Kolor roku 2017 pod lupą. Czy Greenery da się lubić?

KOLOR-ROKU-2017

Zeszły rok przyniósł małą rewolucję w typowaniu kolorów roku przez Instytut Pantone. Pierwsze raz bowiem wytypowano aż dwa odcienie – jasny róż Rose Quartz oraz zgaszony błękit Sernity. Choć wiele osób nazywało to połączenie niemowlęcym i dziecinnym, nie dało się nie zauważyć ich popularności. Sama tę sympatię podzielałam. W tym roku Pantone wraca do korzeni, ale przy tym mocno zaskakuje, ogłaszając mianem koloru roku odcień, który budzi wiele mieszanych odczuć.

O co chodzi z tym kolorem roku?

Kolor roku jest wybierany przez Instytut Pantone. To firma z branży poligraficznej, która zasłynęła dzięki opracowaniu swojej własnej, unikatowej skali kolorów. Skalą tą posługuje się wielu projektantów: grafików, architektów, kreatorów mody. Jeśli kiedykolwiek widzieliście gdzieś ogromny wachlarz próbek kolorów, bardzo możliwe, że był to właśnie wzornik Pantone.

Instytut na podstawie obserwacji rynku, konsultacji i badań co rok typuje kolor, który najlepiej odzwierciedla obecne trendy – zarówno te związane z modą, architekturą, szeroko pojętym designem, jak i te powiązane z naszym stylem życia. Ich obserwacje są z reguły całkiem trafne i typowane kolory rzeczywiście odgrywają zauważalną rolę wśród przeróżnego rodzaju twórców.

kolor-roku--pantone-greenery

Dlaczego akurat Greenery?

W tym roku wybór padł na soczystą zieleń, kryjącą się pod nazwą Greenery. Według Pantone kolor ten symbolizuje nowe początki – nowy rok, nowe postanowienia, zdrowszy styl życia, coraz bardziej świadome podejście do odżywiania, rosnąca dbałość o środowisko. Ma być sygnałem dla konsumentów, dającym im do zrozumienia, że przyszła pora, by wziąć głęboki oddech, dotlenić się, wzmocnić, zadbać o zdrowie i samopoczucie.

Jak najprościej opisać Greenery?

Pantone opisuje go jako świeży, żywy, żółto-zielony odcień, który przywołuje pierwszy dzień wiosny. We mnie natomiast budzi skojarzenia ze świeżo skoszoną trawą w letni dzień, z paprotkami u babci, z jabłkami Granny Smith, ze zdrowymi koktajlami pełnymi owoców. Patrząc na ten kolor, od razu cisną się na usta przymiotniki takie jak: świeżość, wiosna, zdrowie, odnowa.

I choć te skojarzenia są naprawdę dobre, Greenery nie we wszystkich budzi sympatię. Trudno sobie wyobrazić jego obecność w dziedzinach, które tak często wykorzystują typowania Pantone – modzie, architekturze. Nie jest to odcień, który wiele osób chętnie zobaczy na ścianach własnego salonu czy na marynarce. Ale to nie znaczy, że Greenery nie sprawdzi się w żadnej dziedzinie.

Gdzie się sprawdzi?


Kiedy poznałam tegoroczny wybór Pantone, nie byłam zachwycona. Trudno było sobie wyobrazić wieszaki pełne soczyście zielonych ubrań. Ale przecież nie tylko o modę tu chodzi! Mimo że Greenery wydaje się trudny i niezbyt stylowy, jest świetnym akcentem (a często również tłem) kolorystycznym w innych dziedzinach. Przede wszystkim w tej mi najbliższej – w szeroko pojętym projektowaniu graficznym. Mam wrażenie, że zieleń nie jest jeszcze tak mocno wyeksploatowana, jak inne popularne kolory. Podchodzimy do niej z rezerwą, a tymczasem to bardzo bezpieczny wybór. Kojarzy się bowiem z naturą, świeżością, harmonią, budzi w nas poczucie bezpieczeństwa, a dodatkowo świetnie przyciąga uwagę.

W pozostałych dziedzinach będzie dobrym wyróżniającym akcentem kolorystycznym – spójrzcie tylko na ten fotel w zestawieniu poniżej. Bardzo łatwo będzie wprowadzić Greenery do swoich czterech kątów. Wystarczy kilka roślin. Kiedyś dzięki nim wnętrze stawało się tylko przytulniejsze, teraz będzie przy okazji również supermodne. Widzę też spore pole do popisu w kolorystyce ślubnej – zarówno solo, jak i w duetach z innymi kolorami. Już w zeszłym roku zerkałam z zachwytem na bukiety ślubne z ziół – w całości zielone. To może być piękny trend!

Z czym łączyć kolor roku?

zielony-z-czym-laczyc

Ładne przedmioty w kolorze roku:

 

greenery-kolor-roku-2017

1  |  2  |  3  |  4  |  5  |  6  |  7  |  8  |  9  |  10  |  11  |  12  |  13  | 14  |  15

Strasznie jestem ciekawa, co Wy myślicie o tym wyborze. Sama na początku sądziłam, że trudno będzie mi się z nim polubić, ale szybko przypomniałam sobie, że każdy kolor potrafi dobrze wyglądać, jeśli tylko dobrze się go użyje. A jak to jest u Was? Gdzie najchętniej zobaczylibyście kolor roku 2017? A może wolelibyście, żeby zniknął Wam z oczu?