Planujesz ślub i zastanawiasz się, które przesądy ślubne mają znaczenie, a które są tylko zabawną tradycją? W tym tekście poznasz ich znaczenie, pochodzenie i zobaczysz, jak możesz wykorzystać je z dystansem. Dzięki temu łatwiej zdecydujesz, w co chcesz wierzyć, a co potraktować wyłącznie jako folklor.
Skąd wzięły się przesądy ślubne?
Większość wierzeń dotyczących ślubu wyrosła z dawnych obrzędów ludowych. Kiedyś wierzono, że małżeństwo trzeba ochronić przed złymi mocami, dlatego pojawiały się rytuały mające zapewnić miłość, potomstwo i dostatek. Z czasem wiele z nich zamieniło się w lekkie zabobony weselne, które dziś częściej wywołują uśmiech niż lęk.
W języku potocznym przesąd łączy się zwykle z przekonaniem, a zabobon z konkretnym zachowaniem. Dla Pary Młodej nie ma to większego znaczenia. Ważniejsze jest to, że te same powiedzonka i gesty powtarzają się w rodzinach przez pokolenia – ktoś zawsze wspomni o „miesiącu z R”, ktoś inny o butach na parapecie czy o płaczu przy ołtarzu, który ma wróżyć szczęście.
Jakie przesądy ślubne dotyczą daty i pogody?
Już przy wyborze terminu pojawiają się pierwsze przesądy ślubne. Wiele osób słyszało, że najlepiej brać ślub w miesiącu z literą „R” w nazwie, bo ma to sprzyjać trwałemu małżeństwu. Za mało fortunne uchodzi kilka miesięcy, a najbardziej „podejrzany” bywa maj. Do tego dochodzi przekonanie, że raz ustalonej daty nie powinno się zmieniać, bo mogłoby to symbolizować niestabilność związku.
Najczęściej powtarzane wierzenia związane z datą i pogodą to między innymi:
- ślub w miesiącu z literą „R” ma przynieść zgodę i pomyślność,
- maj oraz niektóre jesienne miesiące bywają uznawane za pechowe,
- zmiana raz wybranego terminu ślubu ma „psuć” szczęście,
- pogodny, słoneczny dzień wróży radosne małżeństwo,
- deszcz może oznaczać łzy, ale też płodność i oczyszczenie.
Te powiedzonka są często ważne dla starszego pokolenia, które przywiązuje wagę do tradycji. W praktyce liczy się możliwość spokojnej organizacji uroczystości, a deszcz czy słońce wpływają raczej na zdjęcia i komfort niż na realne szczęście małżonków.
Co mówią przesądy o stroju Pary Młodej?
Strój to temat, przy którym zabobon goni zabobon. Panna Młoda ma nie szyć sukni samodzielnie, żeby „nie przyszywać sobie zmartwień”, a Pan Młody nie powinien widzieć jej kreacji przed ceremonią. Dochodzi do tego zakaz przymierzania cudzych obrączek czy sukni oraz wiara w magiczną moc detali ukrytych w bieliźnie i butach.
Najbardziej znany zestaw to anglosaski zwyczaj, który mocno zadomowił się w Polsce. W dniu ślubu Panna Młoda powinna mieć:
- coś starego – symbol wsparcia rodziny i przyjaciół,
- coś nowego – zapowiedź dostatku i nowego etapu,
- coś pożyczonego – znak życzliwości bliskich, zwłaszcza rodziny małżonka,
- coś niebieskiego – obietnica wierności i, według dawnych wierzeń, gwarancja potomstwa.
Osobny rozdział to buty ślubne. Często powtarza się, że powinien kupić je Pan Młody, że przed ślubem mają stać na parapecie, aby „weszło do nich szczęście”, a w dniu ceremonii do środka trafia moneta na dostatek. Klasyczny zabobon zakazuje też odkrytych palców i pięt, bo przez „dziury” mogłoby uciec powodzenie. Wiele panien młodych korzysta dziś z tych zasad wybiórczo, traktując je jako sympatyczny rytuał, a nie żelazne prawo.
Jakie zwyczaje i przesądy pojawiają się w dniu ślubu?
Dzień ślubu to prawdziwy maraton symboli. Już przy wyjściu z domu młodzi słyszą, że nie wolno zawracać po zapomniane drobiazgi, że do kościoła powinien wieźć ich mężczyzna, a droga tam i z powrotem nie powinna być identyczna. Pojawia się też motyw przenoszenia Panny Młodej przez próg – ma to uchronić ją przed potknięciem, które kojarzono z przyszłymi kłopotami.
Podczas samej ceremonii najwięcej emocji budzą obrączki. Według wierzeń nie powinny upaść na podłogę, a jeśli tak się zdarzy, podnieść je może tylko ksiądz lub ministrant. Obrączka musi trafić na palec serdeczny, a nie środkowy, bo ten drugi ma symbolizować zdradę. Wkładanie krążka aż do nasady palca czy dłoń ułożona wyżej przy owijaniu stułą bywa odczytywana jako zapowiedź dominacji jednej ze stron, choć dziś większość gości traktuje to raczej jako żart.
Po wyjściu z kościoła zaczyna się seria radosnych obrzędów. Obsypywanie ryżem lub monetami ma przynieść płodność i dobrobyt, pierwszy składający życzenia mężczyzna ma „otworzyć” szczęście, a na sali weselnej czekają kolejne symbole. Powitanie chlebem i solą, losowanie kieliszka z wodą lub alkoholem, tłuczenie szkła i wspólne sprzątanie, aż wreszcie oczepiny, podczas których bukiet i muszka wskazują podobno kolejnych narzeczonych – wszystko to tworzy barwną mieszankę tradycji, wiary i zabawy.
Które przesądy ślubne warto traktować serio?
Najrozsądniej podejść do wierzeń z dystansem. Drobne rytuały mogą dodać dnia ślubu uroku, przypomnieć o historii rodziny i wprowadzić element humoru, o ile nie zaczynają rządzić całym planowaniem. Warto ustalić wspólnie, które zwyczaje są dla Was ważne, a na które patrzycie tylko jak na ciekawostkę. Jeśli babci bardzo zależy na błogosławieństwie czy welonie zakładanym przez pannę druhnę, łatwo to spełnić i sprawić jej radość.
Z kolei przesądy, które budzą niepokój albo wymagają od Was rezygnacji z marzeń, można spokojnie odpuścić. Data ślubu bez litery „R”, ślub w maju, perły w biżuterii czy odkryte buty nie mają mocy psucia relacji. O tym, czy małżeństwo będzie szczęśliwe, decydują codzienne wybory, a nie to, kto złapie bukiet ślubny na oczepinach. Jeśli chcesz poszerzyć swoją wiedzę o symbolice różnych znaków i tradycji, zajrzyj na stronę ksiegaznaczen.pl. Artykuł powstał przy współpracy z tym portalem.
Artykuł sponsorowany
