Rzeczy i miejsca, które zachwyciły mnie na Maderze

madera-co-zobaczyc

W pierwszej części wpisu na temat Madery zdradziłam kilka swoich refleksji i wskazówek, którymi warto się kierować, wybierając to miejsce na urlopowy kierunek. Żeby nie zanudzić Was długą ścianą tekstu, miejsca i rzeczy, które zachwyciły mnie najbardziej przeniosłam do kolejnej części. Pora się w końcu nią podzielić.

Wybrałam wyłącznie te miejsca i te rzeczy, które zachwyciły mnie najbardziej. Nie wypisywałam wszystkich punktów, które odwiedziliśmy. Trzeba również przyznać, że podeszliśmy do zwiedzania wyspy zupełnie bez ciśnienia, by zobaczyć wszystko. Bez żalu pominęliśmy kilka miejsc, o których przewodniki pisały jak o obowiązkowych punktach wycieczki. Żałuję jedynie, że nie udało nam się zaliczyć ogrodów tropikalnych w Funchal, ale może jeszcze kiedyś zdarzy się okazja, by nadrobić.

Wynajęcie samochodu dało nam takie poczucie wolności, że nie skąpiliśmy czasu, by na przykład popływać dłużej w lawowych basenach czy posiedzieć przy czosnkowym chlebku na górze, z której odjeżdżała kolejka linowa. Nawet jeśli przez to przegapiliśmy kilka “obowiązkowych” punktów, kolejny raz zorganizowałabym to podobnie. Ale koniec wstępów, pora na to, co najpiękniejsze na Maderze!

lawowe-baseny-porto-monizmadera-atrakcje

Lawowe baseny w Porto Moniz

Jak już wspominałam w pierwszej części, na Maderze raczej trudno jest uświadczyć pięknych kąpielisk, dlatego nic dziwnego, że to miejsce cieszy się dużą popularnością. A trzeba przyznać, że jest absolutnie wyjątkowe. Baseny w Porto Moniz powstały z lawy wulkanicznej, a woda, w której pływamy wpada tu wprost z oceanu. Przez to jest strasznie zimna i jeszcze bardziej słona, ale o dziwo nawet mi dość łatwo przyszło przyzwyczajenie się do niej. No bo w końcu kto by odpuścił możliwość kąpieli w Atlantyku.

Szybko zorientowaliśmy się, że największą atrakcją jest tutaj siadanie na murku oddzielającym baseny od oceanu i czekanie na dużą falę, która zmiata wszystkich wprost do wody. Na pierwszym zdjęciu widzicie moment tuż po przyjściu takiej fali (w miejscu, gdzie kłębi się trochę morskiej piany).

Wstęp kosztuje tutaj tylko 1,5 euro i jeśli dobrze pamiętam, nie ma żadnych ograniczeń czasowych.

madera-przewodnik

madera-achadas-da-cruz

Kolejka w Achadas da Cruz

Kolejne absolutnie zachwycające miejsce. Maleńka, jakby zupełnie nieodkryta przez turystów kolejka schowana gdzieś na końcu krętej drogi, która wydawała się nie mieć końca. Po wyjściu z samochodu byłam trochę skołowana – prawie 500 metrów nad poziomem morza w połączeniu z mnóstwem zakrętów potrafi zawrócić w głowie. Ale widok był nieziemski. Ocean, który jeszcze przed chwilą straszył wielkimi falami i szumiał tak głośno, że zagłuszał myśli, wydawał się z tej perspektywy taki spokojny i niegroźny, że aż trudno było uwierzyć.

Na górze postanowiliśmy coś zjeść, napawając się widokami, a potem zjechaliśmy kolejką w dół. Tu kolejne miłe zaskoczenie cenami – 1,5 euro w jedną stronę. Co ciekawe, kolejka była obsługiwana przez właściciela tylko w jedną stronę. W drugą trzeba było zaczekać na wolny wagonik i po prostu samemu się “obsłużyć”, naciskając guzik. Na dole czekała na nas przepiękna i praktycznie pusta trasa spacerowa wśród gór i oceanu. Coś pięknego!

madera-co-zobaczyc

przyladek-sw-wawrzynca

Przylądek Świętego Wawrzyńca

Miejsce, które wywołuje wrażenie jakbyśmy nagle z zielonej, egzotycznej wyspy przenieśli się na Marsa. Przylądek Świętego Wawrzyńca to skalisty półwysep, który jest najdalej wysuniętą na wschód częścią wyspy. Można dojść trasą niemal na sam koniec półwyspu, ale nie jest to najłatwiejszy “spacerek”. Trasa liczy 4km w jedną stronę i sądząc po wyczerpaniu mijających nas turystów, daje w kość nawet najlepiej przygotowanym. Z tego powodu odpuściliśmy wyprawę i napawaliśmy się tylko widokami na początku trasy. A trzeba przyznać, że nawet te są zachwycające.

madera-targ

Targowisko Mercado dos Lavradores w Funchal

Nie każdy lubi takie klimaty, ale ja zauroczyłam się tym zatłoczonym targowiskiem od samego wejścia. No dobra, może nie do końca od samego wejścia, bo wchodząc, trafiliśmy od razu na piętro z rybami, które natychmiast odstraszyłoby nas zapachami, gdyby nie fakt, że czytaliśmy o tym miejscu w przewodniku.

Targowisko składa się z trzech poziomów. Na jednym sprzedaje się ryby, na drugim warzywa i owoce, a na trzecim przyprawy, lokalne pamiątki, obrusy, kapelusze i inne rzeczy. Mnie “zdobyło” piętro z owocami. Nie miałam pojęcia, że na świecie jest tyle rodzajów marakui i odmian bananów! Większość sprzedawców chętnie pozwala spróbować tych regionalnych przysmaków.

Na niektórych stoiskach (zwłaszcza tych jak ze zdjęcia, gdzie produkty są przepięknie poukładane i można próbować wszystkiego) ceny są mocno zawyżone, ale jeśli porozglądamy się i popytamy gdzie indziej, można znaleźć dużo sensowniejsze oferty. Z targu wyszliśmy z bananoananasem – lokalną gwiazdą wśród owoców, z kilkoma rodzajami marakui, baby bananami oraz z bukietem liści laurowych prosto z drzewa.

eukaliptusowy-las-madera

Eukaliptusowy las – przypadkowy przystanek na trasie

Punkt na naszej trasie, który nie był planowany, ani nawet nie dało się o nim przeczytać w żadnym przewodniku. Gdzieś na trasie do najdalej wysuniętego na wschód klifu wjechaliśmy na drogę, która była położona tak wysoko, że wjeżdżaliśmy autem w chmury (coś niesamowitego!). Po chwili dookoła pojawił się las. który hipnotyzował ciszą, fantastycznie rześkim powietrzem i przepięknymi, wysokimi drzewami.

Zatrzymaliśmy się na przydrożnym parkingu i postanowiliśmy się trochę nacieszyć tymi magicznymi okolicznościami przyrody. Pachniało tam obłędnie! Zastanawialiśmy się, jakie drzewa mają tak charakterystyczny zapach i liście. Już w hotelu, po powrocie, dowiedzieliśmy się, że to eukaliptus. Żałuję, że atmosfery danego miejsca nie da się złapać do słoika – stąd przywiozłabym ze sobą co najmniej kilka.

madera-przewodnik rosliny-madera

Roślinność

Roślinność na Maderze to coś absolutnie niesamowitego. Byliśmy tam w miesiącu, który jest odrobinę mniej zielony, niż te wiosenne, ale i tak rośliny, które można tam spotkać na każdym kroku wywołują zachwyt. Spodziewalibyście się, że gdzieś przy drodze, zupełnie dziko rosną sobie przepiękne hortensje z kwiatami wielkości kilku pięści? Tutaj to zupełnie normalne.

Na każdym kroku można też trafić na wielkie pola z bananowcami, a sukulenty potrafią tu czasem być większe od człowieka. Gdybym tylko mogła, większość z nich zabrałabym ze sobą do domu. Już w pierwszym dniu nie miałam wątpliwości, dlaczego Madera zyskała przydomek wyspy wiecznej wiosny.

madera-jedzenie

Jedzenie

Kiedy usłyszałam, że najpopularniejszym przysmakiem Madery jest ryba z bananem i marakują, zrobiłam wielkie oczy. Jak to? Ryba w połączeniu z tak słodkimi owocami? Okazało się jednak, że to naprawdę pyszne połączenie! Wszystko za sprawą ryby – espady. To najpyszniejsza ryba, jaką kiedykolwiek jadłam. Białe mięso, żadnych ości, cudownie delikatny smak.

