3 najważniejsze rzeczy, których nauczyłam się o organizacji czasu

Zawsze budziły się we mnie wątpliwości, kiedy planowałam poruszyć temat organizacji czasu na moim blogu. Wydawało mi się, że nie jestem wystarczająco kompetentna, a poza tym: “No heloł, czy to nie Ty spędziłaś wczoraj 3 godziny, oglądając śmieszne koty?!”. Jest jednak taka osoba, która nie dość, że jest mi szczególnie bliska, to zna się na tym temacie dużo lepiej niż ja i często leczy mnie z dziwnych przekonań na temat mojej pracy i zarządzania czasem.

Mam na myśli Alinę Szklarską z bloga Design Your Life. Znamy się pozablogowo już kilka ładnych lat i to właśnie od niej zaczerpnęłam wiele swoich wniosków związanych z organizacją czasu. Alina wypuściła właśnie swój pierwszy kurs, a ponieważ wiem, że jej wiedza ma moc, postanowiłam dać Wam o tym znać i przy okazji trochę opowiedzieć, czego (w ogromnej mierze dzięki niej) nauczyłam się o lepszej organizacji i kontroli nad własnym życiem.

Możesz przewracać oczami, słysząc o planowaniu,
ale ono naprawdę jest szalenie ważne

Kiedy stawiałam pierwsze kroki w dorosłym życiu, byłam przekonana, że całe to gadanie o planowaniu, wyznaczaniu celów to coś, czym nie powinnam sobie zaprzątać głowy. Wydawało mi się, że dotyczy ono wyłącznie poważnych biznesmenów, dużych przedsiębiorstw, generalnie ludzi sukcesu, a u mnie – zwykłej dziewczyny, bez sprecyzowanych pomysłów na życie – byłoby przerostem formy nad treścią.

Miałam nawet taką swoją wyświechtaną odpowiedź, przygotowaną na wypadek, gdyby ktoś zapytał mnie o plany na rozwój, cele na przyszłość. Brzmiała ona tak: “Nie planuję wielkich rzeczy, bo życie nauczyło mnie już, żeby tego nie robić”. Miałam wtedy na myśli moje problemy zdrowotne, które często niweczyły wszystkie ambitniejsze plany. Wolałam (i nie powiem, zdarza się, że nadal wolę) zdać się na los i chwytać się okazji, które przychodziły z zewnątrz, zamiast zaplanować coś stuprocentowo swojego i po prostu pogodzić się z tym, że życie może mieć pomysł na mniej optymistyczny scenariusz, ale to nie znaczy, że mam porzucić realizację tego, o czym marzę. W końcu każdy ma czasem pod górkę.

To całkiem wygodne. W końcu nie planując w swoim życiu zbyt wiele, nie poświęcając czasu na przemyślenie swoich marzeń, ambicji, nie można mieć potem do siebie pretensji. Można po prostu powiedzieć “Tak wyszło, takie jest życie” i wrócić do monotonii. Tylko czy na dłuższą metę ma to sens? Teraz już wiem, że nie i ten pozorny spokój sumienia prędzej czy później i tak zaprowadzi do frustracji. Przełamanie się i rozpoczęcie planowania nie jest proste. We mnie do tej pory wzbudza spory opór, ale to właśnie dzięki Alinie przekonałam się, że warto to robić i przy odpowiednim podejściu do tego procesu, to wcale nie jest takie przerażające.

jak-rozmawiac-z-grafikiem

Świat naprawdę się nie wali, kiedy rezygnujesz z decyzji i obowiązków,
które tylko wydają się niezbędne

Lubimy sobie tak czasem dokładać obowiązków, decyzji do podjęcia, a potem narzekać na brak czasu albo na wieczne przemęczenie. Część z Was pewnie właśnie myśli: “Mów za siebie, ja tam robię tylko to, co MUSZĘ, a i tak ciągle brakuje mi czasu”.

Kiedy jednak zastanowicie się trochę głębiej, możecie na przykład dojść do wniosku, że: poświęcacie mnóstwo czasu na prasowanie ubrań, które wyglądają dobrze bez tej czynności; spędzacie godziny w urzędach, załatwiając sprawy, które od dawna można załatwić online lub zastanawiacie się godzinami, a nawet dniami przed zamówieniem sobie czegoś, mimo że żyjemy w czasach, gdy wszystko można zwrócić (w wielu przypadkach bezpłatnie).

To akurat wnioski, do których sama doszłam po pewnym czasie, Wasze mogą być zupełnie inne. Jeśli macie ochotę ich poszukać, Alina przygotowała listę aż 50 takich rzeczy. Możecie ją bezpłatnie pobrać, zapisując się na listę zainteresowanych kursem.

Będę szczera – to burzy wszystkie wypracowane przekonania. Szczególnie te rozpoczynające się od “Muszę…”. W pierwszym odruchu budzi się perfekcjonizm, krzyczący: “Ale jak to? Ja miałabym nie…?”. Warto się zastanowić, czy to nie reakcja obronna na obnażanie pewnych prawd o sobie.

W głębi duszy wkurzałam się na Alinę, ilekroć pytała “Naprawdę Twój blog nie poradzi sobie, jeśli przez jakiś czas nie będziesz publikować postów i zajmiesz się realizacją Twojego planu?”. Ale wkurzałam się dlatego, że doskonale wiedziałam, że ma rację i to nie nadmiar obowiązków, a strach powoduje, że stoję w miejscu. Czasem takie postawienie sprawy jest nieuniknione, żeby dostrzec, co tak naprawdę stoi za brakiem postępów w realizacji naszych planów.

Droga do dobrej organizacji nie ma mety

Przez pewien czas byłam przekonana, że jeśli tylko wypracuję sobie odpowiednie rozwiązania, poznam właściwe narzędzia, spotkam kogoś, kto przekaże mi tajemny dekalog kobiety zorganizowanej, to stanę się nią już na zawsze. Bardzo piękna wizja, ale niestety, prawdziwa tak bardzo jak miejskie legendy.

Zaczynając walkę o lepszą organizację, trzeba mieć na uwadze, że to nieustanny proces. To wzloty i upadki. To tygodnie wypełnione pasmem zadowolenia z siebie, po których przychodzą dni, w których po prostu się nie chce. To poczucie, że wszystko idzie jak z płatka, które zostaje znokautowane przez nagły kryzys. To ciągłe odkrywanie nowych rozwiązań, metod, testowanie, co pozwoli nam lepiej zarządzać swoim czasem.

Ale to absolutnie nie oznacza, że nie warto próbować. Przeciwnie, myślę, że to właśnie te nieustanne próby prowadzą do odkrywania najlepszych rozwiązań. Dopiero, gdy przetestujemy je na własnej skórze, możemy ocenić, czy to coś, co pomaga nam działać. Nie ma innej drogi, nie ma skrótów, nie ma mety, ale nie ma również innego sposobu, by zrealizować swoje plany.

To tyle ode mnie. Jeśli macie jakieś wnioski, bardzo chętnie przeczytam je w komentarzach. Z kolei jeśli poczuliście, że macie z podejściem Aliny wiele wspólnego, odsyłam Was na stronę jej kursu, gdzie dowiecie się o szczegółach. Sprzedaż trwa do 23:59 w środę, 23 maja.

8
Dodaj komentarz

avatar
  Chcę otrzymywać powiadomienia  
najnowszy najstarszy najwyżej oceniany
Powiadom mnie o
Lakieromania Syli
Gość
Lakieromania Syli

planowanie przy małym dziecku to makabra, bo bardzo szybko potrafi Twoje plany zrujnować, nie mniej organizacja czasu jako organizacja czasy stricte to by mi się przydało tego nauczyć. Pracując na 2 etaty miałam dla siebie więcej czasu i byłam bardziej zorganizowana niż teraz. teraz przy dziecku, siedząc z nim 24/h na dobę 7/7 to nie mam na nic czasu…

Joanna
Gość
Joanna

Paula, lubię Twoje posty z życiowo poradnikowych kategorii. Czuję w nich duży rozsądek i kiedy je czytam to dopada mnie jakiś rodzaj ulgi, że ktoś myśli tak podobnie jak ja. :)

Paulina
Gość

Dzięki, Joanna, bardzo miło mi to czytać! :)

Pawel 90-ty
Gość

Jak będzie wyglądał świat, kiedy już dojdziemy do perfekcji, dobiegniemy do mety?

Paulina
Gość

Ale przecież ja kompletnie nie o tym pisałam we wpisie :)

Pawel 90-ty
Gość

Pytanie retoryczne odnoszące się do całości bloga ;p

Marta Terkiewicz
Gość
Marta Terkiewicz

Dokładnie, planowanie często wydaje mi się sztuką niemożliwą do opanowania, ale idąc na żywioł człowiek budzi się i nie wie co ze sobą począć i u mnie dopiero po południu coś się nasunie. Planowanie jako element, do którego długo się przywyka, tak jak dla niektórych zwyczaj robienia czegoś codziennie, da się wypracować, ale nie od razu. ;) Dobrze, że szczerze przyznałaś jak z tym było. Niby fajnie snuć wielkie wizje, ale trudności z realizacją zawsze pozostają, więc powoli się opanowuje rzemiosło i warsztat planowania. ;) Pozdrawiam i jestem zmobilizowana, by tego dokonać, kiedy tylu osobom to pomogło. :D

Paulina
Gość

Zgadzam się – to nie jest łatwe, ale zazwyczaj rzeczy warte zachodu przychodzą trudniej :)