrzeć na mapę, w google i ma się ogląd i jest się świadomym, czego można się spodziewać.

    Robienie zdjęć zakurzonej fudze to jakaś porażka dla mnie. Nie wiem, w czym to mogło przeszkadzać?! No chyba, że rzeczony gość chciał zacząć praktykowanie jedzenia z tejże fugi. :/ Dla mnie hotel, pensjonat, cokolwiek, to tylko miejsce na przekimanie, bo urlop to ja chcę spędzać aktywnie, poznając okolicę, zwyczaje, etc.

  • Prawda jest taka, że zawsze jest najwięcej komentarzy negatywnych, ponieważ ludzie mają wtedy większą motywację, aby taki komentarz wstawić. Natomiast Ci z pozytywnymi wrażeniami i odczuciami, rzadko wstawiają takie komentarze. Uważam, że opinie na temat hoteli i wakacji w nich to bezcenna rzecz, ale do każdej opinii trzeba podejść z rozwagą. Najważniejsze, żeby patrzeć na daty tych opinii, ponieważ od tego czasu mogło się wiele zmienić. W zeszłym roku szukaliśmy hotelu w Grecji. Znaleźliśmy taki, który nas interesował i co? Wiele opinii negatywnych sprzed kilku lat i dwie pozytywne aktualne. Zaryzykowaliśmy i teraz z tęsknotą wspominamy te niezwykłe chwile. Aż się rozmarzyłam, a niestety moje tegoroczne wakacje już za mną i nie zapowiada się na więcej :)
    Pozdrowienia

  • A ja kiedyś wybrałam hotel na Krecie, który miał okropne opinie, a był super, jak się okazało:P

  • Ludzie chyba lubią narzekać. Rozumiem, że gdyby pokój był totalną ruiną, był ogólnie brudny i śmierdział. Ale jedna plama to jest powód do pojechania po opinii hotelu? Ponadto jak ktoś usterek nie zgłasza i się z nimi męczy to jest sam sobie winny. A ludziom, którym przeszkadza mała ilość kanałów w tv na wyjeździe to po prostu współczuję. I głowię się po co w ogóle było wyjeżdżać, skoro chce się urlop przed telewizorem w hotelu spędzić. A punkt 2 i 3 pozostawię po prostu bez komentarza. Wybierając hotel chyba się wie, gdzie jest zlokalizowany. O śniadaniach zwykle też jest informacja.
    Jeśli już gdzieś wyjeżdżam z zamiarem nocowania w hotelu/hostelu, to dla mnie najważniejsze jest, żeby było czysto, w miarę tanio i była przyzwoita łazienka. Mały pokój/słaby internet/mało kanałów w tv/skrzypiące drzwi czy jakaś inna drobnostka mają dla mnie małe znaczenie, bo zwykle i tak jestem nastawiona na spędzenie całego dnia poza hotelem.
    Zauważyłam, że często ludzie naprawdę narzekają dla zasady. I wymagają cudów na kiju za drobne pieniądze, a tak się niestety nie da.
    Pozdrawiam serdecznie! :)

  • Coś w tym jest. Już na studiach zrozumiałam, że nie ma co słuchać opinii o wykładowcach. Ileż to razy nasłuchałam się, że ktoś jest do bani, beznadziejny, nie da się u niego zaliczyć, a później okazywało się, że to bardzo ciekawe zajęcia, a prowadzący jest po prostu wymagający ;) Albo odwrotnie – “fantastyczne zajęcia”, “super ciekawie prowadzone” – okazywały się pustym show ego wykładowcy.
    Każdy inaczej odbiera różne sprawy, przez pryzmat swoich doświadczeń i charakteru. Jeśli nie jest to nasz przyjaciel, z którym wiemy, że jesteśmy mega kompatybilni co do upodobań, to nie ma co brać dosłownie takich opinii ;)