Poza espadą, zachwyciły nas też lokalne owoce. Nigdy bym nie pomyślała, że mango może być tak słodkie, a marakuja tak orzeźwiająca. Po powrocie miałam wrażenie, jakby owocom, które kupuję w sklepie ktoś odebrał cały smak. Co ciekawe, banany, które widzieliśmy w marketach, na targach, czy nawet w hotelowym bufecie zawsze były poobijane, miejscami czarne. Sądziliśmy, że wszędzie trafiamy na jakieś resztki, tymczasem okazuje się, że właśnie tak wyglądają normalne banany, które dojrzewają po zerwaniu. Od razu nasuwa się pytanie, czym w takim razie są faszerowane te, które widzimy w naszych supermarketach – zawsze idealnie gładkie, bez jakichkolwiek skaz.

madera-przewodnik-atrakcje

Różnorodność krajobrazów

Wspominałam o tym już w pierwszej części wpisu. To niesamowite, jak wiele przeróżnych krajobrazów ma do zaoferowania ta maleńka wyspa. Były momenty, gdy czuliśmy się jak na Islandii, zerkając ze szczytu klifu na rozbijające się fale. Były krajobrazy jak z innej planety na Przylądku Świętego Warzyńca. Były również widoki jak z chorwackich miasteczek kurortowych, górskie szlaki rodem z Ameryki Południowej, a nawet klimaty rodem z włoskich uliczek. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Czasem wystarczy przejechać kilka kilometrów, by zupełnie zmienić klimat.

madera-polecane-atrakcje

Wszechogarniający spokój

Nie wiem, czy to ta otaczająca zieleń, kojący szum oceanu, czy zachwycające widoki za każdym zakrętem, ale Madera napełnia takim spokojem, że aż nie chce się stąd wracać. To idealne miejsce do poukładania myśli, niezależnie od tego, co akurat się tam robi. Zmartwienia, które jeszcze niedawno urastały do wielkich rozmiarów, stają się tu błahostkami, na które zawsze znajdzie się jakieś rozwiązanie.

Codziennie po kolacji kładliśmy się na leżakach tuż przy oceanie i obserwowaliśmy fale rozbijające się o skały w towarzystwie różowej poświaty stworzonej przez zachodzące słońce. Nie trzeba było nic mówić, nikt nie miał takiej potrzeby. Madera bez wątpienia sprzyja nabieraniu poczucia, że wszystko będzie dobrze.

 


To tyle ode mnie jeśli chodzi o relację. Mam nadzieję, że choć w małym stopniu zaciekawiłam Was tym miejscem. Podsumowując moje wszystkie dotychczasowe podróże, to zdecydowanie był najlepszy wybór i najfajniejsza przygoda. Jeśli kiedykolwiek będziecie się wahać, piszcie – będę Was przekonywać.

 

Zobacz pierwszą część wpisu

  • Pakuję chłopaka do walizki i jadę tam!!!

  • Nigdy nie rozważałam wyjazdu na Maderę, ale widząc te zdjęcia chyba muszę to przemyśleć ;)

  • Przeczytanie Twojego wpisu sprawiło mi ogromną przyjemność! Jest taki soczysty jak owoce, o których piszesz. Razem z moją przyjaciółką szukamy fajnego miejsca na jej tydzień panieński i poważnie zastanawiałyśmy się właśnie nad Maderą. Jeżeli ten pomysł wypali, to na pewno wrócę na Twojego bloga po ściągę z miejsc, które warto odwiedzić.

    • Dzięki, cieszę się, że się podobało! A pomysł z Maderą na tydzień panieński jak najbardziej trafiony – sama bym takim nie pogardziła :)

  • Bylam i bardzo mi sie podobalo:) A o jedzeniu na Maderze napisalam nawet osobny post! Jest rewelacyjne! Madera, to chyba, jak dotad jedno z moich ulubionych miejsc i z pewnoscia tam wroce! :)

    • Super :) W jakim miesiącu byłaś?

  • truskawkowy shake

    Bardzo fajny wpis ! Zdjęcie widoków i twoja relacja zdecydowanie zachęca do odwiedzenia tego miejsca :)

  • Madera to jedno z tych magicznych śwaitów, który zawsze znajdzie miejsce w moim sercu ❤️ Uwielbiam tę wyspę i mogłabym do niej wracać rok w rok, a najlepiej częściej ☺️

  • Ale tam jest niesamowita różnorodność :) Te zdjęcia lasu wyglądają jak ze stanu Waszyngton :)))

  • zastanawiam się właśnie nad wyjazdem w jakieś piękne miejsce na wiosnę i spadłaś mi z tą Maderą jak z nieba :) muszę więcej poczytać o tej wyspie żeby się jako tako przygotować bo zdecydowanie chcę się tam znaleźć :)

  • Co za zdjęcia ❤️ Przepiękne widoki!
    Najchętniej popływałabym w tych basenach lawowych, zgubiłabym się w lesie eukaliptusowym i zjadła rybę z bananem i marakują. Uwielbiam takie dziwne smaki. Madera jeszcze przede mną, więc kto wie – może spełnię te małe marzenia :)