Ulubione latem – seriale, przedmioty, zmiany

ulubione-latem

Zawsze czuję małą ekscytację, kiedy dopisuję do swojej listy kolejne ulubione rzeczy, którymi chcę się z Wami podzielić. Niestety, ta ekscytacja nie zawsze pociąga za sobą produktywność. Przeciągam fotografowanie przedmiotów, dopisywanie tekstów, a potem orientuję się, że zastaje mnie sierpień, a ja nadal nie opublikowałam ulubieńców odkrytych w połowie lutego.

Potraktujcie więc tytuł tego wpisu jako nazwę całkowicie umowną. Bo wiecie, “Ulubione trochę latem, trochę wiosną, a trochę nawet zimą” pewnie brzmiałoby bardziej szczerze, ale komu chciałoby się przebrnąć przez tytuł zajmujący trzy linijki. A już tak bardziej poważnie: Tradycyjnie starałam się nie ograniczać do klasycznych kategorii i mam też dla Was m.in. ulubiony font.

Książka: Smakowita Ella” – Ella Woodwardsmakowita_ella

Mam problem z książkami kucharskimi. Są przepięknie wydane i fantastycznie się je przegląda, ale u mnie zawsze wyglądało to tak, że po pierwszym zachwycie lądowały na półce i już na niej pozostawały, a ja wracałam do przepisów z sieci. “Smakowitą Ellę” kupiłam pod wpływem impulsu i sądziłam, że podzieli los innych książek o gotowaniu w moim domu, ale tym razem było zupełnie inaczej. Chyba mogę powiedzieć, że była moim pierwszym krokiem do zdrowszego odżywiania się.

Co prawda wszystkie ograniczenia, które narzuciła sobie autorka były dla mnie zbyt rygorystyczne, ale potraktowałam tę książkę jako wstęp do mniejszych,  niekoniecznie tak rewolucyjnych zmian (z reszta sama autorka do tego namawia). W mojej kuchni na stałe zagościło stuprocentowe masło orzechowe, poznałam całe mnóstwo superfoods, udoskonaliłam owsianki no i przede wszystkim – pierwszy raz wypróbowałam tak wiele przepisów z książki.

>> Zobacz ceny książki “Smakowita Ella”

Kosmetyk: maski do włosów Anwenmaski-anwen

Używanie kosmetyków, w których tworzeniu miało się swój mały udział to zupełnie inny poziom satysfakcji. Trochę się obawiałam, czy sprostam wyzwaniu, kiedy Ania zaproponowała mi projektowanie etykiet, ale chyba się udało. Tym bardziej cieszy mnie, że ozdobiłam tak dobry produkt. Zazwyczaj moja przygoda z maskami i podobnymi produktami do włosów kończyła się po 2-3 użyciach, ale tym razem używam regularnie (i to od kilku miesięcy). Jestem fanką niebieskiej wersji, ale moje włosy lubią też fioletową (która swoją drogą genialnie pachnie).

Mebel: konsola hoomtoaletka-debowa

Własna toaletka zawsze była wysoko na liście moich wnętrzarskich marzeń, ale jednocześnie nisko na liście wydatkowych priorytetów. No bo wiecie, zawsze znajdzie się coś pilniejszego, zwłaszcza, kiedy urządza się mieszkanie niemal od zera. W tym wypadku kolejny raz okazało się, że znalezienie czegoś prostego i minimalistycznego jest niezłym wyzwaniem. W sieci królowały białe toaletki w królewskim stylu, które (choć niewątpliwie ładne) nie były tym, czego szukałam.

Realizacji mojej wizji podjęła się marka hoom, zajmująca się produkcją pięknych stołów z litego drewna. Teraz czeka mnie wybór lustra i czegoś do siedzenia. Jeśli macie jakieś pomysły, co mogłoby tu pasować, chętnie poczytam. Myślałam o prostym lustrze w czarnej ramie wieszanym na ścianie, dobry pomysł?

Sposób na wolny czas: Netflix

To taki ulubieniec i jednocześnie wróg produktywności. Bo trzeba uczciwie przyznać, że odkąd zdecydowaliśmy się go wykupić nasze lekko leniwe wieczory zmieniły się w wieczory leniwe do bólu. Nie wspominam już nawet o “odcineczku do śniadania/do obiadu/do gotowania”. Nawet nie staram się zliczyć na ile dni (a może nawet tygodni?) sumują się te wszystkie sezony seriali pochłonięte w tak krótkim czasie. Ale staram się nie biczować jakoś szczególnie z tego powodu. Każdy potrzebuje jakiejś formy relaksu. Jedni przez kilka godzin oglądają telewizję, inni grają w gry, a ja oglądam seriale.