  • Kolejny rok z rzędu jadę do Egiptu i co roku zdarzają się takie historie. W tym roku pewnie będzie podobnie.
    Za każdym razem czytamy też wiele opinii na różnych portalach turystycznych nie tylko Polaków, ale i ludzi innych narodowości. Zawsze komuś coś nie pasuje. Jeszcze nie było wyjazdu, gdzie by ktoś nie narzekał.
    Jednego roku rodzinka z trójką dzieci mniej więcej w wieku 5-10 lat miała pretensje do rezydenta, że z Hurghady jedzie się ponad 6h do Kairu… No ludzie.
    Ja co roku po podróży pisze moją własną opinie na temat danego hotelu. Mogę napisać, że jedzenie było pikantne, ale zawsze dodaje informacje, że ja nie lubię takiego jedzenia więc dla mnie wybór był naprawdę mały. A tak było w Tunezji- duży wybór makaronów i mięsa ale zawsze z pikantnym sosem, mogłam sobie wypalić gardło.
    Takie opinie, jak opisałaś wyżej omijam szerokim łukiem. Cieszę się zawsze, jak ktoś napisze coś interesującego na temat hotelu. Że np. warto w recepcji rozmawiać tylko z jednym recepcjonistą bo on zawsze pomocny. Albo że warto wycieczkę załatwić u kogoś kto chodzi po plaży. Takie uwagi są warte naprawdę wiele.
    Aaa i jeszcze kategoria, którą ja bardzo lubię. Hotel z wielkim aqua parkiem, mnóstwem zjeżdżalni i atrakcji dla małych i dużych, a ludzie piszą, że wszędzie były dzieci i trudno było o chwilę spokoju. Albo na plaży były same kamienie, a przecież przy każdym hotelu zawsze napisane, jaki rodzaj plaży on oferuje i w przypadku plaż kamienistych zaleca się zabranie specjalnego obuwia.
    Taka ciekawostka dot. dzieci. Moi rodzice w maju było w hotelu, gdzie utworzono już dwie restauracje: jedna na dole dla rodzin z dziećmi, na górze tylko dla dorosłych i dzieci pow. 16 roku życia.
    I chyba mój największy hit ze wszystkich wylotów, który nie dotyczy hotelu ale przelotu. Wracaliśmy z Hurghady do Poznania. Już w trakcie zakupu pani nas poinformowała, że powrót jest z międzylądowaniem we Wrocławiu. Nam to wszystko jedno, byle dolecieć do Poznania, z Wro do Poznania przecież blisko. I wtedy pojawiły się problemy. Ludzie nie wiedzieli, że takie coś ma miejsce. Awantury na pokładzie samolotu, że pilot ma lecieć prosto do Poznania. A ludzie, którzy wsiedli we Wrocławiu też wszczęli awanturę o to, że siedzę na ich miejscu. Na odpowiedź, że owszem siedzę na tym fotelu od 4h nie reagowali. Ktoś się nawet pobił o miejsce.
    Ludzie nie czytają informacji o posiłkach, od kiedy do kiedy opcja AI, ile basenów, czy są atrakcje dla dzieci, jak wygląda przelot i czy czasem z lotniska potem nie jedzie się np. 3h do hotelu. A wina leży też po stronie sprzedawców takich wycieczek.

    • Oj tak, niestety większość tego typu marudzenia bierze się z nieumiejętności czytania ze zrozumieniem albo ze zwyczajnego lenistwa.

  • Anonymous

    Nam się kiedyś popsuła klimatyzacja w tureckim hotelu. Zgłosiłam sprawę do recepcji i w przeciągu niecałej godziny zostało wszystko naprawione. Dodatkowo była to noc, grubo po północy.
    Także jesli ktoś nie potrafi sobie poradzić, to pozniej chodzi i tylko narzeka.

  • każdy narzeka i narzekać będzie, niestety. a na wakacje jeździ się odpoczywać a nie siedzieć w Internecie :)

  • Bardzo przydatny post. Też zawsze wertuję oferty i szukam najlepszej opcji. Najbardziej rozwaliła mnie kwestia telewizji – po co jechać na wakacje i oglądać telewizję w hotelu, przecież to samo można robić w domu.

  • Anonymous

    Paula, zdradzisz co to za hotel na pierwszym zdjęciu? Wygląda bajecznie, właśnie o takim miejscu marzę :)

  • Pracuję w branży hotelarskiej i dlatego interesuje się opiniami dotyczącymi hoteli. Raz natknęłam się na niską ocenę bo…pogoda była brzydka. Pewna pani napisała, że hotel był ładny, obsługa ok ale pogoda była brzydka i nie można było nic zobaczyć. Dlatego dała bardzo niską ocenę….Pomijam już fakt, że są hotele typowo biznesowe i te typowo rekreacyjne i na też powinno się zwracać uwagę planując wakacje.

    • O tak, uwielbiam takie oceny. Dlatego już kompletnie nie patrzę na liczbę przyznanych gwiazdek i skupiam się na opiniach (zaczynając od negatywnych, by 3/4 odrzucić z powodu narzekania np. na pogodę ;)).

  • W tym roku również w taki sposób podeszliśmy ze znajomymi do organizowania wyjazdu. Przerobiliśmy długie analizy komentarzy hoteli – i doszliśmy do tych samych wniosków, co Ty. Na dywanie była plama? Ok, i co z tego? Nie podobał Ci się kolor ścian – oh, come ooooon… Śniadania były monotonne – tego totalnie nie rozumiem. Czego ludzie na śniadania oczekują? Szampana? Za mało kanałów w TV – ???! I oczywiście po takich uwagach wystawiane są oceny negatywne, co totalnie zaniża ogólną ocenę hotelu. Bez sensu.

    Sama przerobiłam w życiu sporo hoteli biznesowo i rekreacyjnie, i stwierdzam, że niektórzy podróżujący mają po prostu troszkę dziwne wymagania :)

  • A ja częściowo się nie zgadzam.
    Mam nienormowany czas pracy i zdarza się, że będąc na wakacjach muszę pilnie odpowiedzieć na maila. Skoro hotel w ofercie ma dostęp do internetu, a nagle okazuje się, że muszę siedzieć biegać po korytarzach szukając wifi, potem siedzieć w kuckach z laptopem na kolanach odpisując na służbowego maila to chyba… coś jest nie tak. I dla mnie taka opinia ma duże znaczenie.
    Nawet dla osób, które nie korzystają z internetu na wakacjach istotne znaczenie powinna mieć uczciwość hotelarzy. bo przecież pisanie, ze wifi jest jeśli go nie ma to oszustwo.

    Co do czystości też mam mieszane uczucia. Nie jest miło jeśli po wejściu do hotelu okazuje się, że na ciemnej wykładzinie niedaleko łóżka są białe plamy. I być może ktoś inny powie, że to tylko “plama na dywanie”, ale ja w takim pokoju zupełnie nie mam ochoty kłaść się spać…

    • Zwłaszcza , kiedy hotel rości sobie miano 5 gwiazdek , co np. miało miejsce podczas mojego zimowego wypoczynku na Dominikanie .
      Zgadzam się, że jest coś w nas, że bardziej nam się chce wystawić tę niepochlebną opinię ,ale chyba dlatego, że rodzi się w nas jakies poczucie oszukania i krzywdy. W końcu pracujemy ciężko na te wakacje ,a hotel i biuro obiecują często cuda na kiju, które nijak się mają do rzeczywistości .

  • Sama prawda. Gdy wybieraliśmy hotel na wczasy w zeszłym roku, zdecydowaliśmy się na nowy, czyli nie było o nim jeszcze zbyt wielu opinii, a te które były – prawie same negatywne. I… byliśmy zadowoleni :) to był hotel 3-gwiazdkowy, więc nie spodziewaliśmy się luksusów. Ale było czysto, wszystko zgodne z opisem, jedzenie może odrobinę monotonne, ale za to smaczne i świeże. Więc tymi opiniami faktycznie nie ma co za bardzo się sugerować :)

  • Z ostatnim podpunktem jak najbardziej się zgadzam :) Jedyne co potrzebne jest mi z umilaczy czasu na wakacje to książka :)

  • Ostatnio spedzilam 3 tygodnie w roznych hotelach, podrozowalam sluzbowo i w jedem hotelu byl problem z woda-bardzo kiepski cisnienie i albo lodowata, albo wrzatek, to nie sa usterki latwo usuwalne, wiec teraz ja takie uwagi wzielabym serio:)

  • Jest dużo plusów i minusów mieszkania blisko miasta. Dla niektórych mogą być uciążliwe latające w kółko samoloty nad hotelem :)

    Dla mnie najważniejszy w hotelu jest aqua park :D

  • Anonymous

    A ja Ci powiem, że Twoja opinia mnie trochę uraziła ;) Jestem fanką Justina Biebera, ale jednocześnie chodzę do opery i nie czuję się w żaden sposób uboższa intelektualnie, czy mniej wiarygodna ze względu na słuchanie Justina.

  • Opinia to kwestia osobistej kultury jak i umiejętności czytania o miejscu i hotelu do którego się jedzie.
    Jeśli ktoś narzeka, że daleko od dyskotek to po co brał taki hotel? bo było tanio? No właśnie. Ludziom tez się często wydaje, że za 1,5 dostaną własny samolot i niewolnika- no ludzie…

    Internet? bo kontakt z rodziną? sms dziennie to mało? dziwne, że nie wystarczające, szczególnie, że kiedyś się pisało listy lub widokówki i starczało, a dzisiaj? Wszystko na bieżąco, wszystko na żywo udokumentowane na fejsie- co to za przyjemność, jechać na urlop i non stop robić foty na fejsa czy inne?

  • Polacy sa bardzo roszczeniowym narodem i wybiarając hotel 3* za 1200 zł spodziewają się luksusów – w niektórych rejonach 3* to tzw. “hotele szczury” w innych są jednak bardzo przyzwoite. Jednak najlepszy był turysta, który w samolocie na pytanie stewardessy “czy napije się pan czegoś” odpowiedział “wszystkiego co się należy” – myślę że to doskonale podsumowuje naszą mentalność.

  • Ja też zawsze dzielę przez 3 to co przeczytam w opiniach.

  • Świetny wpis, też zazwyczaj ignoruję tego typu komentarze. Masz też absolutną rację, że wszelkie usterki trzeba po prostu zgłaszać w recepcji. Raz w Grecji zdarzyło nam się jacuzzi w pokoju, które nie grzało wody. Po zgłoszeniu wieczorem następnego dnia z samego rana wanna została wyczyszczona i działała jak należy. Innym znowu razem na Kanarach trafił nam się zatkany zlew – również nie było problemu z załatwieniem sprawy.Wystarczy odrobina inicjatywy :]

  • Paula, ja z kolei strasznie Ci zazdroszczę tego całego planowania! Ja bym chybaa zwariowała od tego przed wyjazdem i urlop okazałby się koniecznym odpoczynkiem po takiej organizacji :-) My co roku kiedy są jakieś wolne pieniądze pakujemy się i ruszamy w drogę. Atrakcje murowane!

  • Wydaje mi się, że opinie o hotelach to w ogóle całkiem ciekawa lektura. Można się naprawdę nieźle uśmiać ;-)

  • Wszystko celne :) Ja z reguły nie czytam tych opinii :)

  • Rozbawił mnie podpunkt nr. 3. Mieszkam w Dubaju i firma w której pracuję, często organizuje lunche dla naszych klientów w hotelu Burj Al Arab, który jest hotelem 7-mio gwiazdkowym. Hotel oferuje nam wynajęcie dużej sali oraz lunch składający się z ok. 10 rożnych przystawek gorących, oraz ok 30-40 rodzajów słodyczy, sałatek owocowych i drobnych przekąsek. Od jajek z bekonem, po naleśniki z czekolada i owocami. Jako pracownicy jesteśmy tam przynajmniej raz w miesiącu. Po zakończeniu oficjalnych uroczystości, to właśnie my stajemy się gośćmi. Wyobraź sobie, że za każdym razem słyszę te same narzekanie: “że jedzenie monotonne, że dlaczego hotel nie zmienia”. Totalna farsa. Zamawiasz ten rodzaj menu, a później narzekasz. Poza tym jedzą to średnio raz w miesiącu, a nie codziennie. No i hello! masz ok. 50 rożnych przystawek do wyboru. Naprawdę jest w czym wybierać.

  • jako pracownik hotelu przyznaję, że nie ma nic gorszego niż przeczytać opinię od gościa, że w pokoju było za zimno/gorąco/łóżko skrzypiało/coś się zepsuło itd., a my dowiadujemy się o tym dopiero z komentarzy, bo nikt nam nic nie zgłosił.

  • Anonymous

    Nie wiem jak Ty to robisz, że nawet te wpisy, które mnie nie dotyczą (niestety nie wybieram się na żadne wakacje w tym roku, ewentualnie dopiero w drugiej połowie września i to raczej gdzieś w Polskę), czytam od deski do deski. Poza tym zadziwiające jest to, że potrafisz tak zmotywować czytelnika do jakiejkolwiek aktywności. Postanowiłam, że również zrobię sobie taki słoik jak Ty i zacznę zbierać pieniążki, a do tego wreszcie ruszyłam się z kanapy i zaczęłam troszkę ćwiczyć – po prostu przestałam szukać wymówek ! ;-)

    Ściskam ! ;-)
    Wrocławianka.

    • Cieszy mnie to ogromnie! Dziękuję za ten komentarz, najlepszy kopniak motywacyjny do dalszego pisania :)

  • Heh, ja jestem rezydentem, właśnie siedzę w Grecji i powiem ci, że historii z serii “na co ludzie potrafią marudzić” mam tysiące i chyba najbardziej abstrakcyjna była sytuyacja, kiedy starsza pani przyszła z “reklamacją”, że ma za słabą lampkę w pokoju nie będzie miała jak czytać a gdyby wiedziała wcześniej to by sobie wzięła ze sobą jakieś światło! I czemu tego nie powiedzieli jej w biurze?! Naprawdę, nasz naród jest mistrzem w tej kategorii :):) I też dziwi mnie, że na wakacjach szuakją sobie problemów zamiast cieszyć się urlopem.

  • Ja generalnie nie nocują w hotelach, z wyjątkiem podróży służbowych, bo mają 3 wady – są drogie, bezosobowe i nie mają aneksu kuchennego. Na wakacje wolę wynająć pokój lub mieszkanko, czy jak kto woli – apartament. Nawet jeśli się czasem trafi na lekko obskurny (w Barcelonie mieszkaliśmy w mieszkaniu, w którym tylko jeden z dwóch pokoi miał okno), to mi to nie przeszkadza, bo przecież urlopu nie spędzam w pokoju, ale na zewnątrz. A w Rzymie mieszkaliśmy w pięknym mieszkaniu, może nieco staroświeckim, ale bardzo klimatycznym. I też się ktoś przyczepił, że opis na stronie się nie zgadzał, bo wbrew nazwie do Watykanu wcale nie było 100 kroków, tylko więcej. Czepialski nie wziął pod uwagę, że 100 kroków było do murów Watykanu, do wejścia na Plac Św. Piotra rzeczywiście trochę więcej, a żeby uniknąć nieporozumień wystarczyło kliknąć na mapkę google :) Ech, ludzie :)

  • Bardzo dobrze napisane. :) Przydatny wpis, na pewno utkwi mi w głowie i ułatwi wiele. :)

  • dla mnie najważniejsze jest nastawienie :) jestem z tych, co to potrafią z dnia na dzień gdzieś pojechać i w sumie póki pościel jest świeża i woda bieżąca i nie ma robaków to mi odpowiada :) opinie są ważne, ale tak jak piszesz, trzeba na nie patrzeć z przymrożeniem oka czasami i dokładnie wiedzieć, czego oczekuje się po wakacjach :)

  • Paula, świetny, rzeczowy wpis, zgadzam się z każdym punktem, podpisuję się pod nimi i mam identyczne spostrzeżenia! właśnie wróciłam z dwytygodniowych wakacji i już na lotnisku się zaczęło… :)

  • Uh poprawiłam mi niesamowicie humor :) Zgadam się z tobą w 100 %

  • Ja myślę, że to zależy czego kto oczekuje, jeśli ktoś wykupuje hotel z wi-fi w pokojach to się można faktycznie frustrować jak tego wi-fi nie ma albo jak ktoś pisał – trzeba biegać po korytarzach i szukać. Z drugiej strony totalnie rozwalają mnie opinie jak ktoś wybiera 3 gwiazdkowy hotel na wycieczkę OBJAZDOWĄ i narzeka że hotel ten był kiepski :D No ej… na wycieczce objazdowej chyba nie chodzi o hotel, a jak komuś chodzi to mógł dopłacić i wziąć “lepszy”. Byłem w zeszłym roku w Egipcie w takim – dla mnie spoko, a ludzie i tak widzieli problemy że staroświeckie meble czy coś :D