Jak poprawić angielski w wolnym czasie? Moje metody

Nauka angielskiego w szkole to z reguły jedynie zalążek językowych umiejętności. Obnażenie przed samym sobą tego faktu bywa brutalnie przygnębiające – coś o tym wiem. Niemal przez cały okres mojej edukacji byłam piątkową uczennicą. Nigdy nie miałam problemów z angielskim, maturę zdałam na 98% bez żadnego przygotowania i niewiele było mi trzeba, by stwierdzić, że z angielskim poradzę sobie niemal wszędzie. Tę zuchwałość bardzo szybko ukrócił pierwszy zagraniczny wyjazd.

Kiedy przyszło mi porozmawiać z kimś po angielsku, włączała się we mnie blokada. Doskonale wiedziałam co powinnam powiedzieć, w moich wyimaginowanych rozmowach zawsze wychodziło to perfekcyjnie, a na żywo nie potrafiłam wydusić z siebie nic poza jakimś totalnym bełkotem. Stres? Zbyt duże skupienie na poprawności gramatycznej? Pewnie jedno i drugie w komplecie z totalnym brakiem doświadczenia. Jakiekolwiek pytanie skierowane w moją stronę, kończyło się z reguły gorączkowym rozglądaniem za współtowarzyszami, z miną krzyczącą: “Help!”. Nawet Turcy i Egipcjanie, którzy po angielsku potrafili tylko mówić, okazali się mieć lepsze zdolności ode mnie. To totalnie zrujnowało moją budowaną przez szkolne lata pewność własnych umiejętności.




Niedługo potem zdałam sobie sprawę, że z reguły omijam wszystkie artykuły, filmy, książki w języku angielskim. Nawet, gdy podejmowałam próbę przeczytania, czy obejrzenia, pierwsze lepsze słowo sprawiające mi trudność niweczyło starania. Więcej było w tym lenistwa, niż niepewności własnych umiejętności, ale to również dało mi do myślenia. Uznałam, że być może właśnie w pokonywaniu lenistwa tkwi sekret poprawy lingwistycznych zdolności i postanowiłam powalczyć.

Od tego czasu udało mi się: wyrobić kilka fajnych nawyków, poznać wielu “wspomagaczy” w tej walce i zrozumieć, że nauka angielskiego w domu wymaga przede wszystkim systematyczności i samozaparcia. Nie mogę co prawda przyznać, że moje umiejętności w tej dziedzinie są w tej chwili na najwyższym poziomie, ale z całą pewnością napiszę, że wiele się poprawiło. Poznajcie kilka moich metod i sprawdzonych pomocników.

1) Dni po angielsku

Zarówno dla mnie, jak i dla mojego chłopaka priorytetem była poprawa zdolności rozmawiania po angielsku. Postanowiliśmy więc co jakiś czas urządzać sobie dni, w trakcie których rozmawiamy ze sobą wyłącznie w tym języku. Z reguły są to weekendy, bo wtedy oboje jesteśmy w domu i jest wiele okazji do rozmów. Początkowo trudno było się przełamać i uwolnić od natłoku myśli z cyklu: “Jakiego czasu użyć?”, nie wspominając już o jakiejkolwiek płynności mówienia. Nasze początki były głównie dukaniem pojedynczych słów, przeplatanych kilkusekundowymi przerwami. Ale nie ma się co zrażać! Grunt to ustalić zasady. Nasze zasady powstały po kilku nieudanych próbach, brzmią następująco:
1. Mówimy tylko po angielsku. Nie ma (poza sytuacjami kryzysowymi) czegoś takiego jak: “Dobra to teraz na chwilę po polsku, bo chcę szybko coś powiedzieć”.
2. Nie zastanawiamy się zbyt długo nad poprawnością gramatyczną – skupiamy się na przekazaniu informacji w sposób zrozumiały dla drugiej strony.
3. Poprawiamy się wzajemnie, gdy wyłapiemy, że druga strona popełniła błąd.

Zdziwicie się, jak szybko poprawicie zdolność mówienia i dostrzeżecie drugoplanową rolę tych wszystkich gramatycznych spraw wpajanych w szkole. Lubię tę metodę za to, że jest również niezłym lekarstwem na zły humor – językowe potyczki w towarzystwie bliskiej osoby potrafią być całkiem zabawne. Oczywiście spokojnie można praktykować ten rodzaj nauki również z rodzeństwem, przyjaciółmi. Co więcej, w wielu miastach są organizowane spotkania osób rozmawiających po angielsku – często uczestniczą w nich obcokrajowcy ze sporym doświadczeniem. Cokolwiek wybierzecie, pamiętajcie, że grunt to przełamać tę blokadę w sobie, potem będzie już tylko lepiej.

2) Artykuły w sieci

Jak już wcześniej wspomniałam, rzadko czytałam cokolwiek po angielsku. Zrażałam się jeszcze zanim przeczytałam pierwsze zdanie – “Tak dużo i wszystko po angielsku? Nie mam czasu”. Gdy już postanowiłam się przełamywać i zaczynałam czytać, zauważyłam, że najbardziej zniechęcam się, gdy trafiam na nieznane mi słowo. Jedno, potem drugie, trzecie… pyk! Karta w przeglądarce zamknięta. Nie poddałam się jednak tak łatwo. Dowiedziałam się, że istnieją dodatki do przeglądarek, które tłumaczą pojedyncze słowa. Nie trzeba odpalać słownika, translatora, wystarczy dwukrotnie kliknąć, by pojawiło się tłumaczenie. To była dla mnie ogromna pomoc i motywacja do podejmowania kolejnych prób. Przykładowe słowniki przeglądarkowe:

  • DictCheck – dodatek do przeglądarki Mozilla Firefox, z którego korzystałam przez jakiś czas.
  • Quick Translator – dodatek do tej samej przeglądarki, z którego korzystam obecnie.
  • W przeglądarce Safari po najechaniu na interesujące nas wyrażenie, pod skrótem cmd+ctrl+d funkcjonuje słownik angielsko-angielski, wyjaśniający znaczenie słowa.

Początki są trudne, czytanie sprawia sporo wysiłku i człowiek często łapie się na tym, że nie skupia się na treści, a na usilnej próbie dogłębnego zrozumienia tekstu. Z czasem jednak czytanie wchodzi w nawyk i staje się większa przyjemnością.

jak poprawic angielski, nauka angielskiego w domu

3) Bajki, vlogi, filmy

Zaczęłam od bajek – one z reguły charakteryzują się bardzo wyraźną i łatwą do zrozumienia narracją. Początkowo wybierałam te z napisami (angielskimi), później bez napisów, z czasem przerzuciłam się na filmy zagranicznych vlogerek z dobrą dykcją. Chciałam “osłuchać się” z językiem, nauczyć poprawnej wymowy słów. W tej chwili próbuję przekonać samą siebie do oglądania angielskich wersji popularnych seriali i prezentacji TEDa bez napisów. Co polecam?

  • Draw my life od Michelle Phan. Męczyłam ten filmik dziesiątki razy. Jest bardzo łatwy do zrozumienia dzięki obrazkom, które uzupełniają treść wypowiadaną przez autorkę. Filmów z serii “draw my life” jest wiele na YouTube, polecam się im przyjrzeć.
  • Bajki z napisami: Na przykład bardzo łatwy do przyswojenia Czerwony Kapturek lub inne pozycje z tego kanału. Wszystkie operują bardzo prostym i łatwym do zrozumienia słownictwem.
  • Bajki bez napisów: Clifford the red big dog, Bear in the big blue house, Strawberry Shortcake.
  • W serialach nie jestem zbyt dobrze zorientowana, ale bazując na tym, co znam, dość łatwą do zrozumienia opcją wydaje się być na przykład Gossip Girl.

4) Aplikacje, gry, kursy internetowe

Jeśli śledzicie regularnie linki godne polecenia, wiecie, że dość często polecam strony przydatne w nauce języków. W tej chwili w sieci możecie znaleźć całe mnóstwo takich wspomagaczy. Oto kilka moich ulubionych:

  • Duolingo – Aplikacja dostępna na wszystkie najpopularniejsze mobilne systemy operacyjne. Wspominałam o niej we wpisie o moich ulubionych aplikacjach. Kolejne etapy pokonujemy, wykonując zadania, które polegają na: wybieraniu prawidłowej odpowiedzi, tłumaczeniu zdań z angielskiego na polski i odwrotnie, a także powtarzaniu zdań po angielsku.
  • engVid – Lekcje angielskiego w formie filmów prowadzonych przez native speakerów. Do wyboru mamy kilkoro nauczycieli. Bardzo przydatne podpowiedzi dotyczące nauki języka.
  • Ba Ba Dum – świetnie zaprojektowana gra umożliwiająca łatwą i przyjemną naukę słówek (wraz z wymową). Uwaga: potwornie wciąga!
  • Podcasty Diki – Zbiór podcastów na różnym poziomie zaawansowania.
  • Elllo – Duży zbiór słuchowisk uzupełnionych wersją pisaną. Brzmią trochę jak te ze szkolnych podręczników, ale mimo wszystko przydatne.

Kilka ciekawych stron polecanych przez Was w komentarzach:

  • Lyrics Training – Uzupełnianie tekstów piosenek w trakcie ich słuchania. Świetna opcja na trenowanie rozumienia ze słuchu.
  • Ororo.tv – Filmy i seriale z angielskimi napisami.
  • Memrise – Zbiór kursów w różnych językach.
Tyle jeśli chodzi o moje metody. Wszystko to brzmi bardzo perfekcyjnie, ale nie dajcie się zwieść myśli, że robię to wszystko codziennie. Nadal brakuje mi systematyczności, a mój angielski nadal nie jest na poziomie, który byłby dla mnie satysfakcjonujący, ale gdy myślę jak to wyglądało kiedyś i tak sądzę, że zrobiłam wielki postęp. Moje językowe cele na najbliższe miesiące to: więcej filmów bez napisów, więcej czytania i przede wszystkim więcej okazji do rozmów w obcym języku.
Czekam na Wasze metody, może odkryję coś lepszego od tego, co dotąd stosowałam!