Ulubiona zmiana: nowa kuchnia

Przez kilka pierwszych miesięcy nasza kuchnia była bardzo prowizoryczna. Mieliśmy trzy maleńkie szafki, które nie mieściły nawet połowy naszych rzeczy, starą kuchenkę gazową i lodówkę, którą kupiliśmy zaraz po przeprowadzce. Nie spieszyliśmy się jakoś szczególnie ze zleceniem zabudowy, a potem powaliły nas długie terminy realizacji. Nie muszę Wam chyba wspominać, że czekałam na tę kuchnię jak na szpilkach i chyba też między innymi dlatego ogarnęła mnie taka euforia, kiedy w końcu się doczekałam. Przez kilka pierwszych dni wchodziłam do niej nawet, gdy niczego nie potrzebowałam.

Nasza kuchnia jest bardzo mała i urządzenie jej tak, by była funkcjonalna i jednocześnie nie kosztowała fortuny było niezłym wyzwaniem. Poświęciłam mnóstwo czasu na rozważanie za i przeciw każdego układu, ale było warto, bo pierwszy raz mam tyle miejsca do przechowywania. Do dziś zostało kilka pustych półek, a wydawało się, że to niemożliwe na tak niewielkiej przestrzeni. Kiedy rozprawię się z lawiną obowiązków, postaram się podrzucić Wam wpis, w którym opowiem o swoich wnioskach po urządzaniu małej kuchni.

>> Zobacz też: Organizer kuchenny ze stelażu łóżeczka dziecięcego

Font: Glen & Coco Mono ulubiony-font

Znalazłam go w jakiejś kupionej paczce z fontami i od razu się polubiliśmy. Lubię go za lekkość i luzacką kreskę. To jeden z tych mniej poważnych fontów, którego możliwości użycia są trochę ograniczone, ale i tak lubię go czasem umieścić w jakimś projekcie (szczególnie na tapetach).

>> Tu kupisz font Glen & Coco

Seriale

Było ich ostatnio naprawdę dużo, ale gdybym miała wymienić tylko trzy, które okazały się największym uzależnieniem, wybrałabym:

  • How to Get Away with Murder – Choć po paru sezonach zaczyna być trochę naciągany i tak uplasował się wysoko na liście ulubieńców. To historia prawniczki i grupy jej najlepszych studentów uwikłanych w morderstwo. Przy tym zagęszczeniu seriali niewiele jest takich, w których nie potrafię przewidzieć rozwoju wypadków, a tutaj wiele razy dałam się zaskoczyć.
  • Weeds – Odpalony w ramach wspólnego nadrabiania popularnych seriali sprzed lat i pochłonięty prawie w całości (8 sezonów!) w kilka tygodni. To serial komediowy z typem humoru, którego albo się kocha albo nienawidzi. Początkowo niechętnie to przyznawałam, ale dawno się tak nie ubawiłam oglądając serial, mimo że żarty nie zawsze są tu na wysokim poziomie.
  • Drop Dead Diva – Nie zdążyłam nawet odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego tak się w to wciągnęłam, kiedy zorientowałam się, że pochłonęłam wszystkie sezony. Ten serial mógłby być moją definicją guilty pleasure. No bo sami przyznajcie, jak brzmi ten opis: “Obiecująca modelka ginie w wypadku samochodowym, a jej dusza trafia do ciała puszystej prawniczki”? No. Właśnie tak ;)

Zdjęcie: widok po wyjściu z kolejki na Kasprowy Wierch

Pamiątka z szybkiego wypadu w góry na przełomie maja i czerwca. Jeśli zastanawiacie się, kiedy jest najlepszy moment na taką wycieczkę to właśnie wtedy. Nie mogliśmy się nadziwić, że da się odwiedzić Zakopane bez tłumów, kolejek, czekania na wolne stoliki w restauracjach. Nawet do kolejki na Kasprowy weszliśmy z marszu. Wycieczki poza sezonem są super!


To tyle ode mnie. Trochę się tego nazbierało, co? Mam nadzieję, że znajdziecie dla siebie coś interesującego. Liczę na Wasze rady dotyczące dodatków do toaletki.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz